Babie Lato Bikosy
Spóźnione wiadomości z placu boju.
Tak mnie pochłonęło budowanie, że nawet nie zauważyłam keidy ten czas tak minął i Antek zaczął raczkować i wstawać A tu także nasz domek powstał. Kolumny postawione. Z uwagi na poslizg ze stala stropik został wylany dopiero 8 lipca. Oczywiście wszystko obstalowane, podział funkcji pt podlewanie zatwierdzony. Przyjeżdżam na inspekcję dnia następnego- ciiiiiiiiiisza. Nikogo nie ma. strop obrzydliwy, nierówny tzn widać zatarcia pacą (te poprzedni były takie idealne, że wylewek nie musiałabym robić) a co gorsze spekany i suchy jak pieprz (a już 5 godzin po wylaniu zaczęło sie oberwanie chmury, które trwało prawie całą noc- co zaowocowało snami o spływającym stropię- brrrrrrrrrr).. dobrze, że wybrałam się z koleżanką- zatrudniłam ja do bawienia Antka a sama do podlewania- wrzuciłam węża na górę ?*chyba za 4 razem, co i tak jest świetnym wynikiem przy ograniczeniu w ruchach w moim prawym stawie barkowym ). Potem ustabilizowałam na góze i znów na dół aby wode odkręcić. podlewałam blisko godzinę. Bylam tak wściekła, że nawet nie zadzwoniłam do szefa ekipy. Jako, że słońce świeciło wieczorkiem przyjechałam jeszcze raz- tym razem, w obstawie joasi i Jasia. Sobota, znów podlewanie. W niedzielę- znów obstawa- tym razem stropik podlewał Daniel- małżowinek znajmojej skądinąd Malinki . W poniedziałek pierwszy telefon do kierownika budowy celem wysłania go na budowę. gość do mnei dzowni i mówi, że strop jest "wykonany karygodnie niedbało (a gdzie on kurna był jak go lali??)", i wogóle to on nie wie teraz co robić, bo te spękania mogą być na wylot, i on sie musi z kims skonsultować Wpadam w panikę- strop może mi się zawalić na głowę- wizje zrujnowanego domku etc. Dzownie do Naszego Anioła Stróża (inspektora nadzrou inwestorskiego, który właśnie wrócił z urlopu)= Pana Leszka zwanego przez kasię Novą Luksusem. Słysząc panikę w moim głosie obiecuje pojechac natychmiast i sprawdzić co się dzieje. po godzinie telefon- "pani Agnieszko, stoję na P=ani stropie, będziecie sobie liściki z góry na dół słać " Uspokoił mnie niesamowicie. Ponoć czołgiem można po naszym stropiku jeździć Teraz pozostała mi niemiła rozmowa z wykonawcą. A tu niespodzianka. Wykonawca podchodzi z uśmiechem i od razu pyta "Pani Agnieszko, to ile mi Pani ucina z pensji??" no to ucięłam parę stów, mają wyrównać i koniec. Na przeprosiny dodatkowo zakupił dla mnie deski do szalowania wieńca i zapłaci połowę za pompę do betonu.
A z aktualności- mamy już ścianki kolankowe. Jutro zalewaja wieniec. I ponoć w przyszłym tygodniu mają wejśc na dach
Dziekuje wszystkim za trzymanie kciuków- pocieszanie na stropie (Beacie BB z Jędraszkiem, Joasi Jasiom, Malince z rodzinka, SP z małżowinkiem, Kasi Novej i marsovovi ) Mam nadzieje, że o nikimi nie zapomniałąm

0 komentarzy
Rekomendowane komentarze
Brak komentarzy do wyświetlenia
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się