Hej, mam podobny problem z doborem ogrzewania. Sytuacja u mnie: dom 135m2 użytkowej, 170 w zabudowie, parterówka na płycie fundamentowej 22cm, pod płytą 20cm xps 300, na to planuje dać 14 cm eps 100 i 5cm anhydrytu, ogrzewanie podłogowe wodne, rurki w rozstawie 10cm. Ściany 24 cm silki 30 cm grafitu. Strop teriva + 40-50 cm styropianu. Okna 3 szybowe w warstwie izolacji + rolety. Brak garażu. Reku + WM. Pierwotnie planowałem bufor 1000l grzany grzałką w drugiej taryfie + PV ale nie dam rady wyrobić się z PV do 1 kwietnia a jak wiadomo później staje się mniej korzystna :/ Grzałki będą generować dość spore zużycie dlatego rozważam opcję podpięcia jako zasilania bufora PC PW która biegała by sobie w nocy w taniej taryfie i dogrzewała ten bufor do 55 stopni. Jak liczyłem na ciepło właściwie to przeciętna moc grzewcza potrzebna do ogrzania do temp 21 st w średnio zimny dzień to 1,5kW, przy -20 wychodzi 3.1 kW. Obliczyłem sobie że bufor zmagazynuje 38kW przy ładowaniu ciepłem z PC o temp 55stC. Dlaczego w ogóle bufor a nie sama PC? Bo zawsze w przypadku awarii pompy mogę uruchomić grzałkę w buforze i dalej ogrzewać dom do czasu aż nadciągnie pomoc techniczna. Nie mam możliwości podłączenia innego źródła grzania, gazu brak, ekogroszki, pellety itp nie mogę brak kominów. Do tego chęć korzystania z taniej taryfy żeby nie ładować się w ogromne instalacje PV które też swoje kosztują. Zamiast tego postawić jakąś małą instalacje do 5kWp dla zrównoważenia droższej taryfy dziennej. Pracuje z domu więc jakiś % autokonsumpcji. Dlaczego zamiast iść w kierunku kumulacji ciepła w posadzce wybrałem bufor? Bo wydaje mi się że spełnia taką samą rolę co posadzka a łatwiej tym sterować. Anhydryt ma większą przenikalność cieplną i słabą akumulacje co za tym idzie stosunkowo łatwiej sterować temperaturą pomieszczenia, zmieniając temperaturę wody na wyjściu z bufora. Ale oczywiście mogę się mylić, Czy możecie mi podpowiedzieć czy moje rozwiązanie ma ręce i nogi? Czy raczej słabizna? Pozdrawiam