Miesięcznik Murator ONLINE

Skocz do zawartości

Reyzel

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    2 048
  • Rejestracja

Wpisy blogów dodane przez Reyzel

  1. Reyzel
    No a oto stosowna dokumentacja, że faktycznie strop się ( może nie sam ) zalewał . A wyglądało to tak :
     
     

    http://foto1.m.onet.pl/_m/591df554f43969bbcfb566aafb7d7595,5,19,0.jpg
     


    http://foto0.m.onet.pl/_m/db0c470b83b03fdb24621920ad903d94,5,19,0.jpg
     


    Ten gość w zielonej koszulce to nasz najlepszy pod słońcem KRB ( hueuehe gdyby to kiedyś czytał )
     
     

    A ten co się mocuje z rurą to dobry "tekściarz" : "... łe gdybym wiedzial że zdjęcia będziesz robił to bym się inaczej ubrał "
     
     

    A to operator "naszej" gruszki - on stał na górze z pilotem i sterował tym całym ogroooooooooooomnym ramieniem
     
     

    http://foto3.m.onet.pl/_m/b91fde5d3b763b67c0afedca40f735f7,5,19,0.jpg
     
     


    Wynik końcowy jutro- bo dziś było już za późno na zrobienie zdjęcia efektu końcowego ...
     

    Ale zaręczam, że wszytko jest na swoim miejscu Sama widziałam !!!! ( heheeh trzeba było widzieć jak w kiecce się wdrapywałam na drabinę - dość szumne słowo-, którą mi mój kochany mąż przytachał, po 15 minutach mojego marudzenia że ja też chcę zobaczyć jak wyglada na górze ... ) a co, inwestorka też widzieć chce!
  2. Reyzel
    No nie uwierzycie! Jadę sobie wczoraj po pracy na budowę, dojeżdzam jakoś tak po 18 i ... własnym oczom nie wierzę!
     

    Z daleka widzę , że po stropie jacyś ludzie chodzą ... myślę sobie - o matko! może nam strop ( ten niezalany jeszcze ) kradną!!! Ale podjeżdzam bliżej a to nasi budownaćy uwijają się jak mróweczki, bo przecież na jutro- czyli na dziś - beton zamówiony a oni musieli skończyć wszelkie szalunki, zbrojenia i tym podobne.
     

    No uśmiałam się troszkę, bo na moje pytanie czy mi się wydaje ale jest po 18 a oni jeszcze pracują ??? usłyszałam, ze przecież to chyba ja stanowczo za wczesnie dziś z pracy wyjechałam
     

    A już chyba wspominałam, ze o 17 to nigdy ich juz na budowie nie ma ...
     
     

    hm... no jak trzeba to można, jak widać
     
     

    No ale oczywiście, wszystkiego wczoraj nie skończyli i nasz KRB powiedział, ze beton ma być o 14 a nie o 8 rano ... wrrr.... no dobra, byleby tylko jutro był- pomyślałam sobie! No a dziś wpadłam na pomysł, ze w takim razie urwę się z pracy, pojadę szybciutko do domku, to jeszcze na własne oczka zobaczę jak ten beton z tej duuuuzej pompy na nasz strop się wylewa !
     

    No i to by było na tyle jeśli chodzi o moje pomysły... bo okazało się o 13, że właściwie to STROP JUŻ JEST ZALANY !!! A mój własny mąż był przypadkiem świadkiem tego wiekopomnego zdarzenia
     
     

    Jakieś tam zdjęcia zrobił ale tylko tel. bo aparat to ja mam przy sobie hueue
     

    Zobaczymy wieczorkiem co z tego wyszło.
     
     

    No to jak strop zalany - to i my się dziś zalać musimy .... hehehe
  3. Reyzel
    No i kolejny "wybór" mamy za sobą Musieliśmy się wreszcie zdecydować w kwestii klinkieru na kominy. Wydawało by się, że przecież nic prostszego ... No bo ile może być cegieł ( w miarę już określonych kolorystycznie - bo przecież dach ciemny to i cegła też ) do wyboru ???!!!
     

    No zaręczam Wam, ze może być duuuuuzo. Nawet bardzo. Nasz KRB ( od dziś tak będę Go nazywać ) podpowiedział, że pod Poznaniem jest firma specjalizująca się w klinkierach ... No i pojechaliśmy. I to był błąd No więc ciemnych ( czarnych, prawie czarnych, czarno- czarnych, czarno- szarych, czarno- szaro- brązowych, brązowo- czarnych, czarno- brązowych, cieniowanych, gładkich, glazurowanych, matowych ................................. boszzzzzzzzzzzz ) było jakieś 30 rodzai .... I bądź tu mądry człowieku!!!! Co wybrać ??? No to zaczęliśmy biegać z każdą cegłą do "naszej: dachówki, która była też jako eksponat ( biegać, bo oczywiście nie wpadliśmy na to, żeby jedną taką zabrać z budowy ... ). No i każda się wydawała PRAWIE taka sama ... wrrr.... no i tak po godz przymierzania, dyskusji, serii : 1000 pytań do ... ( cierpliwej Pani w dziale handlowym ) się zdecydowaliśmy, która nam najbardziej odpowiada. Tia...no to się ucieszyliśmy, że decyzja zapadała
     

    No i :
     

    * po pierwsze - mój spostrzegwczy mąż raczył zauważyć, że OCZYWIŚCIE wybraliśmy najdroższą cegłę z możliwych ( na szczęście WSPÓLNIE - nie że to znowu ja najdroższe wybieram ) hmm... to jeszcze mogło by przejść , no bo trudno - jak mówi staropolskie przysłowie : posżło ciele - pójdzie i krowa
     

    ALE :
     

    * po drugie - tej cegły aktualnie nie ma w magazynach i tak wcześnie nie będzie wrrrrrrrrrrrrrrr......... No to się wtedy zdenerwowałam troszkę No bo jak - cegiełka najładniejsza, a jej dla nas nie ma
     
     

    No więc cała zabawa zaczęła się ( prawie ) od nowa .... całe szczęście, że wcześniej robiłam zdjęcia tego, co nam się najbardziej podobało- hehe... jak się wieczorem od KRB dowiedziałam- jest tam DUŻA tablica z informacją, że zdjęć robić nie wolno ... uhahahaha hmm.. jakoś jej nie zauwazyłam I uwagi też mi nikt nie zwrócił.
     

    No więc koniec końców wybraliśmy klinkier - teraz tylko zobaczymy, co będzie i w jakich cenach w tej hurtowni, gdzie kupujemy :)
     
     

    A podobał nam się ten ( oczywiście z pominięciem pozycji number one, którego nie ma ) :
     
     

    http://foto3.m.onet.pl/_m/fb34dd747a38a7f2018850615cd77f83,5,19,0.jpg
     


    a potem ten :
     
     

    http://foto2.m.onet.pl/_m/ff2e1c4e02ed3de9241d429dc63c2b5e,5,19,0.jpg
     


    Oczywiscie kolory odrobinę przekłamane są
     
     

    Ps. Nie chcę się widzieć na wybieraniu cegiełek na wykończenie, bo i takowy akcent planujemy w salonie .... Koszmar. Tak będzie. tam jest niezliczona ilość (= różnorodność ) ozdobnej cegiełki ... ratunku!!!
  4. Reyzel
    A to nasz zmieniony balkonik ( z prostokątu na zaokrąglony ) na piętrze - no może przesadzam z tym balonikiem - dopiero szalunek :
     
     
     
     

    http://foto0.m.onet.pl/_m/b5d03deba9f36911c661948a0c4562d4,5,19,0.jpg
     


    A taki widok będę miała z sypialni :
     
     

    http://foto1.m.onet.pl/_m/6223b440d0fb80593848bd2130a647b1,5,19,0.jpg
     


    Jak nam ostatnio nasz Kierownik Bałaganu ( Czyli Kierownik Robót Budowlanych - jak szumnie na tablicy informacyjnej jest napisane - nie mylić z Kierownikiem Budowy ) powiedział - za tą górą ziemi, którą widać na zdjęciu, jest jeszcze kawał naszej działki ! Mówił, że poszedł tam bo nasi gospodarze wybierali tam ziemniaki - i się ciężko zdziwił - bo wydaje się, ze działka jest do tej góry piachu a tam taka niespodzianka hehehe . Muszę sama dziś sprawdzić jak to faktycznie wygląda
  5. Reyzel
    W ubiegłą środę - pierwszy strop zalany!!! ( ten nad garażem ).
     
     

    włala :
     
     

    http://foto3.m.onet.pl/_m/62bd7a4794aa05c7a05d9f292aa0befb,5,19,0.jpg
     
     

    I oczywiście trzeba go było ostro podlewać
     
     
     

    A tak w sobotę wyglała reszta ułożonych stropów - niestety tylko ułożonych A zalewać ( betonem kiekie ) mają dopiero jutro - zamiast dziś :
     
     

    http://foto2.m.onet.pl/_m/71413dde871381c04faf00c4b76200de,5,19,0.jpg
     


    http://foto3.m.onet.pl/_m/0233d73c13856930be213ca3d95e6843,5,19,0.jpg
  6. Reyzel
    No i proszę bardzo- jak ktoś nie wierzy niech patrzy
     
     

    http://foto3.m.onet.pl/_m/d0c866cb8317e8ca295b49efd73e192f,5,19,0.jpg
     


    Ku mojemu zdziwieniu - nasza ekipa zdążyła zrobić - ułożyć - tego samego dnia strop w garażu !( musi być zalewany osobno - wcześniej - bo u nas jest różnica poziomów )- mam już las w garażu :
     
     

    http://foto0.m.onet.pl/_m/8d56c890a80624b829b828cbd6b16290,5,19,0.jpg
     
     

    No i ułożony strop z góry :
     
     

    http://foto3.m.onet.pl/_m/0b2392714ec42bcf6ac581f26b833243,5,19,0.jpg
  7. Reyzel
    Jak ten czas strasznie biegnie do przodu... znów mineły prawie dwa tygodnie od mojego ostatniego wpisu Coś się nie mogę "zorganizować" ( czytaj: doba nadal się nie wydłużyła ) , żeby jakoś tak na bieżąco cosik skrobnąć...
     
     

    No ale jak już tu jestem to napiszę słów kilka o tym co się ostatnio działo i dzieje. A dzieje się, dzieje Na szczęście - hehe ... tylko nie wiem czy moje czy ekpiy budowlańców
     
     

    Nasi panowie już zbudowali cały parter, ja zdążyłam zamówić strop... No własnie strop. Przez to słowo znów mamy kilka lat mniej
     

    Przy zamówieniu, ustaliłam z przemiłym Panem Właścicielem, że dostawa będzie na 13-14 września. No i wszystko grało, dopóki ten termin nie zbliżał się wielkimi krokami a tu ... nikt nie raczył ani zadzwonić ani tym bardziej odebrać telefonu od nas Oj... chyba ze 1229881278773589 prób połączeń było - ze wszystkich możliwych tel., bo może Pan nie chciał mojego konkretnego nr odebrać... Faxy, telefony, i znów faxy i znów telefony ... Tak wyglądały całe cztery dni. A piątego ( gdy strop powinien już być rozładowywany na naszej budowie ) Pan jakgdyby nigdy nic zadzwonił i ( o dziwo! ) przeprosił, ze nie odezwał się wcześniej i ze nie ma dostawy w zaplanowanym terminie Łoł... to padłam na kolana, jak to usłyszałam z ust mojego męża- bo to do niego suma sumarum oddzwonił ( hmm... może to był taki zamierzony efekt działań tego Pana - żeby klienta tak zamurowało że już nie miał jak nakrzyczeć czy cuś ). Dostawę obiecał zaraz na poniedziałek, bo wczesniej sie nie udało zrobić ( mamy dość długie belki i sporo różnych wymiarów, bo dom nie "kwadratowy" ). Dał jeszcze - obiecane wczesniej- 5 % rabatu i nadzieję, ze faktycznie strop przyjedzie. A już się zrobił PILNIE POTRZEBNY Oczywiscie z pewnym powątpiewaniem czekaliśmy an poniedziałek ale ale... jak obiecał tak było. Wczesnym popołudniem kierowca zadzwonił, ze jest i że gdzie ma jechać i wszystko pięknie rozładował ... no zaczynam wierzyć w ludzi z tej branży Zdażają się jeszcze wyjątki - te "porządne"
  8. Reyzel
    i brawa dla bardziej spostrzegawczych okna "narożnikowe" w salonie i jadalni wreszcie mają swój finalny wymiar
     
     

    http://foto0.m.onet.pl/_m/e34d880ecb70f13c8a2b1741904d28b0,5,19,0.jpg
     


    http://foto1.m.onet.pl/_m/03740b0cfc40e27f4b86ca748f6db1a9,5,19,0.jpg
     


    A takie zachody słońca już ( mam nadzieję !!! ) za niecały rok, będą dla nas codziennością
     
     

    http://foto2.m.onet.pl/_m/cedfdf66a2fbf2911b8fd2ef56db758e,5,19,0.jpg
  9. Reyzel
    Po klejnych dniach pracy zmieniło się ( jak na mój gust ) nie zbyt wiele ... ale podobno tak to trwa ... Pracy dużo a efekty nie wielkie
     

    Wszystkie nadproża na swoim miejscu a dodatkowa praca jaka im się trafiła to wylanie nadproża ( zamiast gotowych) nad dwoma oknami balkonowymi ... nasz kierownik budowy tak zdecydował Swoją drogą to chyba dobrze o nim świadczy, że jednak po coś tam od czasu do czasu się pojawia i podejmuje jakieś decyzje
     
     

    Efekty są takie :
     

    http://foto0.m.onet.pl/_m/ace415640dc57b2ce0a2ae6390227f14,5,19,0.jpg
     


    http://foto3.m.onet.pl/_m/90025bc0ba4514c7a63292e1fa580313,5,19,0.jpg
     


    http://foto0.m.onet.pl/_m/e34d880ecb70f13c8a2b1741904d28b0,5,19,0.jpg
     


    ... oczywiście więcej zdjęć - jak zwykle w linku poniżej
  10. Reyzel
    Z rzeczy bardziej zabawnych ( chyba ) : kiedy dziś wczesnym rankiem, po wizycie na budowie (a przed wyjazdem do pracy), zadzwoniłam do naszego "Kierownika Bałaganu" ( hehe chyba od dziś faktycznie zacznę tak do niego mówić ) po miłym powitaniu "no witam inwestorkę" nastąpiło pytanie: za co chcesz mnie opier....ć ups...
     

    może faktycznie jestem taką heksą co to o wszystko ( za co się należy ) się czepia ??? No cóż, ktoś musi być tym "złym"
  11. Reyzel
    No to mamy pierwsze "okno" w naszym domu A oto dowód :
     
     

    http://foto3.m.onet.pl/_m/c0d72e41eb51ef193151cd147f173403,5,19,0.jpg
     


    To jest widok kuchni
     
     

    A tu zdjęcia naszej wyczekanej cegiełki, która nareszcie pomalutku znajduje się na właściwym dla siebie miejscu :)
     
     

    Komin w salonie :
     
     

    http://foto1.m.onet.pl/_m/b9098a065f371a6048e76fd3ce17de25,5,19,0.jpg
     


    Komin w wc na dole :
     
     

    http://foto3.m.onet.pl/_m/785e6cdab2e333d5ad53dcf45745fb93,5,19,0.jpg
  12. Reyzel
    Dziś usłyszałam od naszego kierownika całego bałaganu czyli robót, jak to jest sprytnie na tablicy zapisane ( nie budowy ), ze o ile nie będzie zbyt wiele przestojów związanych z dość kapryśną ostatnio pogodą ( szczerze mówiąc to im serdecznie współczuję pracy w takich warunkach... brrr zimno, wieje i pada ... ), to jest szansa (plus / mius oczywiście ... ), że w pierwszym tyg. października zaczną robić dach !!!! Nie uwierzę póki nie zobaczę ...
  13. Reyzel
    tego samego dnia dojechału też stemple, choć jeszcze nie wszystkie :
     
     
     
    http://foto1.m.onet.pl/_m/ef738f3066978690cc8c0434789c1895,5,19,0.jpg" rel="external nofollow">http://foto1.m.onet.pl/_m/ef738f3066978690cc8c0434789c1895,5,19,0.jpg
     
    A nasz domek w sobotę wyglądał tak :
     
    http://foto0.m.onet.pl/_m/27d3720be11d08337fb49a3f48fba350,5,19,0.jpg" rel="external nofollow">http://foto0.m.onet.pl/_m/27d3720be11d08337fb49a3f48fba350,5,19,0.jpg
     
    http://foto1.m.onet.pl/_m/4a5b3f470ceb08ecaba053e1a139bc3d,5,19,0.jpg" rel="external nofollow">http://foto1.m.onet.pl/_m/4a5b3f470ceb08ecaba053e1a139bc3d,5,19,0.jpg
     
    http://foto0.m.onet.pl/_m/b0ce3d976f6794270fdb5cdb057e1798,5,19,0.jpg" rel="external nofollow">http://foto0.m.onet.pl/_m/b0ce3d976f6794270fdb5cdb057e1798,5,19,0.jpg
  14. Reyzel
    W ub sobotę nareszcie dojechały oczekiwane z niecierpliwością cegły! Przez ten ub tydzień murarze musieli umiejętnie omijać kominy, bo nie mieli ich z czego murować
     
     

    To, że te cegły dojechały i zostały rozładowane zaliczam do kolejnego cudu świata bo przez cały tydzień NIKT, KOMPLETNIE NIKT nie był zainteresowany zrobieniem transportu i rozładunku naszych cegiełek... powód ? - proszę bardzo: bo w sobotę to się nikomu nie chce pracować wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr i niech mi jeszcze ktoś kiedyś powie, że w Polsce jest jakieś bezrobocie i ludzie pieniędzy nie mają! Zjem żywcem, jak tylko coś takiego usłyszę !!!
     
     

    A było tak:
     

    Po całym tyg poszukiwan i milionie przerobionych opcji w piątek wieczorem wreszcie udało sie cosik ustalić i z drżeniem czekaliśmy na rozwój wypadków w sobotę. Kierowca był całkiem pewny i umówiony u producenta na 8 rano. No a tzw. wadromka ( fadromka i inne takie nazewnictwo ) do rozładunku była ustalona na jakąś 9-10 , ale na tel, kiedy tylko będziemy wyjeżdzać w stronę budowy z ceglami ( bo to tylko 10 km ).
     

    No to mój mąż pojechał na tę 8 rano do cegielni, żeby zapłacic i dopilnować rozładunku ... a tu nasz przemiły pan kierowca wyskakuje do niego i mówi : no to co?! Możemy jechać, bo ja już się zaladowałem No to mojemu męzowi oczy wyszły... Przecież miało być później....
     

    Ok - to wyruszyli w drogę powrotną ... No tylko że mały szczegół - rozładunek był ustalony na troszkę późniejszą godz. - ale zodnie z umową - bylismy na tel... Tak więc dzwoniliśmy ... a że było dość wczesnie rano, sobota , nikt odbierać nie raczył telefony to nam się rozgrzały do czerwonosci i jeśli ktoś miał w ub sobotę rano problemy w zajętą siecią - śmiem twierdzić że to nasza wina no i bardzo przepraszamy
     

    Oczywiscie dodzwonic to nam sie udało ale o 9 ... Po kilku następnych tel dowiedzieliśmy się, ze "tak, przecież już do nas jedzie " ... i takie słowa słyszeliśmy przez kolejne półtorej godziny
     

    Nasz przemiły kierowca po mału tracił cierpliwość choć zagadywałam go jak mogłam ... oj wielu rzeczy zdążyłam się dowiedzieć w czasie tej ponad dwu godzinnej pogawędki A zmarzłam tak strasznie ( bo w panice zrobionej przez mojego męża, ze przeciez on już dojeżdza na działkę a wadromki ................ pi pi pi pi pi ... nie ma ) żeby jakoś ratować sytuację i nie dać kierowcy odejchać z naszymi cegiełakmi w siną dal, wskoczyłam w to co było pod ręką - m.in klapki ( na moje małe szczęście pełne a nie sandałki ) i pojechałam . Ale po dwoch godz stania na dworze, w wietrze i 14 stopniach ciepła stwierdziłam ze mój strój ( szczególnie obuwie - bo nie pogardziłabym ciepłymi skarpetkami i przynajmniej adidaskami ) jest raczej mało odpowiedni w stosunku do panujących warunków atmosferycznych Dobrze, ze jeszcze chora nie jestem
     

    Tak więc po dwu godzinnym poślizgu ( ta wadromka to chyba z w-wy by zdołała do nas dojechac w takim czasie ) nareszcie zjawil się sprzęt do rozładunku naszych cegiełek :) A już mieliśmy wizję, że te 18 ton to będziemy łapkami zdejmować
     
     

    http://foto1.m.onet.pl/_m/f1b41f45aedebfe15ceef20470ce6a49,5,19,0.jpg
     


    A`że na dodatek nasz przemiły pan kierowca okazał sie w pełni zawodowcem i nie miał problemu z wjechaniem na samą działkę ( tak jak miało to miejsce w rzypadku poprzednich rozładunków - siporexu ) - rozładunek poszedł szybko i sprawnie
     
     

    http://foto1.m.onet.pl/_m/b96df8249c4acc2528db36a9df23f4dd,5,19,0.jpg
  15. Reyzel
    No i nareszcie mury zaczęły się piąć do góry !!!
     
     

    http://foto0.m.onet.pl/_m/1a2a684053cab5edc984e0c40ad72550,5,19,0.jpg
     


    Teraz wreszcie widać, ze prace idą jako tako do przodu
     

    To widok od wejścia do domu:
     
     

    http://foto0.m.onet.pl/_m/ca5042a13e241febc3390603a624015c,5,19,0.jpg
     
     

    To zdjęcie z góry- pierwszy plan to hol, drugi to kuchnia :
     
     

    http://foto1.m.onet.pl/_m/89dcf827ee5fcd2ccceb1ed2516a1e69,5,19,0.jpg
     


    A to widok na salon i częściowo na jadalnię ( jedna para drzwi balkonowych to wyjście z salonu, drugie - wyjscie z jadalni ) :
     
     

    http://foto2.m.onet.pl/_m/1699f777a4761cccfd1e9bd5a84e0f26,5,19,0.jpg
     


    A to ścianki wc na parterze :
     
     

    http://foto1.m.onet.pl/_m/e0b394ca0b8429ce2f9735045477ad95,5,19,0.jpg
     
     


    Bym zapomniała !!!! Nasze dodatkowe pomnieszczenie gospodarcze ma już bramę :
     
     

    http://foto3.m.onet.pl/_m/de95b77ed6ec45258e160e8c38d44957,5,19,0.jpg
  16. Reyzel
    Koniec końców szczęśliwie piasek został ubity na czas i ekipa, która się do nas wybierała położyć kanalizę - ku mojej radości - miała co robić
     
     

    Efekty ( hmm... jakoś marnie to wygląda, no nie ? Kilka rurek wystających z ziemi.. ) tutaj :
     
     

    http://foto1.m.onet.pl/_m/3b54c23de6cc1a9518fed4f65fce3779,5,19,0.jpg
     


    http://foto3.m.onet.pl/_m/b4f6ebd1361b6b2b92534ab38e520427,5,19,0.jpg
     


    A to już nasza radosna twórczość związana z urządzaniem naszego domu :
     
     

    http://foto1.m.onet.pl/_m/1a4ac7ec3b21681bac7eb9b8b12a9d41,5,19,0.jpg
     


    ... i tym to sposobem projekt kuchni mamy już z głowy
     
     

    efekt jest mniej więcej taki :
     
     

    http://foto1.m.onet.pl/_m/5c182fd57f30e16093cf16ff206f2719,5,19,0.jpg
     


    No a potem znów zaczęlo się podlewanie
     
     

    http://foto0.m.onet.pl/_m/c4cd14d4a806a003abea1f35c100b884,5,19,0.jpg
  17. Reyzel
    Wracając do spraw bardziej przyziemnych - po szczęśliwym zakończeniu murowania emek - okazało się, ze gość, ktory miał nam nawieźć piasku, nawalił za całej linii i twierdząc że ma inne zajęcie - przywiózł nam tylko piasek ale już nie miał czasu go wrzucić . tak więc w godz późno popołudniowych była akcja poszukiwania innego dudusia, który ten piasek nam wrzuci do środka... Bo rączkami to chyba byśmy nie dali rady było tego 80 ton.
     
     

    a wrzucali własnie tak :
     

    http://foto2.m.onet.pl/_m/afa520e56a621dc857293c88aa798006,5,19,0.jpg
     


    http://foto1.m.onet.pl/_m/1a7394c3d11916fe7dda5947f790096d,5,19,0.jpg
     
     


    No i jak zaczęli wrzucać szybko okazało się, ze piasku jest zdecydowanie za mało Na szczęście ten, który piach wrzucał- też mógł nam dowieźć. Niestety było już po 20 wieczorem, nad glowami zbierała się przeokropna burza a my czekaliśmy na piasek na budowie... Tego wieczora przywiózł jeszcze 20 ton - a kolejne dwie wywrotki o piętej rano dnia następnego ... czy kotoś mi może wytłumaczyć jak to możliwe, że pod nasz mały domek weszło 140 ton piasku ??? to jest chore.... a na taras nawet 10 kg nie zostało wrzucone hehe.... zabrakło [/img]
  18. Reyzel
    w tak zwanym "międzyczasie" mój mąż wpadł na pomysł, ze skoro kopanie fundamentów tak super poszło to on SAM wykopie rów do doprowadzenia wody od sąsiada... tak tylko napomknę, ze ten rów miał ponad 25 m długości i był kopany na 1,5 m głębokości No i że jak do niego weszłam - to już wyjść nie mogłam ( mam niewiele więcej wzrostu hehehe )
     
     

    A wyglądało to tak :
     
     

    http://foto3.m.onet.pl/_m/265eeec2c941436cc44651d4ef148043,5,19,0.jpg
     


    A tu już rury do wody swoim na swoim miejscu :
     
     
     

    http://foto3.m.onet.pl/_m/13e621d37ea6a5d083563d3419582433,5,19,0.jpg
  19. Reyzel
    No i jak już mieli zacząć z całą parą - to oczywiście co chwilkę brakowało pełnego składu ekipy... a bo to trzeba było gdzieś robotę dokończyć, a to murarz stwierdził, że ma wykopki w domu i wróci za dwa tyg a to znów coś komuś nie pasowało ... wrrrrrrrrrrr......... no i tak to oto tym sposobem, emki, które się miały murować - cytuję: "łe... góra trzy dni i będzie zrobione" jakoś tak skończyły się murować po dniach pięciu... w dość nerowowej atmosferze, bo ludziki od instalacji ( kanalizy ) już prawie w drodze byli, zeby nam główne odprowadzenia porobić
     
     

    No więc murowanie emek wyglądało tak :
     
     

    http://foto3.m.onet.pl/_m/4cfab473637ecf4de92e43223d817a87,5,19,0.jpg
     


    http://foto1.m.onet.pl/_m/351a7ffeb1d13fc63c8347ad4f6f9aed,5,19,0.jpg
     


    Żeby przyspieszyć ich prace - własnym wkładem- zabraliśmy się za malowanie ( nieskończonych! ) fundamentów izoplastem :) I całe szczęście- bo nigdy w życiu by się nie wyrobili
     
     

    http://foto2.m.onet.pl/_m/90889bfae9f0eacbb5b155bc303864ca,5,19,0.jpg
  20. Reyzel
    A potem przyjechał beton...
     
     

    Pierwsza grucha :
     
     

    http://foto0.m.onet.pl/_m/3c85f98a03ee11444f0742e66722bd10,5,19,0.jpg
     


    Potem kolejne...
     
     

    http://foto1.m.onet.pl/_m/d6d29f21ee207f2a73aa28f553c8e615,5,19,0.jpg
     


    Każda z nich wyjeżdzając odrobinę dewastowała zboże naszego gospodarza... jakoś nam wybaczył
  21. Reyzel
    oj... to mnie tu troszkę nie było! Tak "troszkę" że spadłam na 5 stronę !!!
     
     

    No dobra ... to nadrabiam ( poniekąd ) zaległości - bo z pewnością wszystkiego odtworzyć się nie da no ale cóż - doba ma TYLKO 24 godziny.
     
     

    Od ostatniego wpisu troszkę się działo
     

    Po pierwsze: już nie lubię naszego geodety, bo przy wytyczaniu naszego domku pomylił się w dwóch wymiarach - i nasi murarze zamiast murować emki, przez kilka godzin szukali wymiarów domu
     

    Po drugie : mamy już pierwsze "medium" na naszej działce ! WODA jest już nasza - co oznacza, ze do podlewania podbetonu nie musieliśmy biegać z konewkami jak przy podlewaniu fundamentow... HURRRA
     

    Po trzecie: nasza ekpia JAKOS TAM SOBIE PRACUJE ... choć nie raz coś mnie trafiało już, że tak jakoś straaaaaaszzzzzzznie wooooooooooolno i mozolnie...
     

    Po czwarte: skończył się mi nerwosol... a kolejna okazja na prezent dopiero za miesiąc
     
     

    Żebyście uwierzyli, że cosik tam się jednak dzieje - kilka zdjątek
     
     

    W związku z tym, ze chcieliśmy mieć jakiś tam wkład włany w budowę naszego domku, wpadliśmy na genialny pomysł wykopania WŁASONORĘCZNIE fundamentow :L) Oczywiście chętnych do pomocy wśród najbliższych znajomych nie barkowało :
     
     

    http://foto3.m.onet.pl/_m/ef93e2408b1c9302de27a629c4ccea0f,5,19,0.jpg
     
     


    A potem nastał czas oczekiwania na zbrojenie ...jakoś tak dziwnym trafem ( czytaj: przez czyjeś zaniedabnie z terminem jej zamówienia ) stal dojechać do nas nie chciała. A tym bardziej sama nie chciała się pogiąć i ułożyć w fundamencie Koniec końców - efekt był taki :
     
     
     

    http://foto2.m.onet.pl/_m/cbee48cc46a2e07d58043947ee75a816,5,19,0.jpg
×
×
  • Dodaj nową pozycję...