
Mrozny
Użytkownicy-
Liczba zawartości
69 -
Rejestracja
Typ zawartości
Profile
Forum
Artykuły
Blogi
Pobrane
Sklep
Wydarzenia
Galeria
Zawartość dodana przez Mrozny
-
UWAGA! Nie wszyscy fachowcy kradną
Mrozny odpowiedział grzechk → na topic → Wymiana doświadczeń ogólnie
Errato! Od grudnia 2008 zwroty VAT dla przedsiębiorców nastepują już w terminie 60 dni. Termin 180-dniowy poległ przy ostaniej nowelizacji ustawy o VAT, po kąśliwych uwagach jakiejś tam komisji UE. Zresztą do tej pory obowiązywał tylko przez pierwszy rok działalności i dotyczył tylko tych, którzy zarejestrowali się jako podatnicy VAT-UE (czyli przedsiębiorcy zamierzający działać na rynku unijnym) - po roku działalności zasadniczym terminem stawało się 60 dni. Być może takim płatinikiem VAT-UE byłeś - ale czy faktycznie swoją firmę masz dopiero niecały rok?? Oj, coś chyba kręcisz z tymi 180 dniami - jeśli się mylę, uprzejmie przepraszam. Ponadto, zniknęła też drakońska kara 30% za błędy - to w kontekście rzuconej tu przez kogoś sprawy kar, na które pożalił się ktoś wypowiadajcy się w tym temacie. Jareko - Szanowny Przedsiebiorco, bez złosliwości - chyba warto być bardziej na bieżąco w przepisach, aby nie głosić na tym forum wątpliwej prawdy informacji, bo dla szaraczków nie prowadzących działalności gospodarczej termin zwrotu VAT pozostał nadal półroczny... Nawiasem pisząc - byłem pracownikiem długie lata, teraz zaś od kilku jestem przedsiębiorcą tzw. samozatrudnionym (nie zatrudniam pracowników), ale pracę wykonuę w głównie na rzecz jednego zleceniodawcy - i powiem jedno - opłaca się nim być i to bardzo. Jako przedsiębiorca sporo tego co kupuję mam tańsze o 1/3 niż ktoś kto nim nie jest (odzyskuję VAT płacony przy zakupie, i dodatkowo wrzucam sobie zakup w koszty, czym obniżam podstawę opodatkowania podatkiem dochodowym, czyli tego tego co faktycznie zarobię) np. usługi telefoniczne, wydatki na paliwo, zakup komputera, zakup samochodu (ten obecnie z pewnymi ograniczeniami, ale po niedawnym wyroku ETS znowu wrócą kratki) - czy pracownik, dojeżdzający do pracy, kupujący te wszystkie wyżej wymienione rzeczy ma taką mozliwość? Niestety nie, on ma tylko marną ryczałtową nieco ponad stówkę tzw. pracowniczych "kosztów uzyskania przychodów", a od całej reszy którą zarobi buli (obecnie) 18% podatku dochodowego. Podatek, zwany składkami zus (choć nie taki całkim mały) mam nieależny od wysokości zarobków, ale dużo większy by był, gdybym miał pracować, za obecne wynagrodzenie jakie osiągam, na umowę o pracę (bo liczyć też trzeba również to co płaci pracodawca - łącznie stanowi on ok. 34% całości kosztów zatrudnienia, czyli płacy brutto ze składkami obciążającymi pracodawcę). Nie wiem czy wiecie, że właśnie z takich powodów, w wielu krajach UE nie tak łatwo uzyskać status przedsiębiorcy. Wyobraźcie sobie, co by było gdyby wszyscy pracujący zostali właśnie przedsiębiorcami. System emerytalny rozłożyłby się w jedem miesiąc, podatek VAT przestałby mieć rację bytu, a każdy kupujący samochód na dzień dobry dostawałby prezent w postaci VAT-u do zwrotu za wydatek inwestycyjny, i dodatkowo, przy np. aucie o wartości 50.000 netto, rocznie przez całe 5 lat o 10.000 zł zmiejszałby sobie zarobki (dochód) do opodatkowania (tyle wyniósłby roczny odpis amortyzacyjny wartości nowego samochodu). W Polsce jeszcze do pewnych "oczywistych" wniosków jeszcze rządzący nie doszli, więc z tego póki się da - korzystam. Więc o jedno - proszę, nie biadolcie, jak to tym przedsiębiorcą żle w Polsce być. Bo w aspekcie finasowym - to git interes w porównaniu do opcji bycia pracownikiem najemnym, z którego zarobków państwo odciaga prawie 40% w postaci różnych obciążeń podatkowych (składek zus i podatku). -
Jako że zabierałem głos w tym wątku, chciałbym się pochwalić - od kwietnia będę płacił prawie 20% mniejszą ratę kredytu złotówkowego. W moim wypadku oznacza to, że 400 złociszy zostanie mi w kieszeni. Jedna z jaśniejszych stron obecnego kryzysu . A ponieważ mam kredyt z tzw. dopłatą, realne oprocentowanie tego kredytu wyniesie dla mnie przez najbliższe trzy miesiące 3,4%. Czy mam czego zazdrościć frankowcom?
-
Co zostalo zrobione nie tak:((
Mrozny odpowiedział lukasz_warszawa → na topic → Wymiana doświadczeń ogólnie
A może kolega zarabiając nową porcję gipsu, nie usuwał zasychających pozostałości lub sporych części ilości z poprzedniej, której nie udało się zdążyć "wyrobić". Przy takim sposobie - cała położona w ten sposób gładź jest skaszaniona i nadaje się w zasadzie tylko do całkowitego usunięcia. -
PODŁOGÓWKA samemu - jak uniknąć błędów?
Mrozny odpowiedział RadziejS → na topic → FORUM EKSPERCKIE: Eksperci firmy KAN czekają na pytania!
A niby gdzie się daje tą folię przy podłogówce? Przecież POD rurki grzewcze. Więc to tak samo jak przyklejanie takiej folii na ścianie ZA grzejnikiem. Folia aluminiowa w ogrzewaniu podłogowym wówczas działa tak samo jak przy onych grzejnikach. Dość trudno by to było wykonać ze względów technicznych, gdyż w przypadku powierzchniach pionowych jakimi są ściany, na tenże styropnian, siatkę, kleje oraz tynk działają siły ciężkości. Mówiąc wprost - oderwałyby się od ściany pod wpływem własnego ciężaru, bo sama folia na tych materiałów lepi się jak pies do jeża.- 7 508 odpowiedzi
-
- grzejniki
- grzejników
- (i 27 więcej)
-
PODŁOGÓWKA samemu - jak uniknąć błędów?
Mrozny odpowiedział RadziejS → na topic → FORUM EKSPERCKIE: Eksperci firmy KAN czekają na pytania!
Również uważam, że to jest błędne podejście. Aluminium ma taką właściwość, że odbija promieniowanie cieplne. Zauważcie, że służby ratownicze często otulają zziębniętych ludków właście taką folią aluminiową. Nie umiem obliczyć ile taka folia rzeczywiście daje zysków ciepła w ogrzewaniu podłogowym, ale koszt dodatkowych kilkudziesięciu złotych jest tak śmieszny, żeby nawet takie obliczenia robić. Bo efekt zastosowania folii aluminiowej na pewno z dużym zapasem przekroczy poniesiony dodatkowy jej koszt.- 7 508 odpowiedzi
-
- grzejniki
- grzejników
- (i 27 więcej)
-
Napiszę jeszcze jedno - jestem klasycznym alergikiem i akurat mam uczulenie na te "bardzo groźne" roztoczta kurzu domowego. Naprawdę mało mnie obchodzą pseudonaukowe wywody leszka2 - jeśli interesuje Was praktyka, to wiedzcie, że grzejniki dla takich jak ja nie są ani przyjemne ani tym bardziej zdrowe. Im większy ruch cząsteczek kurzu, tym dla nas gorzej. Np. absolutnie nie jestem w stanie odkurzyć pokoju (odkurzaczem, oczywiście nie centralnym) bez zużycia kilku lub nawet kilkunastu chusteczek do nosa. Teorię leszka2 o tych mniej lub bardziej szkodliwych cząsteczek kurzu w zależności od wielkości - pominę milczeniem. Zapewniam, że w przypadku grzejników do nosa docierają, wszystkie bez względu na wielkość, te mikre wyselekcjonowane przez leszka2 "superszkodliwe" również, tyle że w jeszcze większej ilości. Bo jest to skutek ruchów konwekcyjnych występujacych o większym natężeniu przy grzejnikch. Czy bogusław i leszko2 będa negować fakt, że konwekcja w przypadku grzejników, będzie powodować większą ruchliwość powietrza (a więc i kurzu) niż podłogówka? Bo dla alergikow, najlepiej jakby ten kurz się po prosu wcale nie ruszał (i dawał się szybko i łatwo z pomieszczeń usunąć, np. mopem z podłogi), a jeśli już musi, to żeby tego co się unosi z powietrzem było jak najmniej. A szybszy i intensywniejszy ruch powietrza, powodowany większą temperturą grzejników to woda na młyn dla cząsteczek kurzu, których tym więcej dociera w okolice nosa im wyższa jest temeratura grzejników. Nie-alergikom, może ta sprawa z unoszącym się kurzem mniej przeszkadza, ale czy wdychanie większej ilości kurzu jest zdrowe, pozostawiam do własnego rozeznania. Roztocza kurzu domowego to takie małe robaczki pokazane w poniższym linku: pl.wikipedia.org/wiki/Roztocze_(paj%C4%99czaki) Jak Wam nie przeszkadza czym oddychacie, to Wasza sprawa. Ale na litośc boską, przestań panie leszku2 chrzanić o wiekszej szkodliwości podłogówki, w kontekście ruchów konwekcyjnych powietrza i związanych z tym zjawiskach. Bo to bzdura wierutna i jest zupełnie na odwrót. Grzejnik w postaci posadzki będzie miał zawsze niższą temperaturę niż grzejnik zawieszony na ścianie, choćby z powodu różnicy wymiarów tych obu grzejników (przy założeniu, że porównujemy taki sam dom lub pomieszcznie). I z tego też powodu ruchy powietrza będą intensywniejsze przy grzejniku tradycyjnym niż przy podłogówce.
-
Oczywiście, że zdrowiej, bo fruwające i podążające na szafki większe cząsteczki kurzu, osiadają na włosach nosowych, zatykając całkowicie drożność tych otwrów i tym samym, powodują, że te mniejsze cząsteczki, te hipergroźne dla alergików, nie mogą w tym nosie spowodwać żadnych szkód, bo nie mają się tam jak dostać !! Z tez głoszonych przez leszko2 wynika bowiem, że konwekcja powodująca unoszenie się kurzu jest bardziej szkodliwa przy podłogówce niż przy ogrzewaniu grzejnikowym. Bardziej piramidalnej manipulacji faktami chyba jeszcze nigdy nie czytałem. Oczywiście nie odnosi się to stwierdzenie do Ciebie, josephine, ale do kliki bogusława i spółki, bo ten leszko2 to wręcz jaskrawa przykrywka dla jego reklamy. Całkiem niedawno gość ten pisał, że rozważa co wybrać w kwestii ogrzewania, a teraz obecnie skupia się tylko na tym, żeby pokazać jaka ta podłogówka jest be. Mądrze przmyslana kampania reklamowa, tylko moim zdaniem, trochę się już zdemaskowała. Panowie od regulusów - wersje rozwoju wydarzeń wam się już pokręciły.
-
Rozumieć, że chodzi i malunek obudowy komnika, wykonanej z płyt G-K? Sorry za sarkazm, ale czy do tego, żeby parę razy machnąć wałkiem lub pędzlem tych kilku metrów kwadratowych powierzchni obudowy, tudzież szpachelką z niewielka ilością gipsu tu u ówdzie - potrzeba specjalnie fachowca? Zrozumiałbym jakies cuda wianki na tej obudowie, ale zwykłe pomalowanie farbą?? Bo tak sobie przypomniałem, że jakieś 3 latka temu, gdy wróciłem z pracy stwierdziłem, że mojej kochanej żonie (do tego w 4 m-cu ciąży), wystarczyło tylko tyle żeby podczas mojej nieobecności zmienić kolor całego pokoju (o wymiarach 3,30m x 3,50m) - przyszłej latorośli - na błękitny, bo obecny, biały, jej się nie podobał. W tym był także na wypad do marketu po wiaderko farby i narzędzia oraz prace przygotowawcze i porządkowe. Fakt, że wtedy chyba z godzinke dłużej byłem w pracy, ale pomalowanie obudowy kominka chyba powinno być mniej pracochłonne. Wybacz, ale kogoś o takich lewych rencach jeszcze nie spotkałem. Chyba, że masz kasy jak lodu i szukasz okazji żeby je wydać... Cóż - kryzys jest, to może i tanio się jakiś bezrobotny fachman znajdzie i stawkę za swoją robotę też Ci powie. Wystarczy zadzwonić - ogłoszeń budowlańców różnej maści obecnie bez liku.
- 12 954 odpowiedzi
-
- biopaleniska
- forestnatura
-
(i 6 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Czy można otynkować ścianę z silikatów?
Mrozny odpowiedział anemag → na topic → Wykończenie ścian; elewacje zewnętrzne
Co należy rozumieć pod pojęciem "unowocześnić"? Dość trudno bowiem rozstrzygać czy tynk cementowo-wapienny jest "nowoczesny", w końcu od dobrego pół wieku jest dość powszechnie stosowany. Pomijając kwestię "nowoczesności", moim zdaniem, przy obecnej dość lichej grubości izolacji jaką posiada Twój dom, doklejenie dodatkowych 10-15 cm, to będą dobrze wydane pieniądze, w kontekscie coraz szybciej rosnących cen nośników energii, bez względu na to czym ogrzewasz swój dom. -
Nie żebym chciał być złośliwy - czy chodzi o 20 cm izolacji z każdej scianki rury? Czyli łącznie ma byc tego 40 cm? Trochę ciężko tyle zmieścić w domku o niedużej powierzchni użytkowej. Sam planuję opiankować rurę ciepłej wody walcem o średnicy właśnie owych około 20 cm i cieszę się, że nie jestm sam w takim podejściu do tego tematu. Tak, tak, właśnie chodzi o to, że "nikt tak nie robi" i pomysł ten uznany byłby za przesadzone dziwacwo. A mi chodzi tylko o to, aby mieć ciepłą wodę zawsze (no ewentualnie "prawie" zawsze), ale bez bez kombinowania z tak zwaną cyrkulacją. Czy ktoś byłby w stanie podać jak długo się utrzyma ciepła woda w rurce miedzianej 15 mm otulonej 10 cm pianki (czyli łącznie 21,5 cm średnicy ocieplenia łącznie z rurką) - o temperaturze powiedzmy 45 stopni?
-
Jeśli do tej pory już, w tym wątku wymieniono już wszystkie - to nie widzę sensu dalszej dyskusji. Poza tym - tak się składa, że miałem przyjemność przez jakiś czas mieszkać też w izbach gdzie była podłogówka i żadnego dyskomfortu (również zdrowotnego) związanego z ciepła promieniującego od podłogi, jakoś nie odczułem. Z punktu widzenia zdrowotnego, podniesiony tu został problem niedobrego wpływu podłogówki na układ krążenia. Mówiąc szczerze, nie wiem o co chodzi, gdyż nie rozumiem jak miałaby zaszkodzić nogom i krwiobiegowi, temperatura podłogi wynosząca 24-26 stopni teoretycznie (przy temperaturach powietrza w okolicy głowy na poziomie 19-21), jaka panuje w pomieszczeniach przeznaczonych do stałego pobytu ludzi (sypialnie, salon). Praktycznie zaś, w dobrze zaizolowanych budynkach, często wystarcza 22-24 stopnie podłogi, aby uzyskać ww. temperatury w powietrzu. 29 stopni przy powierzchni podłogi to chyba jakiś mit i anachronizm nieaktualnych rozwiązań projektowych określony w przepisach. Więc - jeśli łaska - proszę oświeć mnie jak mi taka "ciepła" na owe, przyjmijmy uśrednione 24 stopnie, podłoga może zaszkodzić. Podaj konkretne dane, źródło, które jednoznacznie potwierdzą "szkodliwość" takiego rozwiązania dla ludzi. Dodam też, że obecnie mieszkam w dość starym domu na piętrze, którego podłoga nie jest niczym odizolowana od parteru (brak warstwy izolacji pod wylewką). Na parterze jest ok 22-23 stopni (przy grzejnikach niestety trzeba większej temperatury dla zapewnienia komfortu cieplnego niż przy podłogówce), strop, a więc i moja podłoga (strop jest bowiem ogrzewany masą ciepłego powietrza - znacznie cieplejszego niż wspomniane 22-23 stopnie - które gromadzi się pod sufitem na parterze) - jest po prostu ciepły, boso, bez żadnych kapci po nim praktycznie chodzimy (co na parterze jest po prostu niewykonalne, bo tam ziąb ciągnący od podłogi na gruncie nie pozwala), a temperatura na piętrze, którą utrzymuję to 21-22 stopnie. I tak jest od 15 lat - i jakoś mi nogi jeszcze od tego nie spuchły. No sorry - zanim nie przyprowadziłem ze sobą ciepłolubnej żony z mieszkania w bloku i nie pojawiły się dzieci - utrzymywałem w pomieszczeniu temperaturę na poziomie 19-20 stopni (jestem z gatunku tych co wolą niższe temperatury) - wówczas ciepłota podłogi ogrzewanej ciepłem parteru była jeszcze bardziej odczuwalna (ze względu na różnicę temeratur). I wcale nie powiem, żeby to było niekomforowe - odczucia miałem wręcz, odkąd pamiętam - zawsze bardzo przyjemne. Zdarzyło się też nie raz, że spałem na (lub poprawniej - przy) takiej podłodze (np. na materacu lub niskim turystycznym łóżku polowym) - i nigdy nie spotkały mnie takie dolegliwości jakie występują przy spaniu blisko grzejnika. Więc pytam się jeszcze raz - o co chodzi z tą "szkodliwością" podłogówki? Bez sarkazmu i cynizmu - przedstawcie sprawdzone dane na ten temat. Chętnie poczytam. No cóż - za wikipedią podaję: "Obecnie choroby atopowe (alergie) występują u 30% społeczeństwa. Najczęstsze postaci tych chorób to pyłkowica odnotowana u około 20% populacji, astma oskrzelowa występująca u 5-8% populacji. Natomiast atopowe zapalenie skóry występujące u kilku procent ogólnej populacji dziecięcej objawia się u poniżej 1% populacji dorosłych." Wniosek z tego taki, że 29% społeczeństwa ma problemy alergiczne związane z układem oddechowym (te 1% to alergie skórne). Czyli prawie co 3 napotkany przez Ciebie człowiek. Dodam od siebie, że choroba raczej nie wybiera, więc trudno żebym krytykował swój układ zdrowotny. Dziekuj Bogu (czy w kogo tam wierzysz), że należysz do tych szczęśliwców z 71% obecnej populacji ludzkości, których ta przykra przypadłośc ominęła. I niestety, wszystko wskazuje na to, że stosunek osób zdrowych do alergików będzie niestety się zmieniał na niekorzyść tych pierwszych. Bardzo też wątpliwe, by mieli na to jakiś wpływ. Stosując podłogówkę - na swoje zdrowie już jakiś raczej będą mieli. Przynajmniej ograniczą dolegliwości i ryzyko zwiększonych infekcji spowodowanych wdychaniem pyłu i kurzu unoszącego się do góry (a więc i w okolice twarzy) jakie występuje przy grzejnikach. Bardzo też wątpię, żeby to zjawisko było też przyjmne dla osób zdrowych. Oddychanie przegrzanym (i tym bardziej przesuszonym) powietrzem, nie służy też ani jednym ani drugim.
-
W nowym domu gazu sieciowego miał nie będę - nie ma takiej technicznej możliwości (przynajmniej obecnie i dającej się przewidzieć najbliższej przyszłości). Gaz ziemny mam w domu, który użytkuję obecnie, ale z niego za jakiś czas wyfruwam (przynajmniej zamierzam). Tylko tutułem wyprowadzenia z błędu - nie chciałem wyjść tak cynicznie . Nawiązując więc do tego co napisałem powyżej - ponieważ gazu z sieci miał nie będę, i nie chcę rezygnować z wygody jaką mi do tej pory daje, to rozważam (poza posiadaniem kominka): - grzanie prądem (grzałka w dużym zbiorniku buforowym działająca w II taryfie) - grzanie olejem opałowym Zrezygnowałem z butli na propan-butan, z mniejsza jakich powodów. Gdyby nie koszt zakupu i instalacji, to dałbym pompę ciepła. Zresztą to moje pierwotne zamierzenie, z którego nie rezygnuję (jak mi się uda zmieścić w cenie ok. 20 tysi - dużo sam jestem w stanie wykonać - to nie mam wówczas rozterek z wyborem źródła ciepła). Na obecną chwilę - myslę że wkręcę grzałki w bufor i zobaczę czy dobrze zaizolowałem swoją nową chatkę . Kocioł na paliwo stałe - znajduje się na końcu mojej listy. Tyle tytułem wyjaśnień.
- 3 692 odpowiedzi
-
- granheat kocioł na owies
- granheat kocioł na pelet
-
(i 19 więcej)
Oznaczone tagami:
- granheat kocioł na owies
- granheat kocioł na pelet
- granheat kocioł na pellet
- granheat kocioł na pellet zboże
- granheat najlepszy kocioł na pelet
- granheat piec na owies
- granheat piec na pellet
- granheat piec na pellet zboże
- granpal
- jaki wybrać kocioł na pellet ? granheat
- kocioł
- najlepszy piec kocioł na pelet tylko granheat
- najlepszy piec na pelet granheat
- najtrwalszy kocioł
- owies
- pellet
- piec
- polimet
- polwarm
- węgiel
- wielopaliwowy
-
Genialna puenta. Dobrze by było aby ktoś to przesłał wszystkim polskim producentom "automatycznych" kotłów na paliwa stałe. Może uznacie, że przesadzam, ale z powodów jakie ciągle się czyta na tym forum, kotły tego typu dostały u mnie jedną wspólną łatkę i nie mam żadnej ochoty za zakup jakiegokolwiek, bez względu na markę. Być może to wynik obcnego wygodnictwa (w domu w którym mieszkam, jest piec na gaz z sieci, rezerwowo jest też kociołek na węgiel - czasem używany), ale do czasów sprzed dwóch pokoleń, gdzie obsługa pieca w okresie grzewczym była codzienną oczywistą oczywistością, nie mam ochoty wracać. Granpal, jako jedyny chyba się tak pozytywnie wyróżnia w tym gronie. To zasługa zastosowania, a raczej niezastosowania tak powszechnej obecnie retorty (palnika retortowego). Żaluję, że i także i on u mnie poległ, właśnie przez to, że tak pracowicie na taką opnię o kotłach na paliwa stałe, pracowali inni producenci tych wyrobów przez "letko" licząc conajmniej mijającą dekadę. Jedynym żródłem ciepła na paliwo stałe jakie akceptuję, to kominek. I myślę, że tak mi zostanie. A granpala (skądinąd ekologicznego, bo spalającego odnawialną biomasę) kupię tylko wówczas jak nastąpi jakiś katastrofa z innymi paliwami, mniej absorbującymi czas w ich obsłudze.
- 3 692 odpowiedzi
-
- granheat kocioł na owies
- granheat kocioł na pelet
-
(i 19 więcej)
Oznaczone tagami:
- granheat kocioł na owies
- granheat kocioł na pelet
- granheat kocioł na pellet
- granheat kocioł na pellet zboże
- granheat najlepszy kocioł na pelet
- granheat piec na owies
- granheat piec na pellet
- granheat piec na pellet zboże
- granpal
- jaki wybrać kocioł na pellet ? granheat
- kocioł
- najlepszy piec kocioł na pelet tylko granheat
- najlepszy piec na pelet granheat
- najtrwalszy kocioł
- owies
- pellet
- piec
- polimet
- polwarm
- węgiel
- wielopaliwowy
-
Wtrącę słówko, bo jestem z tych, których właśnie "przykuło". Takie mam obecne warunki lokalowe (8 osób na 120 metrach w domu), że jedynym miejscem gdzie dało się postawić łóżko (w pokoju,które zajmuję z żoną i dzieckiem), to właśnie pod oknem, obok grzejnika. Do tego jestem alergikiem - sen to dla mnie obecną porą tortury (wysuszone do granic możliwości powietrze przy grzejniku plus unoszący się z konwekcją kurz - doskonała mieszanka destrukcyjnie wpływająca na - przynajmniej mój - układ oddechowy), co rano budzę się z zatkanym przez zaschniętą wydzielinę nosem. Zastanawiam się jak długo wytrzymam. Za dwa lata mam zamiar się przeprowadzić do domu,który wykańczam i modlę się żebym ten czas jakoś przetrwał. Oczywiście w nowym domu poza drabinkami w łazienkach i ew. jakimś grzejnikiem do suszenia szmat w gospodarczym - będzie tylko podłogówka. Już nie mogę się doczekać kiedy ją będę układał. Okres zimowy w obecnym domu (i miejscu gdzie śpię) to dla mnie jeden wielki dramat. Szkoda, że tak mało się pisze o szkodliwości ogrzewania grzejnikowego, a prowadzi się mało produktywną dyskusję nad praktycznie pozbawioną tych wad podłogówką. Nawet jeśli ktoś się je dopatrzy - to jak się one mają do tych jakie występują przy grzejnikach?
-
Jeśli właśnie niedawno były robione wylewki na pietrze to już wszystko jasne - tynk się "odparzył" i dlatego odleciał. Prawdopodobna przyczyna - brak folii pod wylewką na stropie. To że zbiegło się się jakoś z malowaniem sufitu (stropu) to akurat jest bez znaczenia - malowanie nie jest przyczyną odpadnięcia tynku. Dla bezpieczeństwa należy teraz zbić cały tynk na suficie, poczekać aż wysną wylewki na piętrze i ponownie położyć tynki. Kiedyś mieliśmy taką samą sytuację, tyle, że podczas remontu. Na pietrze wylaliśny wylewkę samopoziomującą (taka tyci warstewka na wyrównanie powierzchni, pod nowo układane panele podłogowe). Skończylismy wylewanie i zostawiliśmy do wyschnięcia. Na drugi dzień wracamy z pracy i na parterze, na łożku, dokładnie w miescu gdzie podczas snu znajduje się głowa, lezały wielkie płaty tynku o sporej nawet grubości (2-3 cm). Naprawdę cud, że nie stało się to w nocy. Jak to mówią - głupi to ma szczęście.
-
ja płacę na 15-go ... to reasumując kiedy zapłacę tą mniejszą ratę? To czy będzie ona niższa, zależy tylko i wyłącznie od notowania WIBOR 3M z dnia 13.03.2009 r. Póki co wynosi ono 4,69%. Jeśli przyjmiemy, że takie notowanie właśnie w tym dniu będzie, to pierwszą mniejszą ratę zapłacisz 15.04.2009 r. Różnica w oprocentowaniu (pomiędzy obecnym 7,39% a hipotetycznym, które wychodzi na poziomie 5,59%) wyniosłaby ok. 24% - o tyle procentowo, mniej odsetek będzie do zapłacenia (plus oczywiście normalna rata kapitałowa).
-
Acha - czyli trochę źle to zrozumiałem. Więc w przypadku Daggulki, dla okresu 16.03.2009-15.06.2009, brana będzie stawka WIBOR 3M z 14.03.2009. Podałem 13.03.2009 (mylnie przyjałem, że nie bierze się notowań z dwóch dni od 16.03.2009). Ale i tak będzie to prawidłowo, bo 14.03.2009 wypada w sobotę . Uprzejmie przepraszm za to małe zamieszanie.
-
Wynika z tego, że masz możliwość zmiany okresów obowiązywania ww. stawki referencyjnej. Aktualne, obowiązujące Cię okresy podałem Ci wyżej. Jeśli chcesz je zmienić - to możesz złożyć odpowidni wniosek na 7 dni przed końcem obowiązywania każdego trzymiesięcznego okresu. Tak w skrócie. Po szczegóły, jeśli masz taki zamiar - musisz uderzyć do swojej placówki. Pozdrawiam
-
Będzie errata. Już wiem jakie masz okresy obowiązywania stawki referencyjnej: 16.12.2008-15.03.2009, 16.03.2009-15.06.2009, 16.06.2009-15.09.2009, 16.09.2009-15.12.2009, itd. Podałaś, że Twoje opocentowani wynosi 7,39%. Notowanie stawki WIBOR 3M jakie obowiązuje dla okresu 16.12.2008-15.03.2009 , to dzień 12.12.2008 (piatek, gdyż 2 dni przed 16.12.2008 wypada w sobotę 13.12.2008) - wynosił wówczas 6,49%. Dodając do tego Twoją marżę 0,9%, wychodzi równe 7,39%. Bingo! Twoje oprocentowanie zmieni się od 16.03.2009 r. , a notowanie WIBOR 3M będace podstawą do ustalenia nowego oproentowania będzie z dnia 13.03.2009. Więc już wszystko chyba wiesz.
-
Daggulko, więc podany przeze mnie WIBOR 1M to pudło. Pogrzebałem trochę i znalazłem - zgodnie z informacją na stronie PKO BP: "Oprocentowanie kredytów na finansowanie nieruchomości, kredytów konsolidacyjnych oraz pożyczki hipotecznej dla osób prywatnych wynosi WIBOR 3M + marża", z zastrzeżeniem, że: "WIBOR 3 M ustalony jest zgodnie z zasadą podaną w § 5 ust. 4 pkt 2 lit. b tiret trzecie Zasad i terminów kapitalizacji odsetek ". Paragraf ten brzmi: "§ 5 (...) 4. Standardowymi stawkami referencyjnymi do określenia stopy procentowej w PKO BP są: (...) 2) stawka WIBOR podawana w tabeli kursów PKO BP SA, oznaczający notowaną na warszawskim rynku międzybankowym stopę procentową: (...) b) WIBOR 3M dla międzybankowych depozytów 3-miesięcznych: (...) -według notowania na dwa dni poprzedzające rozpoczęcie pierwszego i kolejnych (trzymiesięcznych) okresów obowiązywania stawki referencyjnej dla kredytów na finansowanie nieruchomości udzielonych ze zmienną stopą procentową z miesięcznym okresem obrachunkowym, za jaki należne odsetki od kredytu są naliczane i spłacane" Niestety nie doszukałem się informacji o tym kiedy (tzn. w jakich miesiącach) trwają kolejne trzymiesięczne okresy obowiązywania stawki referencyjnej. Przyjąłem więc, że są to okresy kwartalne. Sprawdź w swojej umowie lub dowiedz się w banku, jesli oczywiście chcesz się tego dowiedzieć. Jeśli się mylę, to poprawki musisz sobie sama ustalić - przedstawię Ci tylko metodologię, żeby było wiadomo z czym to jeść. Przyjmując moje założenie, aktulanym (na okres 01.01.2009-31.03.2009) oprocentowaniem Twojego kredytu jest notowanie stawki WIBOR 3M z dnia 29.12.2008 (notowanie na 2 dni przed 01.01.2009) + 0,9% Twojej marży. WIBOR 3M w dniu 29.12.2008 wynosił: 5,90%. Twoje oprocentowanie wynosi więc: 5,90%+0,9%=6,80%. Oprocentowanie te zmieni się od dnia 01.04.2009, a stawką referencyjną WIBOR 3M będzie notowanie z dnia 27.03.2009 (ponieważ 29.03.2009 wypada w niedzielę, obowiązuje notowanie z piątku, a więc 27.03.2009). Na stronie http://www.bankier.pl/fo/kredyty/components/elw/index.html?zakladka=wibor możesz sprawdzić jakie będzie notowanie tej stawki w dniu 27.03.2009, dodać swoje 0,9% marży i otrzymasz stopę oprocentowania Twojego kredytu na okres 01.04.2009-30.06.2009. Aktualny WIBOR 3M (z dnia 13.02.2009) wynosi 4,69%. Więc w stosunku do obecnie obowiązującej Cię stawki, jest niższy o wartość 1,21%. Zakładając, że taka stopa będzie w dniu 27.03.2009, to Twoje oprocentowanie w II kwartale 2009 r wyniesie: 4,69%+0,9%=5,59%. Różnica pomiędzy obecnym 6,80%, wyniesie więc ok. podane już przeze mnie 18% (1,21% : 6,80%), tzn. o taki procent mniej byłoby odsetek do zapłacenia począwszy od 01.04.2009. Mam nadzieję, że powyższy "wykładzik" nie jest trudny w odbiorze. Życzę dobrych decyzji.
-
Jedno podstawowe pytanie - czy w tych krajach o jakich napisałaś, główną podstawową walutą finansowania inwestycji mieszkaniowych była waluta tak bardzo uwielbiana w kraju nad Wisłą? I czy waluty narodowe tych krajów przed przyjęciem wspólnej - nalezały do tak niestabilnych jak nasza złotóweczka? Bo w przypadku naszego kraju, te dwie rzeczy nabierają szczególnego znaczenia. Warto to wziąć pod uwage przy porównaniach. Słowacji nie bierzmy pod uwagę - weszli do euro w najlepszym z możliwych momencie (przy "dobrych" kursach swojej korony do EUR). Osobiście się nie martwię - mam kredyt w PLN-ach, dodatkowo państwo mi do niego dokłada. Jak wejdziemy do EURO to (jesli nie zmienią się obecne zasady dopłat) tylko na tym zyskam, bo oprocentowanie kredytów w eur jest o dobre 30-40% niższe niż w PLN. Wszystkmi rękami i nogami jestem za tym abyśmy do EURO weszli jak najszybciej - bo w kwestii swojego kredytu będę tylko do przodu na plus (a przynajmniej powinienem). Ale nie jestem egoistą - naprawdę obawiam się o tą całą resztę co siedzi na franku i będzie siedzieć na nim jeszcze 20-30 lat. Obecnie ratuje ich tylko niski LIBOR, ale jak złotówka nie zacznie się jak najszybciej porządnie umacniać i będziemy mieli to (nie)szczęście, że szybko przyjmiemy mechanizm ERM2 a potem EURO, to dla tych osób będzie to oznaczać masakrę, jak LIBOR znormalnieje. Gospodarka raczej się nie zawali (oby), bo Ci co kiedyś wzięli kredyty w tych CHF, nie stanowią większości społeczestwa. Ale na ich problem, nie można nie zwracać uwagi, bo wówczas ich długi staną się amerykańskimi ninja - tyle że na naszym małym podwórku, gdy cała reszta świata zacznie się dźwigać z kryzysowych zgliszczy. Więc tylko nam grozi powtórka z rozgrywki.
-
Daggulka - znajdź definicję "stawki referencyjnej" o której napiałaś. Podejrzewam, że jest to w Twoim wypadku WIBOR-S1M. Ale nie wyrokuję - sprawdż i podaj (definicja pojęcia "stawki referencyjnej" w umowie najczściej jest to dość długaśny opis - podaj na forum). Jeśli dobrze strzeliłem, to jego aktualna wartość wynosi 5,42% i obowiązuje od 01.02.2009 i zmieni się po 3 miesiącach, a więc 01.05.2009. Obecna wartość WIBOR 1M wynosi już 4,43% i utrzymuje się jego tendencja spadkowa. Spadek wynosi więc 18%, o tyle mniej więcej zmiejszyłaby Ci się kwota płaconych odsetek liczonych od maja 2009 r. - przy założeniu, że obecny WIOBOR 1M utrzyma się na obecnym poziomie. Zerknij ile obecnie płacisz odsetek (od kwoty całej miesięcznej raty odejmij kwotę kapitału) i przemnóż przez 18% - wynik, to zbliżona kwota o którą powinnaś mniej płacić od maja (biorąc do szacunków obecne dane) - a raczej od czerwca w którym spłaca się maj. Nawiasem pisząc - jak na obecną ofertę kredytową banków masz naprawdę b.dobre warunki - najlepszy WIBOR, bo 1M (jest najniższy, mój 3M jest już o 0,25% wyższy) i marżę (0,9%) o jakiej obecnie można pomarzyć (ja mam już 1,5%, więc jakby nie patrzeć o ponad połowę więcej). Dobrze się zastanów czy w Twojej obecnej sytuacji warto przewalutowywać. Koszt przewalutowania nie jest bowiem mały (na dzień dobry prowizja i spread w nowym kredycie, niemała prowizja za wcześniejszą spłatę zlotówowego, koszty wykreślenia i ustanowienia nowych hipotek - bagatela, 4 stówki za każdy wniosek + opłaty podatkowe) + kupa papierologii i otrzymujesz ponadto w promocji chorobę kursową (to juz taka dość dokładnie zdiagnozowana fobia ciągłego śledzenia aktualnych kursów PLN/CHF). Acha - analitykiem nie jestem, ale jedno swoje przemyslenie Wam opowiem - dążymy do EURO. Plany ambitne, bo 2012 rok. Może i mało realne, ale nie sądziłbym, że i tak jakby się miało to opóźnić to o maksymalnie rok lub góra dwa. A czy wiecie, że aby te kochane juroszki przyjąć trzeba być w tzw. ERM2 - mechanizmie, który nakłada na państwo chcące przejąć współną walutę, obowiązek utrzymywania kursu walutowego swojej waluty z maksymalym rocznym wahaniem na poziomie +/- 15% w stosunku do EURO. Chodzi o to, że bank centalny (nasz NBP) będzie zobowiązny do ewenualnej interwencji na rynku walutowym, aby ów się tego limitu trzymać. Dodam tylko, że kurs CHF/EUR jest od kilkudziesięciu lat bardzo stabilny - pisząc wprost: w stosuku do złotgo, obie te waluty albo idą razem w górę, albo obie zniżkują (w tendencji długookresowej). Nasz kochany rząd zamierza przystąpić do ERM2 gdzieś w drugiej połowie tego roku. Dajmy na to, że będzie roczna zwłoka. I teraz dobrze się zastanówcie, czy do tego czasu franek zdąży się zniżyć do sensownego dla nas poziomu (tj. sprzed tfu, "kryzysu") - zanim nasz NBP zacznie "pilnować" kursu złotego, żeby ten za bardzo nie skakał. Miejcie na uwadze, że interwencja ta, będzie też skutkować tym, że franek również nie będzie już mógł za szybko spadać (jeśli w końcu w ogóle zacznie). Pamietajcie, że mamy kryzys, który właśnie dopiero teraz zaczyna w naszym piknym kraju włazić wszelkimi możliwymi drzwiami. Analityk ze mnie żaden - ale sobie strzelę - franek (razem z walutą euro do której dążymy), wbrew forumowym oczekiwaniom NIE SPADNIE, a przynajmniej znacząco (osobiści uważam nawet że wcale nie będzie spadał, bo do nas zaczyna dobierać się słowo na "k") i do euro wejdziemy po lichym dla nas kursie (domyslcie się też, komu na tym może tez najbardziej zależeć - podpowiem, słowo na literkę "b"). I jak wejdziemy do EURO to dopiero się zacznie, bo jak wspomniałem kurs EUR/CHF jest stabilny ja krzywa wieża w Pilznie - kredyciarze frankowi zostaną więc z długami znacznie przewyższającymi wartość domów jakie za franki pobudowali przed kryzysem i z marną już nadzieją na jakiekolwiek znaczące obniżenie kursu franka - ale oczywiście w stosunku do EUR, bo złotówki już nie będzie. Czarnowidzwo? Obym się mylił, naprawdę. Jestem wręcz przekonany, ze bardzo mało kto sobie zdaje sprawę z tego, jak kiepsko może wyglądać sytuacja spłacających kredyt w CHF po wejściu do euro. Bo jak z kryzysu cała Europa (i miejmy nadzieję, że i my razem z nią) zacznie wychodzić, to oprocentowanie LIBOR (obecnie 0,5%wręcz nierealnie niskie, bo "kryzysowe") wróci do swojego "normalnego" poziomu, czyli ok. 2,8% (takie było przed kryzysem), będzie to oznaczać wzrost płaconych odsetek o ok. 50-100%, w zależności od marży banku. Zapewniam, ze wzost stwaki LIBOR do "normalności" jest dużo bardziej pewny niż spadek kursu CHF. Dodajcie sobie do tego wszystkiego, że spłacany kapitał niestety z obecnego poziomu, za bardzo zmniejszyć się nie zdąży. Obym się mylił - bo dopiero się ten kryzys u nas zacznie na dobre, w amerykańskim wręcz scenariuszu - ale z dopiskiem "CHF".
-
Ponieważ to mój pierwszy post na forum muratora, chciałbym się więc najpierw przywitać. Forum śledzę od około prawie roku, ale dopiero teraz postanowiłem się zalogować. Impulsem był dla mnie poruszony temat i osoba założyciela (a raczej założycielki) niniejszego wątku. Droga daggulko, dość dobrze zapamiętałem bowiem Twoje ostatnie rozterki związane z kwestią przewalutowania kredytu złotówkowego na CHF. Z góry się zastrzegę, że nie jestem żadnym analitykiem czy bankowcem, ale bez problemów obliczam sobie wysokość przyszłych rat zanim bank dostarczy mi właściwe zawiadomienie. Informacyjnie nadmienię, że mam kredyt z PKO BP w PLN, tzw. z dopłatami przez państwo (z programu "Rodzina na swoim"), obecnie jego oficjalne oprocentowanie wynosi 8,04% (WIBOR S2 3M + marża banku 1,5%), ale w moim wypadku faktyczne oprocentowanie wynosi aktualnie 4,93% (zależy od wielkości domu - im powierzchnia użytkowa domu większa od 70 m2, tym realne oprocentowanie jest wyższe - jak kogoś interesuje temat tych kredytów, mogę dużo o nich napisać - jak kto zainteresowany, proszę pytać - w miarę posiadanych informacji odpowiem). Więc oprocentowanie mojego kredytu jest dość konkurencyjne, jak dla mnie, nawet w porównaniu do kredytu we frankach, wziąwszy też pod uwagę eliminację ryzyka kursowego (i wiecie jak dziekuję sobie, że nie uległem naciskom rodzinki na przereklamowane franki, na które w czasie gdy starałem się o kredyt, był istny owczy pęd, a kursik w porównaniu do obecnego - pikny ok. 2 zeta). Oprecentowanie jakie podałem (8,04%), jest wysokie, ale dlatego, że aktualna baza obliczeniowa dla WIBOR S2 3M to okres 25.08.2008-24.09.2008 (informacyjnie dodam, że powinnien być to jednak 25.112008-24.12.2008, ale w porównaniu do poprzedniego okresu nie było istotnych wg umowy zmian, tj. 0.2%, więc pozostał wskażnik wcześniejszy), a więc czas kiedy wszystkie stopy procentowe były jeszcze na szczytach. Dodam jeszcze jakby ktoś nie wiedział, WIBOR zależy zasadniczo od stopy referencyjnej ustalanej przez Radę Polityki Pieniężnej, a te Rada zaczęła obniżać z wywindowanego poziomu 6% dopiero pod koniec listopada 2008 (dokładnie 27.11 obniżono do 5,75% - marniutko, a kryzys juz szalał na dobre, tylko że jeszcze nie zahulał porządnie u nas) - rychło w czas, ale nie sens teraz o tym dyskutować. Potem nasi siermieżni notable z RPP puknęli się w dekle, jak obudzili się z reką w nocniku i dalej poszło szybko: 24 grudnia 2008 było już ostre cięcie do 5,00%, a w styczniu (28.01), jak GUS podał oficjalne dane ze idziemy do dołka i wrócilśmy do dwucyfrowego bezrobocia, rura zmiekla RPP porządnie i była kolejna obniżka do 4,25%. Więc obniżki, na dość dużą skalę zaczyły się tak naprawdę dopiero niedawno. Jak się przełożyło to na stawki WIBOR 3M (będący najczęściej podstawą w większości umów kredytowych w PLN)? Od listopada do chwili obecnej, z poziomu ok. 6,9% spadł do 4,7%. Spadek jest więc nawet większy niż ten o jaki postarała się RPP. Ponieważ umowę o kredyt mam tak skonstruowaną, że oprocntowanie ulega zmianie co kwartał, wiem że dopiero od kwietnia poczuję ożywczy skutek działalności naszego opieszałego państwa, działającego pod postacią RPP. Kochani, nie wieszajcie tak od razu haków na bankach - jak oprocentowanie rosło, to na tym korzystaliśmy - wzrost następował bowiem z owym kwartalnym (jak np. w moim wypadku) opóźnieniem. Wtedy więc było cacy. Więc nie mówmy jak Kali, że teraz jest be. Złotówkowcy - będzie dobrze, a już przynajmniej nieco lepiej, już niedługo (osobiście zaś współczuję nabitym w mBank - kto wziął u nich kredyt w latach 2004-2006 w CHF, ten dobrze wie o czym piszę - może są tu tacy i się podzielą żalami). Daggulko - przestudiuj na szybko swoją umowę, zwłasza punkt mówiący o sposobie ustalania oprocentowania - jeśli i Twoja zapisy umowne są zblizone do moich, tj. zmiana oprocentowania następuje w okresch kwartalnych (licząc kalendarzowo od początku roku) to ostudź emocje i poczekaj z decyzją o przewalutowaniu do conajmniej kwietnia, gdyż wówczas dopiero nasze raty w PLN powinny realnie i sensownie się obniżyć Też mam kredyt w PKO BP, więc myślę, że raczej się w swoich "analizach" nie pomyliłem. Osobiście, obecnie (do marca włącznie) bulę bankowi ok. 2100-2200 zł miesięcznie. Szacukowo (przyjmując obecne dane procentowe, czyli zakładam, że w najbliższym czasie się one nie zmienią, ale oczywiście nie należy tego traktować jako pewnik - póki co "fahofcy" z ekonomii prorokują, że RPP będzie dalej ciąć stopy, więc wróżby mamy dobre) obliczyłem, że od kwietnia moje raty będą wynosic ok. 1850 zł. Obniżka szykuje się więc całkiem spora, a realne oprocentowanie spadnie mi z podanych już wcześniej 4,93% do 3,79%. Mój domek ma 97 m2, a gdybym miał najmniejszy z możliwych, dających najwyższą dopłatę tj. 70 m2 - to wynosiłoby nawet 2,85%, więc nawet franki się wtedy chowają. PS. Ten żart z obniżeniem raty o kilka zł też znam - nie pekaj, może jakas nadgorliwa kobitka wysłała Ci harmonogram opierający się na obecnych, jeszcze wysokich procentach, które lada moment spadną, a więc i raty w harmonogramie też - i przyślą Ci wówczas nowy i wtedy może będziesz happy. Jak możesz, to podaj mi parę szczegółów swojej umowy (aktualne zadłużenie, ilość rat do spłacenia, raty równe czy malające, aktualne oprocentowanie, w tym marzę bankową i opis jego ustalania oraz zmiany - reguluje to dokładnie jakiś konkretny punkt Twojej umowy kredytowej) - to jako nowy user tego forum, postaram się być miły i wyliczę Ci o ile mniej powinnaś niedługo płacic.