Kazimierz - dziennik Margolci
Walka trwa:
W kwestii zakupu materiałów przedvatowskich - postanowiliśmy sobie trochę pofolgować i pójść po całości. Wynajęliśmy kawałek hali na magazyn i ruszyliśmy na łowy. W końcu udało się nam dojść do porozumienia, co do rodzaju i koloru dachówki. Padło, co prawda, na ceglastą szlachetną karpiówkę Wiekora, ale jak usłyszeliśmy cenę, to szybko spodobała nam się miedziana angobowana tego samego producenta. I tak już zostało. Dla pewności porównaliśmy jeszcze ceny w 4 hurtowniach pokryć dachowych i dokonaliśmy wyboru oraz zakupu z odroczonym terminem odbioru. Poza tym, z uwagi na niebudzącą zaufania jakość Ytongu w naszych murach, a także pomni doświadczeń naszych znajomych, którzy również posiadają ściany 36,5 i po dwóch sezonach zimowych szybko docieplali mury, (których się ponoć nie dociepla) - postanowiliśmy chuchać na zimne, i dokupiliśmy 5 cm styropian i 12 cm wełnę, siatkę i klej do ocieplenia parteru i wieżyczki domu oraz wełnę i folię do wycieplenia poddasza. Tak nam się ta nasza gorączka kwietniowych zakupów udzieliła, że postanowiliśmy iść za ciosem i załatwić pozytywnie sprawę zakupu okien, bo jak sądziliśmy, to ostatni taki jednorazowy, duży wydatek. I tu wybór był równie ciężki, jak przy dachówce. Wstępnie wybraliśmy 7 producentów, dostarczyliśmy projekt, umówiliśmy na wizję lokalną, doprecyzowaliśmy szczegóły i poprosiliśmy o wycenę. O zgrozo ! Różnica pomiędzy najtańszą i najdroższą ofertą - prawie 35 000 PLN . Wykluczyliśmy tych którzy nie byli w stanie sprostać technologicznie naszym wymaganiom, potem tych podejrzanie tanich i przesadnie drogich i na placu boju pozostały 2 firmy z podobnego rzędu ofertą. O ostatecznym wyborze zadecydowało podejście do klienta, możliwość zmagazynowania okien do czasu ich montażu oraz cena montażu. Staliśmy się więc dumnymi posiadaczami ( na razie na papierze) okien na świat. Na koniec, kiedy zapasy gotówki w portfelu zaczęły osiągać niebezpiecznie niski poziom, dokupiliśmy jeszcze 5 Veluxów i wyłaz dachowy i na tym zakończyliśmy wiosenną rundę przedvatowskich zakupów. Tymczasem na budowie walka na froncie robót trwała nadal. I choć nastąpiło majowe rozprężenie i pogoda nas nie rozpieszczała, prace mozolnie posuwały się naprzód. Mury wieżyczki pięły się do góry, a równolegle z nią murowane były obydwa kominy. Jeden typowo roboczy w kotłowni i drugi - typowo rekreacyjny dla kominka wewnętrznego oraz grilla zewnętrznego z klinkieru.
cd nastapi...

0 komentarzy
Rekomendowane komentarze
Brak komentarzy do wyświetlenia
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się