
Mrozny
Użytkownicy-
Liczba zawartości
69 -
Rejestracja
Typ zawartości
Profile
Forum
Artykuły
Blogi
Pobrane
Sklep
Wydarzenia
Galeria
Zawartość dodana przez Mrozny
-
W takim razie mam pytanie do współtwórcy: jaką w końcu moc ma nasadka wodna do tego kominka? Na tym folderze: http://www.hkslazar.pl/pliki/silesia.pdf jest podane 9,5 KW, zaś w tej ulotce: http://www.hkslazar.pl/pliki/86.pdf widnieje 5 KW. Wygląda na to jakby w tej drugiej z wyżej podanych, "drukarz" zjadł dziewiątkę (na co oczywiście bym bardziej też liczył). Ktoś tu rzucił, że nasadka ma 5,5 KW - skąd ta informacja? Osobiście wydaje mi się, że jeśli z całych 14,5 KW nominalnej mocy kominka, wymiennik wodny ma odzyskać tylko 1/3 tego (5 KW), to jet to zwyczajne marnotrawstwo energii (bo przez szybę nie da się wyciągnąć pozostałych 66% mocy). Dlatego mam nadzieję, że jedyną poprawną i słuszną wersją jest wartość 9,5 KW. Z danych jakie można wyczytać z oficjalnych prospektów, w końcu rozchodzi się o moc różniącą się o blisko 100%. Wyrób ten, też nie ukrywam, mnie bardzo interesuje. Wydaje się bowiem dobrze przemyślany i porządnie wykonany. Zwyczajnie więc rażą (przynajmniej mnie na przykład - takiego "potencjalnego klienta") takie nieścisłości w materiałach informacyjnych, które serwuje nam nie kto inny niż sam producent tego ciekawego kominka. A ponadto mam też dodatkowe pytanie do informacji jakie podałeś: - co daje palenisko "bezrusztowe"? Rozumiem, że palenisko wyłożone szamotem ma podnieść temperaturę i efektywność spalania. Czy jednak istnieje coś na przeszkodzie, żeby na ten ów szamot leżący na dnie kominka, położyć dodatkowo, całkiem go przykrywający, solidny żeliwny ruszt, który na pewno lepiej zniesie lata dokładania opału i czyszczenia paleniska, czy choćby samoistnego obsuwania się pieńków drewna podczas procesu spalania? - "Wyłożenie paleniska szamotem" w nawiązaniu do powyższego - dlaczego zrezygnowano całkowicie z popielnika, choćby w opcji? Np. czegoś w rodzaju a'la "Jotul" - wyjmowanego "wiadereczka", do którego byłby dostęp tylko od wnętrza wkładu - co wyeliminowałoby problem nieszczelności wkładu przez ewentualną szufladę skrywającą popielnik. Czy stały temu na przeszkodzie jakie względy np. techniczne? Obecnie mam wkład bez popielnika i następnym razem (w domu, który buduję) chciałbym coś takiego już mieć, gdyż uważam, że poprawi mi to samopoczucie i sytuację podczas czynności usuwania popiołu z kominka (a czego niestety nie zaliczam do rzeczy, które lubię). Ot taki kaprys potencjalnego klienta. Czy jako współtwórca, mógłbyś zasugerować producentowi trochę więcej inwencji i dodatkowo zróżnicowania oferty w tym typoszeregu proponowanych wyrobów, w postaci np. kilku wersji mocy nominalnych (ktoś może mieć potrzebę na więcej lub mniej niż tylko zaproponowane 14,5 KW) oraz, niech będzie, że "marketingowego" dodatku - tego popielnika w opcji, który wydaje się być zwyczajowym standardem (u Jotula - i wielu innych producentów - można sobie wybrać: z popielnikiem lub bez, komu jak pasuje i wygodniej). Obecnie oferta skupiła się tylko na samych kwestiach związanych z rozwiązaniami odbioru ciepła z kominka. Przyznaję, że w kominkach to rzecz najważniejsza i pierwszej wagi, ale teraz przydałoby się cokolwiek z techniki użytkowej - tej bliskiej przyziemnym sprawom domowych "palaczy". Np. mi marzy się taki "patent" z kratek.pl w postaci urządzenia umożliwiającego zsyp popiołu do pojemnika umieszczonego pod wkładem w piwnicy, bez jego uciążliwego wygrzebywania z kominka i robienia przy tym syfu w około. Ale, nie wybrzydzajmy - moje marzenia mogą być jednostkowe i przesadzone, choć to tylko kawałek rury z klapką... Ale np. taka podwójna szyba w dobie budowania dobrze ocieplonych chałup, bardzo by się wielu potencjalnym użytkownikom przydała, żeby ograniczyć efekt powstawania sauny w salonie. Tyle moich wypocin. Może producent skorzysta z tych uwag. Zwrócę uwagę na jeszcze jedno - czasem warto zastanowić się, gdzie poza cenami wkładów, m.in. leży źródło sukcesu kratek.pl. (bo kominki - przyznaję szczerze - technicznie takie sobie i raczej pod tym względem nie powalają).
-
Energetyka - Zwiększenie mocy przyłączeniowej
Mrozny odpowiedział markoos → na topic → Elektryczność - instalacje i oświetlenie
AD pogrubione: będę brutalny - twój PE to monopolistyczna ś....a. Chcę Cię zwyczajnie wykiwać. O ile służebności tzw. "przesyłu" nie unikniesz, to jednak przytoczę przepisy kodeksu cywilnego, o których ktoś już wcześniej napisał. "Dz.U z 1964 r. Nr 16 Poz. 93 (Ustawa) z późn. zm. Kodeks cywilny. KSIĘGA DRUGA WŁASNOŚĆ I INNE PRAWA RZECZOWE Tytuł III. PRAWA RZECZOWE OGRANICZONE Dział III. SŁUŻEBNOŚCI Rozdział III Służebność przesyłu Art. 305(1). Nieruchomość można obciążyć na rzecz przedsiębiorcy, który zamierza wybudować lub którego własność stanowią urządzenia, o których mowa w art. 49 § 1, prawem polegającym na tym, że przedsiębiorca może korzystać w oznaczonym zakresie z nieruchomości obciążonej, zgodnie z przeznaczeniem tych urządzeń (służebność przesyłu). Art. 305(2). § 1. Jeżeli właściciel nieruchomości odmawia zawarcia umowy o ustanowienie służebności przesyłu, a jest ona konieczna dla właściwego korzystania z urządzeń, o których mowa w art. 49 § 1, przedsiębiorca może żądać jej ustanowienia za odpowiednim wynagrodzeniem. § 2. Jeżeli przedsiębiorca odmawia zawarcia umowy o ustanowienie służebności przesyłu, a jest ona konieczna do korzystania z urządzeń, o których mowa w art. 49 § 1, właściciel nieruchomości może żądać odpowiedniego wynagrodzenia w zamian za ustanowienie służebności przesyłu. Art. 305(3). § 1. Służebność przesyłu przechodzi na nabywcę przedsiębiorstwa lub nabywcę urządzeń, o których mowa w art. 49 § 1. § 2. Służebność przesyłu wygasa najpóźniej wraz z zakończeniem likwidacji przedsiębiorstwa. § 3. Po wygaśnięciu służebności przesyłu na przedsiębiorcy ciąży obowiązek usunięcia urządzeń, o których mowa w art. 49 § 1, utrudniających korzystanie z nieruchomości. Jeżeli powodowałoby to nadmierne trudności lub koszty, przedsiębiorca jest obowiązany do naprawienia wynikłej stąd szkody. Art. 305(4). Do służebności przesyłu stosuje się odpowiednio przepisy o służebnościach gruntowych." Jak byk stoi, ze za ww. służebność przesyłu właściciel nieruchomości obciążonej ma prawo do odpowiedniego wynagrodzenia za zajęcie części działki. Jak widać twój PE zastosował prawo silniejszego - czyli, nie zgodzisz się na bezpłatną służebność - to my ci nie damy zgody na zwiększenie mocy przyłączeniowej. Bezprawie pięści i tyle. PS. Ja bym walczył, ale być może piszę to tylko dlatego, że mam wiedzę prawniczą do tego żeby z nimi wojować. Więc proszę się nie tym nie sugerować. Szanse są, ale nie byłbym skłonny zapewnić Cię, że wygrasz (jak pochodzisz trochę po polskich sądach, to mocno podupadnie Twoje zaufanie do władzy sądowniczej - w naszym piknym kraju - i sprawiedliwości niestety też). -
Tak, są takie. Ja mam np. ten z poniższego linka: http://www.ferroli.com.pl/product,196,GN1_N_.html a właściwie jego wersję z palnikiem olejowym, o takim: http://www.ferroli.com.pl/list,178_202,Jednostopniowe.html Ferroli ma w ofercie także inne - zalecam pogrzebać na ich stronie, jeśli akurat wyroby tej firmy Cię interesują. Jak nie - pozostaje wujek gugle - pewnie są inni którzy także takie robią. Dodatkowo doradzę, że może przy okazji w Twoim wypadku opłacalny byłby zakup palnika dwupaliwowego (gazowo-olejowego) - odpadną późniejsze koszty z zakupem i wymianą olejowego na gazowy - np. weishaupt WGL30: http://www.weishaupt.pl/mainProdukte/produkteOel/typenW/prospekt/ Dojdzie też zaleta późniejszej łatwej zmiany paliwa (przełącznikiem na obudowie) w razie czego - i Putin zakręcający kurek nie będzie Cię straszył w koszmarach . Osobiście nie kupiłem ww. kotła w takim celu jaki Tobie przyświeca (gazu u mnie nie będzie w najbliższym czasie) , ale ponieważ zadałeś pytanie, na które znam odpowiedź - więc uprzejmie proszę. Miej też świadomość, że rozwiązania uniwersalne są pewnym kompromisem jeśli chodzi o sprawność; olej i gaz się trochę "inaczej" spalają - palniki olejowe w porównaniu do gazowych to zwyczajne brudasy, więc wymienniki stosowane w kotle uniwersalnym nigdy nie będą tak wydajne jak te które są stosowane w kotle typowo gazowym. Coś za coś. Od siebie dodam, że zakup kotła na olej opałowy to nie wszystko. Dochodzi zbiornik na olej oraz armatura połączeniowa i doprowadzająca olej do pieca. Największym problemem jest montaż zbiornika, a raczej jego umiejscowienie (zależne też od konstrukcji zbiornika - w przypadku najprostszych konieczna jest budowa tzw. "wanny" i sporo miejsca, wcale też niekoniecznie w kotłowni - w pewnych sytuacjach zbiornik musi się znajdować poza nią, w osobnym pomieszczeniu). Radzę się dobrze zapoznać z tematem, gdyż nie jest z tym tak różowo, gdyż czasem może być to naprawdę trudne do zrealizowania (finansowo też).
-
Wielkie dzięki za odpowiedzi. Jak będziesz mógł, to nie zapomnij strzelić parę fotek kominka. Na żywo zawsze "ciekawiej" to wygląda niż w reklamie. Do Jani_63: kratki.com. znam, jak chyba każdy kto choć raz poszukiwania kominków próbował na "alledrogo". Proponowane rozwiązania nasadek wodnych też widziałem. Zważ jednak na jedną istotną różnicę w budowie wkładu kominkowego "fabrycznie" dostosowanego do pracy z nałożonym od góry wymiennikiem (omawianą tu silesię Lazara oraz np. Jotul - model "I 18") - konstrukcja czopucha i wylot spalin z kominka (miejsce połączenia z nasadką). Jest bez porównania większej średnicy i tworzy spójną całość z nasadką. Jestem przekonany, że nie bez powodu.
-
Prośba do coulignon'a. Podobnie jak co niektórych, zainteresował mnie wkład kominkowy jaki imć Sz.P. sobie sprawił. Właśnie doczytałem w dzienniku, że już mieszkasz i ów używasz. Więc bardzo prosimy o garść informacj: co ogrzewa, w jakim układzie (tzn. jak i do czego jest podpięty wymienik wodny, i sama wężownica schładzająca) i ogólnie jak się toto spisuje (subiektywna sprawność, szybkość nagrzewania wody, czy mocno oddaje ciepło do pomieszczenia przez szybę i czy sama szyba nie ulega szybkiemu zabrudzeniu). Fotki też bardzo oczekiwane, bo w sieci poza folderem reklamowym producenta nic nie można znaleźć. I najbardziej istotne info - oczywiście sakrementalne doprowadzenie powietrza z zewnątrz - czy ten kominek jest szczelny i pobiera tylko to własnie powietrze (bez patentów typu "czysta szyba", realizowanych szczeliną powietrzną między szybą a ramą, tudzież podobnymi, które doprowadzają je z pomieszczenia). W ogóle jakbyś zechciał, na ile jesteś w stanie zobaczyć, opisć rozwiązania techniczne zastosowane w tym wkładzie (jak jest doprowadzane powietrze i którędy dociera do paleniska) - byłbym Ci bardzo wdzięczny. Poszukuję bowiem od dawna takiego rozwiązania, gdzie płaszcz wodny stanowi odrębne konstrukcyjnie urządzenie, mającego formię nasadki (na wylot spalin) z wymiennikiem wodnym, a nie, jak w 99% wkładów na rynku, gdzie woda opatula cały kominek. Jak dotychczas znalazłem tylko 3 firmy, które takie coś oferują: Lazar o którym tu mowa, Spartherm i Jotul. Lazar Silesia jest w tym gronie najtańszy (gdzieś kiedyś znalazłem ogłoszenie sprzedaży modelu z WM za cenę ok. 6800 zł - z ciekawości, jeśli można - ile Ty zapłaciłeś i gdzie kupowałeś?). Dodatkowo posiada wężownicę schładzającą, która pozwala podłączyć wymiennik wodny bezpośrednio do układu zamkniętego c.o. (przypomnę, żeby tylko nie wywoływać niepotrzebnej dyskusji - od któregoś tam dnia lipca 2009, dozowolone jest montowanie pieców i kominków w układzie zamkniętym, pod warunkiem, że ów wkład posiada odpowiednie zabezpieczenie - np. jak powyżej wężownicę schładzającą). Jotul, niestety jej nie ma, i niestety razem z wkładem jest cokolwiek rząd złociszy droższy od polskiego wyrobu (sama nakładka ok. 2500 pln + wkład - tyle, że żeliwny - 6300-7400 zl, czasem można trafić taniej na jakie promocje, zależy gdzie kto poszuka). Spartherm (aquabox) wężownice ma, ale jest piekielnie drogi, 1600 "ojro", nie wspominając o cenie samego wkładu, i w przedbiegach u mnie odpadł, niestety.
-
No cóż - mnie płaskownik kosztował dwa razy mniej niż wieszak. Co też wydawało mi się dziwne, zważywszy że dużo więcej w nim stali niż w wieszaku. Cóż - może mi się trafiło, a może faktem jest, że za wieszak płaci się tyle, bo jest hmm... "systemowy" nom... w "systemach" ociepleń się go stosuje, a co jest takie "systemowe" to musi odpowienio "systemowo" kosztować... W każdym razie - nie ma za co dziękować. Parafrazując znaną pioseneczkę: "wszyscy inwestorzy to jedna rodzina
- 12 316 odpowiedzi
-
- jak ocieplić poddasze
- ocieplam poddasze
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Jak zamontoować balkon bez mostków term?
Mrozny odpowiedział wielton → na topic → Podłogi, schody, taras
Inż. ze mnie marny, więc proszę się nie śmiać - tylko taką małą wskazówkę przedstawię. Jak spojrzeć uważniej na zaprezentowany przez wielton rysunek, to można zobaczyć, ze balkon ma się wspierać na murze z max-a 28 cm. Zaprezentowane rozwiązanie z samymi tylko prętami przechodzącymy przez warstwę ocieplenia do stropu, to oczywiście prosta droga do widowiskowego zawalenia się balkonu zaraz po zdjęciu szalunków, ale żeby się to nie stało, to moim zdaniem wystarczy ten balkon oprzeć z drugiej strony (po przeciwnej stronie maxa - czyli tam gdzie nie jest niczym podparty) na odpowiednio zaprojetowanych i policzonych słupach (z grubościennych rur stalowych czy wylewanych kolumienkach - co kto tam uważa za "ładniejsze"). Sam mam tak u siebie to zrobione (dostawiany balkon do przedwojennego domu) - i 15 lat stoi i ma się dobrze. -
To może jeszcze raz małe wyliczanko, ale takie proste co by czasu za dużo nie tracić: 10 zł/doba * 30,5 dnia (średnio /m-c) = 305 zł/m-c koszt ogrzewania + CWU (obecnie) 7 zł/doba * 30,5 dnia (średnio /m-c) = 213,50 zł/m-c koszt ogrzewania + CWU(średniorocznie) Pomyślmy - 200-300 zł miesięcznie za ogrzewanie i ciepłą wodę... Przypomnijmy, że to budynek nowy i ledwo co zamieszkany - dopiero pierwszy sezon grzania, a więc dodatkowo musi swoje zużyć na wysuszenie przegród budowlanych. Osobiście chciałbym mieć takie wyniki jakie osiągasz w tym pierwszym sezonie (bo moje - w starym dość słabo ocieplonym domu - trzeba przemnożyć x2 lub nawet x3). Naprawdę! Uważam, że osiągnąłeś świetny wynik - dom masz super tani pod względem kosztów ogrzewania i super rozwiązany układ grzewczy z buforem doskonale akumulującym ciepło (raz dziennie zaglądasz do kotła żeby uzupełnić w nim opał - w życiu bym nie pomyślał nawet, że to jest możlwe) - i tracisz tylko energię i czas na ślęczenie nad tymi cyferkami z jakimiś tajemniczymi kW i MJ. Może jednak warto dostrzec, że są inne, dużo bardziej przyjemne i pożyteczne sposoby spędzania wolnego czasu. Pozdrawiam ciepło.
-
Bez słów... (...) ...i tak 750 sztuk Tylko dodam, że sam stanąłem przed tym samym problemem (40 cm wełny). Rozwiązałem go w identyczny sposób jak Rom-Kon, ale zastosowałem inny materiał na przedłużkę. Mianowicie to: http://www.koelner.pl/c?lang=pl&mod=products&c=product&p1=423 Są to - co można na tej stronie przeczytać - płytki perforowane. Mają różne szerokości i długości i można sobie dobrać takie jakie komu pasują. Poza tym są duużo grubsze od samych wieszaków grzybkowych i tym samym lepiej przenoszą obciążenia. Para: grzybek + odpowiednio długa płytka perforowana ze sporym zakładem (min. kilkanaście cm) , złączona dwoma nitami jest bardzo sztywna, a już na pewno bardziej niż dwa grzybki. No i koszt tych płytek był sporo niższy niż grzybków, które trzeba by użyć jako przedłużek. Osobiście używałem płytek oznaczonych indeksem D-PP-630. Mają 30 cm długości, 6 cm szerokości, 3 mm grubości (solidny nie poddający się pod byle naciskiem kawał metalu) i po trzy rzędy dziurek (a nie 7 jak na zdjęciu zaprezentowanym na stronie Koelnera - proszę się więc nim nie sugerować - po prawdzie ta płytka to połowa na szerokość z tej ze zdjęcia). Płytkę łączyłem z wieszakiem grzybkowym o dł. 27 cm na środkowy rząd dziurek. Zakład płytki i wieszaka ustaliłem na 17 cm, tak że po złączeniu element ten miał łącznie 40 cm i nity na najdalszych możliwych krańcach. Rozstaw otworów w płytce idealnie pasuje z rozstawem w wieszaku - nie trzeba dowiercać żadnych nowych w którymkolwiek elemencie. Uwaga - wieszaki miałem koelnerowskie, co akurat może mieć w tej kwestii istotne znaczenie (unifikcja w ramach wyrobów jednego, tego samego, producenta). Największym problemem dla mnie okazał się być dobór nitów (potrzebne są na 4,5-4,6mm, a kupiłem 5,0mm - i na tych 0,4-0,5 mm się naciąłem), bo dziurki w płytce są ciut mniejsze niż w wieszaku. Kupiłem nity które pasowały idealnie do wieszaków, ale nie chciały wejść do dziur w płytce (o czym się przekonałem już dopiero po ich kupieniu - po prostu nie sprawdziłem wcześniej). Musiałem więc rozwiercić otworki w płytkach. Pół dnia roboty więcej, ale na własne życzenie - więc uczulam, że nity trzeba dobrać dokładnie. Niestety, zdjęć podglądowych nie mam. Musicie sobie więc toto wyobrazić patrząc na fotki Rom-Kona - z tą różnicą, że w miejscu jednego grzybka jest ta płytka ze strony Koelnera.
- 12 316 odpowiedzi
-
- jak ocieplić poddasze
- ocieplam poddasze
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
27 cm (dłuższe) - potrzebujesz 15 cm + 3 cm na profile, wiec krótsza "siedemnastka" nie ma szans wystarczyć. Koelnera - dobre (sam używałem).
- 12 316 odpowiedzi
-
- jak ocieplić poddasze
- ocieplam poddasze
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Zapewne przez zestaw hand-free... W czym oczywiście nie widzisz nic złego. A może nie wiesz, że jazda z telefonem w łapie, przy tępej mózgownicy za uchem jest zabroniona? Ile osób z tego forum (które nie mają zestawu głośnomówiącego lub innego równoważnego) nie łamie tego przepisu co najmniej raz w tygodniu? Jestem ciekawy, bo jak na razie jest to zachowanie, które mnie najbardziej wk..wia - bo spróbuj tylko takiemu/takiej zwrócić na to tylko uwagę. Nie pozostałem jeszcze przez nikogo (łącznie z kobietami - bo te w takiej sytuacji, to już w kwiecistości języka przebijają facetów kilkakrotnie) nie zbluzgany na czym świat stoi.
-
Dzięki za diagnozę. Straszne rzeczy. Wynika z tego, że całkiem chora jest 99% większa część społeczeństwa, która robi marsy i snikersy siadając normalnie na desce sedesowej. Psychologów i psychiatrów do leczenia takiej masy ludu nam nawet na 1% tej liczby chorych nie wystarczy - tragedia narodowa... Świńska grypa to przy tym pikuś. A co zrobiłaś, żeby ten problem rozwiązać (o ile nadal uważasz, że masz jakiś problem - bo co do tego można zacząć mieć wątpliwości)? Byłaś u jakiegoś specjalisty? Mi nie musisz odpowiadać - odpowiedź sobie sama. I radzę przestać się otaczać tym kółkiem wzajemnej adoracji, które Ci tu tylko przyklaskuje. Sami szurnięci na tym forum... Ide na miasto - usiąść na każdym publicznym kiblu, coby swoje zarazki tam pozostawić Drżyjcie pedanckie budowniczki, bo moje syfilisowe zarazki to nawet przeskakują z deski sedesowej na tyłek już z z odległości 22 cm i nie potrzeba im żadnego bezpośredniego z doopą kontaktu. Zdrówka jak zwykle dużo życzę.
-
Akurat w szpitalu nie ma problemu, bo kapiel bralam na stojaco w klapkach, a wc "na malysza" zawsze. Nieźle, naprawdę nieźle - srać z podwieszonym tyłkiem tylko dlatego, że sobie ubzdurałaś iż dotkniecie pupą deski sedesowej grozi dżumą - to wyczyn jakich mało. Po mojemu to już jesteś - jak to ładnie w tym wątku ktoś się określił - "szurnięta". I tyle. Bez obrazy - zazwyczaj nazywam pewne rzeczy bezczelnie po imieniu. Ale widzę, że wali Cię to wszystko co na Twój temat tu nawypisywano. Pewnie dobrze Ci z tym. W każdym razie - bywaj zdrowa.
-
Dwufunkcyjny kociol gazowy - jaka firma? / oszczednosc
Mrozny odpowiedział Juzeff → na topic → Ogrzewanie
Polecam Termet. Niedawno wymieniliśmy. Wcześniej mieliśmy... Termeta. Chodził 14 lat bez poważnych awarii, dopiero w ostatnim roku poleciało parę pierduł, czego naprawy (trzy w pewnych odstępach czasu) wyniosły na łączną kwotę ok 400 zł, działał jednak do samego końca i nigdy nie zastrajkował tak, żebyśmy pomarzli i nie mogli siłowo go w tych sytuacjach jakoś awaryjnie uruchomić. Powód wymiany na nowy był prozaiczny: po tak długim czasie eksploatacji był już tak zakamieniony, że mocno spadła jego sprawność. Zdecydowaliśmy się odesłać go więc na zasłużoną emeryturę. Gorąco polecam model z serii DYNAMIC (taki wybraliśmy) - co je szczególnie wyróżnia, to dodatkowy płytowy wymiennik do c.w.u. (zamiast od lat stosowanego bitermicznego " rura w rurze"). W modelu z płytowcem komfort używania ciepłej wody jest po prostu duuużo przyjemniejszy. Brak jest praktycznie jakichkolwiek skoków temperatury, nie grozi poparzenie, nie trzeba się w nerwach nakręcić wajchą w baterii żeby uzyskać wodę o określonej temperaturze - słowem, różnica w porównaniu do wcześniejszego modelu kolosalna. Jedna uwaga do kotłów zagranicznych: ceny części zamiennych są chore, np. koledze w De Diertichu poleciała płyta sterująca - koszt jej wymiany 1900 zł, przy cenie całego pieca 2200 zł. Importerowi (i producentowi jeśli na taką politykę oficjalnego przedstawiciela pozwala) pomieszały się klepki, o ile je w ogóle ma. W omawianym przypadku, kolega za cenę tej wymiany kupił sobie nowy piec, tyle że przeprosił się z krajowym producentem i wrócił ponownie Termeta. I jest zadowolony. Podobnie jak i ja.- 11 odpowiedzi
-
- beretta
- dedietrich
-
(i 8 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Do autorki tego wątku: do specjalisty i to jak najszybciej, póki nie jest jeszcze za późno. Ogromny szacunek za odwagę i przyznanie się do swojego problemu. Bo on jest już naprawdę poważny. Twoje opisy są po prostu przerażające. I - ktoś już słusznie to zauważył - to nie o pedantyzm chodzi. Pewne zachowania o których piszesz nie są normalne (np. mycie rąk co pół godziny i przesadna drobiazgowość do równiutko ułożonych sztućców czy plasterków serka, czy nie wspominając o fobiach związanych ze skorzystaniem "obcych" toalet tudzież naczyń). Przepraszam z góry, że walnę z grubej rury (tralala, ale rymek się wyszedł), ale muszę - to jest już chore i lecz się koniecznie (tzn. do lekarza marsz)! I na Boga jakiego tam wierzysz, nie odkładaj tego do kiedyś tam. Im później się zdecydujesz, tym bliżej się znajdziesz przy granicy, od której ratunek jest już za zamkniętymi drzwiami. Jesteś już poważnie (czytaj: w stopniu zaawansowanym) chora. Wstępna diagnoza już tu padła - nerwica natręctw. Trzeba jeszcze znaleźć podłoże. Że też najbliżsi (mąż) tego jeszcze nie zauważyli. Widzę, mało osób się tu udzieliło. Wydaje mi się, że spora część "stałych" forumowiczów nie chce Cię urazić pisząc to wprost. Ja jestem tylko od przypadku, więc się nie boję , więc powtarzam: jesteś chora i musisz iść do lekarza. Na choroby głowy sam nikt sobie jeszcze nie pomógł (co jedynie zaszkodził) i nie łudź się, że to samo minie, lub jakoś sobie z tym poradzisz. Z Twoich postów (piszesz, tzn. mniemasz, że masz szczęśliwą rodzinę i poza tym swoim "pedantyzmem" więcej problemów nie masz) wnioskuję, że nawet nie jesteś w stanie obiektywnie ocenić i wskazać źródeł (możliwych przyczyn) swoich zachowań. Bo tkwią one w Tobie gdzieś głęboko i bardzo możliwe, że nawet byś nie wzięła ich pod uwagę. W każdym razie - nikt na forum diagnozy Ci nie postawi (i nawet niech nie próbuje). Kończąc - pogadaj z mężem i każ mu się wołami zaciągnąć do odpowiedniego specjalisty (nawet jak będziesz potem później protestować). To jedyne co najlepszego możecie razem zrobić. Sorry, że tak bez bawełny - tu nie ma naprawdę czasu do stracenia, ani na dalsze dywagacje.
-
Hę? Zamierzam wymienić zawory fi-42 na fi-43. Czy prowadnice mogą pozostać stare? Pomozcie... Czy nie sądzisz, że na tak postawione pytanie równie łatwo odpowiedzieć jak na Twoje?
-
tynki cementowo-wapienne co dalej?
Mrozny odpowiedział dedek76 → na topic → Wykończenie ścian; elewacje zewnętrzne
Białkowanie ścian robi się nie po to aby zwiększyć przyczepność farby, ale po to żeby ściany (a raczej tynk oraz sama farba) jak najdłużej oparły się grzybom i pleśni. Wapno jest silnie alkaliczną substancją - dobrze dezynfekuje podłoże i dodatkowo chroni ścianę np. przed późniejszym rozwojem ww.świństw. Obecnie uznaje się taki zabieg za przeżytek, zwłaszcza przy tynkach cementowo-wapiennych, gdyż twierdzi się, że w takim tynku jest wystarczająca ilość wapna i nie ma potrzeby jeszcze takiej ściany białkować. Osobiście dość się naoglądałem pięknie zapleśniałych ścian z tynkiem cem.-wap. w wielu domach po kilku latach użytkowania. Więc wybór czy białkowanie wykonać pozostawiam do dobrego przemyślenia. Moim zdaniem nie należny bezkrytycznie odkładać takiej metody zabezpieczania powierzchni ścian do lamusa. -
Również polecam - nie znajdziesz nic lepszego do indywidualnej regulacji każdej pętli. Danfoss jest zapewne drogi, ale idea systemu jest taka sama: - elektroniczny regulator będący "mózgiem" systemu - termostaty w pomieszczeniach, w których chcemy sterować temperaturą (mogą to być nie tylko termostaty pokojowe, ale np. mierzące temperaturę podłogi, za pomocą zalanych w wylewce odpowiednich czujników temperatury) - siłowniki otwierające/zamykające przepływ wody na poszczególnych pętlach grzewczych. Popularne Frisko też ma ofercie podobnie działający regulator elektroniczny, a termostaty oraz siłowniki można dokompletować już samemu z bogatej oferty jaką oferuje rynek.
-
Nie ma sprawy. Jestem do usług , choć bywam bezpośredni do bólu . Tam gdzie idzie o bezpieczeństwo, niestety twardym trza być - sorry kolego P:)apolinek, ale musiałem być stanowczy - jeśli nie znasz się na zasadach budowy i działaniu instalacji grzewczej oraz poszczególnych jej elementów, to miej litość dla swojego (oraz swoich najbliższych) zdrowia i pieniędzy - i nie bierz się za tą robotę sam. Odżałuj te PLN-y dla kogoś, kto będzie się na tym znał i zrobi (lub pomoże zrobić) Twoją instalację poprawnie. Od razu uprzedzę, że nie jestem instalatorem, ale również wiele rzeczy zamierzam wykonać samemu. Nie porywam się jednak z motyką na słońce i nie próbuję eksperymentować na sobie wykonując coś o czym nie mam specjalnego pojęcia.
-
Odpowiem za kolegę - niestety, ale to Ty nie rozumiesz działania zaworu trójdrożnego w ogrzewaniu podłogowym. Choćbyś miał na piecu i 99 stopni, to zawór trójdrożny (sterowany siłownikiem, tylko o takim mówimy - bo ustawiany ręcznym zaworem to oczywiście jest loteria i się on nie za bardzo nadaje do układu taki jak Twój) jest w stanie zapewnić, że woda dopływająca do rur podłogówki będzie miała np. 40 stopni. Dlaczego? Ponieważ miesza wodę dopływającą z pieca (czyli owe 99 st.) oraz wodę powracającą z podłogi (która ma np. 30 st.). W zależności od ustawienia, zawór trójdrożny, dopuści na zasilanie podłogówki tylko tyle wody o temp. 99 st, aby po wymieszaniu się z powracającą wodą o temp. 30 st., w efekcie miała założone 40 st. Czy teraz jest wszystko jasne? Jeśli jeszcze nie, to dodam, że w przypadku ustawienia zaworu trójdrożnego na wspomniane 40 st., w życiu nie uda się doprowadzić do tego, aby woda powracająca z podłogi (tudzież w konsekwencji - z podłogówki - do kotła) osiągnęła wydumane przez ciebie 50 st. Dlaczego? Bo ustawienie zaworu trójdrożnego to uniemożliwi (nie dopuści gorącej wody z pieca na zasilanie podłogówki, dopóki woda powracająca z podłogi nie będzie miała temperatury niższej niż 40 st.). A to, że na powrocie z grzejników masz te 50 stopni, jest bez żadnego znaczenia (woda ta nie jest w żaden sposób mieszana z zasilaniem podłogówki). Czy teraz już kapewu? Jak dalej nie -to zatrudnij hydraulika i się nie bierz za robotę przy instalacji grzewczej (sorry, ale w jeśli nie rozumiesz tak podstawowych rzeczy, to znaczy, że Twoje działania mogą być po prostu niebezpieczne i np. doprowadzisz do efektownego wybuchu pieca na paliwo stałe).
-
Proponuję użyć lakierów samochodowych. Najpierw podkład do blach aluminiowych (jakby się pytali powiedz, że masz Audi A8 - ten wózek na budę właśnie z aluminium - i że chcesz go przy okazji naprawy przemalować na inny kolorek), a następnie lakier właściwy (oba lakiery - z odpowiednim utwardzaczem) - metalic chyba nie będzie Ci potrzebny, więc weź zwykły "pastelowy" (mniej roboty, bo jest to lakier będący już bazą oraz ostateczną powłoką, przy metalicu jest osobno baza oraz klar, czyli lakier bezbarwny). Lakier właściwy nie musi już być jakiś super, najtańszy z Nobilesu też zda egzamin, każdy lepszy też, ale najważniejszy dla zapewnienia dobrej przyczepności jest podkład. Malować możesz pistoletem lakierniczym (tanizna z casto też ujdzie, ponadto potrzebny do niego jest kompresor, nie musi być duży, marketowe modele mini też powinny dać radę do takiej robotki - może uda Ci się od kogoś taki pożyczyć) lub od biedy pędzlem (tylko podkład) lub wałkiem (gąbkowym - podkład i lakier właściwy) - uwaga, lakier metalic nie nadaje się do malowania wałkiem, więc odradzam taką fanaberię. Polecam metodę lakierowania pistoletem lakierniczym - gwarantuje doskonały efekt (oczywiście jak się umie owym pistoletem posługiwać), wałkiem może Ci wyjść nieestetycznie, wymaga większej wprawy z dobraniem właściwej konsystencji farby (nie może być zbyt gęsta, bo wyjdzie chropowata i mocno matowa), poza tym nie zapewni takiej jakości powłoki jak z pistoletu. Przy malowaniu gąbką, rozrzedź rozpuszczalnikiem każdą farbę trochę mocniej i pomaluj kilkoma cienkimi warstwami (z przerwami na przeschniecie każdej poprzedniej). Pamiętaj, że zawsze lepiej pomalować kilka cienkich warstw niż jedną grubą. Podkład przed położeniem lakieru własciwego należy przeszlifować papierem 600. Lakiery samochodowe są bardzo trwałe i odporne na czynniki atmosferyczne - nie powinno odpadać przez co najmniej kilkanaście lat. Oczywiście - zamiast drogiego lakieru samochodowego możesz użyć zwykłej "Jedynki" (poza podkładem, z którego w celu zapewnienia dobrzej przyczepności do aluminium - nie radzę rezygnować) - ale jej trwałość (twardość, odporność mechaniczna) będzie dużo niższa niż lakieru samochodowego. Konkretnych marek lakierów Ci nie podam, bo już od wielu latek nie siedzę w tym fachu. Ale moim zdaniem w każdym dobrym sklepie z lakierami do samochodów sprzedadzą Ci to czego będziesz potrzebował.
-
Prepaidowy licznik energii elektrycznej - jakieś wady ?
Mrozny odpowiedział ex404 → na topic → Elektryczność - instalacje i oświetlenie
Jeśli Twoje finanse są czasem w takim stanie, że odcinają Ci prąd w domu, to zaczynam się obawiać czy w takim razie podołasz obciążeniu finansowym jakim jest budowa domu. Nie chcę być źle zrozumiany, ani tym bardziej Cię obrazić - ale, wnioskuję z Twoich postów, że za bardzo Ci się nie przelewa, więc chyba nie masz własnej gotówki na imprezę pt. "budowa domu" w ilości pozwalającej na zrealizowanie takiego zamiaru. Chyba, że budować zamierzasz się naście (lub dzieścia) lat z ciężko ciułanych z różnym szczęściem oszczędności. Więc jeśli myślisz o kredycie na budowę, to wiedz, że przy kredycie hipotecznym - 3 miesiące zwłoki w zapłacie raty kredytowej to raczej finansowe zabójstwo (oprocentowanie przeterminowanych płatności wzrasta do granicy ustawowej lichwy - ok. 20%) i bank zaczyna się zastanawiać czy nie wypowiedzieć Ci całej umowy kredytowej (że wszystkimi tego konsekwencjami, czyli najczęściej równa się to zajęciu nieruchomości będącej przedmiotem hipoteki) - a chyba tyle gdzieś mija czasu zanim elektrownia dobiera się do kabla użytkownika, który zalega z płatnościami. Po prostu zrozum - przy budowie domu rachunki za energię, to kropelka w morzu innych wydatków jakie trzeba będzie ponieść. -
Na ocieplenie zewnętrzne wełna, czy styropian?
Mrozny odpowiedział Lasek → na topic → Wykończenie ścian; elewacje zewnętrzne
Możesz napisać o jakie poprawki chodzi? Ocieplałem wełną sam (z małą pomocą paru osób z rodziny) i nie widzę w tym żadnej filozofii. Oczywiście praca z wełną jest trudniejsza, płyty (używałem dużych płyt, o wielkościach "styropianowych") są cięższe, trudniej się ją przycina (konieczny jest długi specjalny nóż o odpowiednich ząbkach), pyli i kłuje. Jedyną różnicą w technice klejenia jest to, że wełnę smaruje się pacą grzebieniastą klejem na całej powierzchni (metoda na packi jest przy wełnie niedopuszczalna - ciekawe, że mojej pracy przyglądało się kilku różnej maści "fahofców", twierdzących, że to marnotrawstwo kleju i że oni kleją na packi i jest "łokej" - sic!). W celu osiągnięcia dobrej przyczepności do ściany, tak samo traktuje się klejem samą ścianę (czyi smarujemy klejem obie sklejane powierzchnie). Konieczny jest też dobry klej (dedykowany do wełny - ja używałem Kerakoll, niestety nie jest tani) - o jak największej odporności na oderwanie, aby ciężka wełna po prostu za jakiś czas nie odleciała od ściany. Klejenie siatki wygląda analogicznie jak przy styropianie. Kołki mocujące powinny być ze stalowym trzpieniem. I to w sumie wszystko w temacie. -
Działka przy ruchliwej drodze - BUDOWAĆ CZY NIE?
Mrozny odpowiedział swap → na topic → Wymiana doświadczeń ogólnie
Mieszkam w domu, którego ściana stoi w odległości 9 m od ruchliwej drogi gminnej pod Wrocławiem (w tym częste tiry). Żyję już tak 15 lat, więc da się. Sposobem na zmniejszenie dolegliwości "hałasowych" jest: - brak okien w domu, w ścianie od strony ulicy - wysoki żywopłot - szczelne okna (jak jest potrzeba, to je otwieramy - da się przyzwyczaić, a hałas w oknach na przeciwległej ścianie jest dużo mniej słyszalny, przy oknach na ścianach prostopadłych też można wytrzymać). Grile też często urządzamy i jakoś nie musimy się przekrzykiwać, więc nie ma co tak bardzo wyolbrzymiać problemu - człowiek do wszystkiego się przyzwyczai. Ale generalnie - wybór czy budować czy nie przy takiej drodze, to powinna być dobrze przemyślana i indywidualna decyzja, oparta na własnych subiektywnych preferencjach. Nowy dom wybrałem już na działce, która jest już dużo dalej od drogi i specjalnie też takiej lokalizacji szukałem. Więc nie zachęcam, ale też nie zniechęcam, radzę po prostu dobrze to przemyśleć. -
UWAGA! Nie wszyscy fachowcy kradną
Mrozny odpowiedział grzechk → na topic → Wymiana doświadczeń ogólnie
Jareko - nie masz racji. Informacje jakie podałeś dotyczą stanu prawnego sprzed grudnia 2008 r. Przeczytaj sobie aktualne brzmienie art. 87 ustawy o VAT. Od grudnia bowiem jak wychodzi Ci nadwyżka Vat naliczonego nad należnym, to cała wysokość tej kwoty podlega zwrotowi w ciągu 60 dni i bez żadnych wymogów w postaci 22% obrotu, czy też tylko w części dotyczącej zakupów środków trwałych (jak to było przed nowelizacją). Szanuję Cię jako doświadczonego forumowicza od okiennych tematów, ale ze mną nie polemizuj w temacie, który znam od podszewki z racji wykonywanego zawodu. Nie masz racji, koniec i kropka. Właśnie dlatego napisałem, że ostatnia nowelizacja tą przedstawioną przez Ciebie kwestię zasadniczo zmieniła. Jeśli Twoje biuro rachunkowe twierdzi inaczej, to je czym prędzej zmień. Nie napisałem, że wszystko co kupię mogę sobie odliczyć. Mogę zaś odliczyć wiele i są to czasem spore kwoty, a nie-przedsiębiorca nie odliczy sobie absolutnie nic - i na tym polega moja przewaga. Współczuć to należałoby skarbowi państwa. Jak nie wiesz o co chodzi w kwestii przegranej przez Polskę sprawy przed ETS w sprawie odliczeń VAT od zakupu samochodów, to wejdź na stronę http://www.magoora.pl i sobie pocztaj. Polecam też googlarke, jeśli chcesz dowiedzieć się więcej. W razie chęci poszerzenia wiedzy w tej sprawie - również służę.