Miesięcznik Murator ONLINE

Skocz do zawartości

siłaczka

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    591
  • Rejestracja

Zawartość dodana przez siłaczka

  1. Parę zdjęć dziś robionych. Słońca mało. Nawłoć. Trochę jej ciężko pod lipą, ale kwitnie. http://www.konarzyny.edu.pl/my/336.jpg Malope po ostatnich deszczach aż kładzie się na ziemi. http://www.konarzyny.edu.pl/my/337.jpg Maliny owocują drugi raz. http://www.konarzyny.edu.pl/my/338.jpg Kosmos dopiero zaczyna kwitnąć. http://www.konarzyny.edu.pl/my/339.jpg http://www.konarzyny.edu.pl/my/341.jpg Astry przysłała jedna Babcia, a posadziła druga. A że w warzywniku - to nic. http://www.konarzyny.edu.pl/my/340.jpg A tę wyspę na trawniku wymyśliłam sobie biało-różowo-liliową: tamaryszek, tawuła, bzy, ognik, piwonie, stokrotki, trzmieliny, pięciornik, migdałek... Ale potem Babcia z Krysią posiały słoneczniki, nasturcje, nagietki i zrobiło się kolorowo. Słoneczniki nie mogą utrzymać własnego ciężaru. http://www.konarzyny.edu.pl/my/334.jpg http://www.konarzyny.edu.pl/my/335.jpg
  2. Parę zdjęć dziś robionych. Słońca mało. Nawłoć. Trochę jej ciężko pod lipą, ale kwitnie. http://www.konarzyny.edu.pl/my/336.jpg Malope po ostatnich deszczach aż kładzie się na ziemi. http://www.konarzyny.edu.pl/my/337.jpg Maliny owocują drugi raz. http://www.konarzyny.edu.pl/my/338.jpg Kosmos dopiero zaczyna kwitnąć. http://www.konarzyny.edu.pl/my/339.jpg http://www.konarzyny.edu.pl/my/341.jpg Astry przysłała jedna Babcia, a posadziła druga. A że w warzywniku - to nic. http://www.konarzyny.edu.pl/my/340.jpg A tę wyspę na trawniku wymyśliłam sobie biało-różowo-liliową: tamaryszek, tawuła, bzy, ognik, piwonie, stokrotki, trzmieliny, pięciornik, migdałek... Ale potem Babcia z Krysią posiały słoneczniki, nasturcje, nagietki i zrobiło się kolorowo. Słoneczniki nie mogą utrzymać własnego ciężaru. http://www.konarzyny.edu.pl/my/334.jpg http://www.konarzyny.edu.pl/my/335.jpg
  3. 31 sierpnia 2007 r. Wpisałam datę i przypomniałam sobie, że równo 2 lata temu odbywał się przetarg na naszą działkę. Ile emocji... I wszystko pod znakiem zapytania. Pamiętam, że zadzwoniłam wtedy do domu, a Mama Jacka powiedziała: „Bogu dzięki!” Odstraszacz kun przyszedł wczoraj pocztą (jak to ludzie kiedyś mogli żyć bez allegro???) i został podłączony na noc. I noc była spokojna... Jest jeszcze taka możliwość, że z powodu przewlekłego niewyspania spaliśmy twardo i po prostu nie słyszeliśmy żadnych harców. W instrukcji tego urządzenia piszą, że zagnieżdżone kuny wymagają dłuższego wypłaszania (2-3 tygodnie). Wszystkie dziewczyny zgodnie twierdzą, że słyszą dźwięki z tego odstraszacza, ale im nie wierzę. Ja nie słyszę NIC, a słuch mam ponoć jak nietoperz. Agata zasugerowała, że może z wiekiem zanika zdolność słyszenia niektórych dźwięków. Możliwe, bo ja nie słyszę w ogóle muzyki w niektórych młodzieżowych "piosenkach".
  4. 31 sierpnia 2007 r. Wpisałam datę i przypomniałam sobie, że równo 2 lata temu odbywał się przetarg na naszą działkę. Ile emocji... I wszystko pod znakiem zapytania. Pamiętam, że zadzwoniłam wtedy do domu, a Mama Jacka powiedziała: „Bogu dzięki!” Odstraszacz kun przyszedł wczoraj pocztą (jak to ludzie kiedyś mogli żyć bez allegro???) i został podłączony na noc. I noc była spokojna... Jest jeszcze taka możliwość, że z powodu przewlekłego niewyspania spaliśmy twardo i po prostu nie słyszeliśmy żadnych harców. W instrukcji tego urządzenia piszą, że zagnieżdżone kuny wymagają dłuższego wypłaszania (2-3 tygodnie). Wszystkie dziewczyny zgodnie twierdzą, że słyszą dźwięki z tego odstraszacza, ale im nie wierzę. Ja nie słyszę NIC, a słuch mam ponoć jak nietoperz. Agata zasugerowała, że może z wiekiem zanika zdolność słyszenia niektórych dźwięków. Możliwe, bo ja nie słyszę w ogóle muzyki w niektórych młodzieżowych "piosenkach".
  5. To nie my. Ale trochę się boimy, że nas pokażą jako nawiedzonych zbieraczy kamieni polnych. To już wyglądało na nałóg.
  6. Miałam już przyjemność mieszkania ze szczurem. To były ekstremalne przeżycia, zwłaszcza że on stale tylko mnie się pokazywał, a reszta rodziny śmiała się ze mnie. Dopiero jak padł struty, okazali mi zrozumienie, bo był niemały. Na pewno jestem przewrażliwiona na punkcie gryzoni i na początku myślałam, że to szuranie i tuptanie to jakieś omamy. A ta kuna (chyba?) to mniej mnie przeraża, ale uciążliwa jest. Już tak byłam niewyspana, że wczoraj padałam na nos. I jeszcze poczytałam o tym, jakie szkody czynią kuny w ociepleniu... Na razie próbujemy z odstraszaczem.
  7. Trafiliśmy na wyjątkowo dobry rok na zakładanie ogrodu. Pogoda wymarzona: ciepło i mokro. Zieleń sama sobie radzi, czasem tylko trochę trzeba pomóc. Nie byłoby też ogrodu bez tych wszystkich, co tak bezinteresownie podrzucali nam roślinki (Ostatnio dostałam tuje - ponad 20 sztuk ). No przecież to niemożliwe, żebym wszystko kupiła.
  8. 30 sierpnia 2007 r. Kłopot jest! Od paru dni i nocy coś nam spaceruje po dachu. Nie daje spać i niepokojąco skrobie. Sprawia wrażenie, że chce się dostać do środka. Mysz? Szczur? Kuna? Nietoperz? Nie wiemy. Jacek twierdzi, że porusza się między dachówką a deskami, czasem bardzo szybko. Mnie się wydaje, że słychać bliżej, w warstwie ocieplenia. Tuż nad moją głową, znienacka i o 4 albo 5 rano koniec spania. Upodobało sobie to coś naszą sypialnię, to znaczy dach nad nią, choć Ala mówiła, że przy komputerze też słyszała skrobanie. Nasza Fiona zupełnie na te odgłosy nie reaguje, choć na w ogrodzie trzyma w ryzach wszystkie krety i nornice. Musimy coś z tym zrobić. Jacek wymyślił, że ultradźwiękowy odstraszacz pomoże. PS Właśnie poczytałam na forum o kunie. Pasuje jak nic. I ponoć odstraszacz nie bardzo pomaga. Będziemy próbować.
  9. 30 sierpnia 2007 r. Kłopot jest! Od paru dni i nocy coś nam spaceruje po dachu. Nie daje spać i niepokojąco skrobie. Sprawia wrażenie, że chce się dostać do środka. Mysz? Szczur? Kuna? Nietoperz? Nie wiemy. Jacek twierdzi, że porusza się między dachówką a deskami, czasem bardzo szybko. Mnie się wydaje, że słychać bliżej, w warstwie ocieplenia. Tuż nad moją głową, znienacka i o 4 albo 5 rano koniec spania. Upodobało sobie to coś naszą sypialnię, to znaczy dach nad nią, choć Ala mówiła, że przy komputerze też słyszała skrobanie. Nasza Fiona zupełnie na te odgłosy nie reaguje, choć na w ogrodzie trzyma w ryzach wszystkie krety i nornice. Musimy coś z tym zrobić. Jacek wymyślił, że ultradźwiękowy odstraszacz pomoże. PS Właśnie poczytałam na forum o kunie. Pasuje jak nic. I ponoć odstraszacz nie bardzo pomaga. Będziemy próbować.
  10. 27 sierpnia 2007 r. http://www.konarzyny.edu.pl/my/328.jpg http://www.konarzyny.edu.pl/my/329.jpg http://www.konarzyny.edu.pl/my/330.jpg http://www.konarzyny.edu.pl/my/332.jpg Pięknie zakwitły słoneczniki, malope, nagietki, aksamitki, mieczyki, astry, łubin, dalie i groszek pachnący (kwiaty na zdjęciach siane przez Krysię). Kosmosy na razie idą w liście, ale za to są imponujące, nigdy takich nie miałam. Wzeszły bardzo gęsto, więc porozsadzałam je po całym ogrodzie. Z daleka wyglądają jak młodziutkie modrzewie. A kiedy zakwitną... Bardzo lubię te kwiaty. Co do modrzewi, to najdorodniejsze sięgają mi już pod nos. To niesamowite. Zaledwie półtora roku temu sadziliśmy 20-centymetrowe maleństwa. Posadziłam pod domem winobluszcz pięcioklapowy, już się przyjął. Strasznie mi się podobają domy obrośnięte dzikim winem. Krysia działa w warzywniku. Po udanych zbiorach groszku, kalarepki i fasolki, posiała jeszcze koperek, posadziła truskawki i poziomki. Żałujemy, że tak mało posiałyśmy ogórków, bo całkiem nieźle urosły. W przyszłym roku warzywnik ma być większy, bo odzyskany został teren zawalony pobudowlanym drewnem. A drewno chętnie wziął sąsiad. Przerzuciliśmy tylko przez płot.
  11. 27 sierpnia 2007 r. http://www.konarzyny.edu.pl/my/328.jpg http://www.konarzyny.edu.pl/my/329.jpg http://www.konarzyny.edu.pl/my/330.jpg http://www.konarzyny.edu.pl/my/332.jpg Pięknie zakwitły słoneczniki, malope, nagietki, aksamitki, mieczyki, astry, łubin, dalie i groszek pachnący (kwiaty na zdjęciach siane przez Krysię). Kosmosy na razie idą w liście, ale za to są imponujące, nigdy takich nie miałam. Wzeszły bardzo gęsto, więc porozsadzałam je po całym ogrodzie. Z daleka wyglądają jak młodziutkie modrzewie. A kiedy zakwitną... Bardzo lubię te kwiaty. Co do modrzewi, to najdorodniejsze sięgają mi już pod nos. To niesamowite. Zaledwie półtora roku temu sadziliśmy 20-centymetrowe maleństwa. Posadziłam pod domem winobluszcz pięcioklapowy, już się przyjął. Strasznie mi się podobają domy obrośnięte dzikim winem. Krysia działa w warzywniku. Po udanych zbiorach groszku, kalarepki i fasolki, posiała jeszcze koperek, posadziła truskawki i poziomki. Żałujemy, że tak mało posiałyśmy ogórków, bo całkiem nieźle urosły. W przyszłym roku warzywnik ma być większy, bo odzyskany został teren zawalony pobudowlanym drewnem. A drewno chętnie wziął sąsiad. Przerzuciliśmy tylko przez płot.
  12. 21 sierpnia 2007 r. Zupełnie nowy rozdział, czyli oczko wodne. Nazywane przez nas stawem, a przez obcych czasem obraźliwie błotkiem, bajorkiem albo brodzikiem. Mnie się podoba „sadzawka”. Jak zwał, tak zwał - z całą pewnością jest naszym oczkiem w głowie. Od 3 tygodni niczym innym się nie zajmujemy, a do końca jeszcze daleko. Wykop został ostatecznie zmieniony, pojawiły się półki. Pod folią są rozłożone stare wykładziny spełniające rolę włókniny. Z jednej strony położyliśmy wełnę mineralną, bo tam grasują nornice. http://www.konarzyny.edu.pl/my/323.jpg http://www.konarzyny.edu.pl/my/324.jpg http://www.konarzyny.edu.pl/my/317.jpg Folię ułożyliśmy we trójkę bez większych problemów. A potem zaczęliśmy lać wodę. Lać i lać... Na początek 10 metrów, a potem jeszcze dwa. Nie do pełna, nie po brzegi, bo staw ma za zadanie wyłapywać deszczówkę i na razie to się odbywało bez problemu. Poziom wody podnosił się po ulewie o kilka centymetrów. Jeszcze nie wiemy, co będzie na przykład po tygodniowych deszczach, ale na wszelki wypadek jest przelew, który odprowadzi wodę. Dużo zachodu jest z kamieniami, które mają ukrywać folię. Zwozimy je po trochu, skąd się da i układamy. Monika robi to z upodobaniem. Do mniejszych kamieni dziewczyny, do większych panowie. Przyczepka jest nieoceniona. http://www.konarzyny.edu.pl/my/322.jpg http://www.konarzyny.edu.pl/my/325.jpg http://www.konarzyny.edu.pl/my/326.jpg http://www.konarzyny.edu.pl/my/327.jpg Teraz walczymy o czystość wody, bo glony mnożą się jak głupie. Posadziliśmy rośliny (niektóre już nawet mają nowe przyrosty, widać, że się przyjęły). Potem wpuściliśmy rybki, przywiezione z nadzieją, że zjedzą larwy komarów. No i pracuje już pompa z filtrem. http://www.konarzyny.edu.pl/my/318.jpg Niestety, prawdą jest, że to nietanie. Folia PCV ok. 800 zł, pompa z filtrem prawie 300 zł, kosze do roślin 50 zł (większość roślin posadziłam w zwykłych czarnych donicach), juta 15 zł, rybki – nie wiem, bo się mąż nie chce przyznać – ale to oznacza, że niemało. Z bólem serca stwierdzam, że na całą resztę ogrodu nie wydaliśmy tylu pieniędzy, co na ten kawałek wody. Ale marzenia kosztują. A Jacek zawsze marzył o własnym stawie.
  13. 21 sierpnia 2007 r. Zupełnie nowy rozdział, czyli oczko wodne. Nazywane przez nas stawem, a przez obcych czasem obraźliwie błotkiem, bajorkiem albo brodzikiem. Mnie się podoba „sadzawka”. Jak zwał, tak zwał - z całą pewnością jest naszym oczkiem w głowie. Od 3 tygodni niczym innym się nie zajmujemy, a do końca jeszcze daleko. Wykop został ostatecznie zmieniony, pojawiły się półki. Pod folią są rozłożone stare wykładziny spełniające rolę włókniny. Z jednej strony położyliśmy wełnę mineralną, bo tam grasują nornice. http://www.konarzyny.edu.pl/my/323.jpg http://www.konarzyny.edu.pl/my/324.jpg http://www.konarzyny.edu.pl/my/317.jpg Folię ułożyliśmy we trójkę bez większych problemów. A potem zaczęliśmy lać wodę. Lać i lać... Na początek 10 metrów, a potem jeszcze dwa. Nie do pełna, nie po brzegi, bo staw ma za zadanie wyłapywać deszczówkę i na razie to się odbywało bez problemu. Poziom wody podnosił się po ulewie o kilka centymetrów. Jeszcze nie wiemy, co będzie na przykład po tygodniowych deszczach, ale na wszelki wypadek jest przelew, który odprowadzi wodę. Dużo zachodu jest z kamieniami, które mają ukrywać folię. Zwozimy je po trochu, skąd się da i układamy. Monika robi to z upodobaniem. Do mniejszych kamieni dziewczyny, do większych panowie. Przyczepka jest nieoceniona. http://www.konarzyny.edu.pl/my/322.jpg http://www.konarzyny.edu.pl/my/325.jpg http://www.konarzyny.edu.pl/my/326.jpg http://www.konarzyny.edu.pl/my/327.jpg Teraz walczymy o czystość wody, bo glony mnożą się jak głupie. Posadziliśmy rośliny (niektóre już nawet mają nowe przyrosty, widać, że się przyjęły). Potem wpuściliśmy rybki, przywiezione z nadzieją, że zjedzą larwy komarów. No i pracuje już pompa z filtrem. http://www.konarzyny.edu.pl/my/318.jpg Niestety, prawdą jest, że to nietanie. Folia PCV ok. 800 zł, pompa z filtrem prawie 300 zł, kosze do roślin 50 zł (większość roślin posadziłam w zwykłych czarnych donicach), juta 15 zł, rybki – nie wiem, bo się mąż nie chce przyznać – ale to oznacza, że niemało. Z bólem serca stwierdzam, że na całą resztę ogrodu nie wydaliśmy tylu pieniędzy, co na ten kawałek wody. Ale marzenia kosztują. A Jacek zawsze marzył o własnym stawie.
  14. 26 lipca 2007 r. Zameldowaliśmy się pod nowym adresem i złożyliśmy wnioski o nowe dowody. Potem cała reszta urzędowych zmian w skarbówce, bankach itp. Rzutem na taśmę, czyli za ostatnie posiadane pieniądze kupiliśmy folię do oczka wodnego. Tylko tak można będzie w końcu tę część działki uporządkować i ucywilizować. Póki co straszy ta wielka kałuża. http://www.konarzyny.edu.pl/my/313.jpg Ścieżki już są wysypane drobnymi kamykami, więc można po deszczu przejść bez obawy zgubienia kapci – co niedawno zdarzyło się Babci na świeżo założonym trawniku. Dokoła domu wciąż i wciąż mnóstwo pracy, więc znów grzebię w starych zdjęciach, żeby się przekonać, że już dużo zrobiliśmy i że było znacznie gorzej. Czasem myślę, że po prostu działka jest za duża i nie potrafię wszystkiego ogarnąć. Ale z drugiej strony strasznie się cieszę, kiedy mogę połazić i popatrzeć, jak rośnie. Rano łażę i po południu, i wieczorem. Słucham ptaków i świerszczy, skubnę po drodze zielsko i naprawdę czuję, że mam wakacje. W środku prace leżą. Niemniej jednak garaż został kolejny raz odgruzowany i znów można się po nim poruszać, co nie zmienia faktu, że samochód nadal stoi pod chmurką.
  15. 26 lipca 2007 r. Zameldowaliśmy się pod nowym adresem i złożyliśmy wnioski o nowe dowody. Potem cała reszta urzędowych zmian w skarbówce, bankach itp. Rzutem na taśmę, czyli za ostatnie posiadane pieniądze kupiliśmy folię do oczka wodnego. Tylko tak można będzie w końcu tę część działki uporządkować i ucywilizować. Póki co straszy ta wielka kałuża. http://www.konarzyny.edu.pl/my/313.jpg Ścieżki już są wysypane drobnymi kamykami, więc można po deszczu przejść bez obawy zgubienia kapci – co niedawno zdarzyło się Babci na świeżo założonym trawniku. Dokoła domu wciąż i wciąż mnóstwo pracy, więc znów grzebię w starych zdjęciach, żeby się przekonać, że już dużo zrobiliśmy i że było znacznie gorzej. Czasem myślę, że po prostu działka jest za duża i nie potrafię wszystkiego ogarnąć. Ale z drugiej strony strasznie się cieszę, kiedy mogę połazić i popatrzeć, jak rośnie. Rano łażę i po południu, i wieczorem. Słucham ptaków i świerszczy, skubnę po drodze zielsko i naprawdę czuję, że mam wakacje. W środku prace leżą. Niemniej jednak garaż został kolejny raz odgruzowany i znów można się po nim poruszać, co nie zmienia faktu, że samochód nadal stoi pod chmurką.
  16. 15 lipca 2007 r. No i po obozie. Teraz się wreszcie zaczęły wakacje. Na razie dla mnie, bo Jacek wciąż zajęty. Wciąż kopiemy i coraz więcej mamy trawnika. Powolutku to idzie, ale stale do przodu. Trawa się wyrównuje i już nie widać tych tygodniowych odstępów – pomijając świeżo założone, nie koszone jeszcze kawałki. Żeby wygodnie było kosić, wkopuję kamienie między rabatki a trawniki na poziomie gruntu. Żmudne zajęcie, ale niezmiernie ułatwiające pracę na przyszłość, więc dłubię. Muszę to jeszcze zrobić przy skalniaczku. http://www.konarzyny.edu.pl/my/319.jpg Ogród młodziutki, wszystko nieduże, ale rośnie i cieszy oko. Zakwitły prawie wszystkie byliny w porze dla siebie stosownej. Zaczynają kwitnąć jednoroczne: nagietki i nasturcje. Dopiero teraz widzę, co mam, jak wysoko wyrasta, w jakim kolorze ma liście i kwiaty... więc planuję przemeblowanie jesienne. http://www.konarzyny.edu.pl/my/320.jpg Wreszcie doczekaliśmy się końca formalności. Możemy się zameldować, jak tylko pani od tych spraw wróci z urlopu. A tu już prawie pół roku mieszkamy... Skończyła się karencja w spłacie kredytu i oto w 19. rocznicę ślubu zapłaciliśmy pierwszą ratę za dom. Na tę rocznicę kupiliśmy sobie trochę iglaków - posadziłam przy tarasie, przy podjeździe i wśród krzewów – nie będzie łyso zimą. Zrobiony też drenaż z jednej strony domu, tam gdzie z górki spływała woda w czasie ulewy.
  17. 15 lipca 2007 r. No i po obozie. Teraz się wreszcie zaczęły wakacje. Na razie dla mnie, bo Jacek wciąż zajęty. Wciąż kopiemy i coraz więcej mamy trawnika. Powolutku to idzie, ale stale do przodu. Trawa się wyrównuje i już nie widać tych tygodniowych odstępów – pomijając świeżo założone, nie koszone jeszcze kawałki. Żeby wygodnie było kosić, wkopuję kamienie między rabatki a trawniki na poziomie gruntu. Żmudne zajęcie, ale niezmiernie ułatwiające pracę na przyszłość, więc dłubię. Muszę to jeszcze zrobić przy skalniaczku. http://www.konarzyny.edu.pl/my/319.jpg Ogród młodziutki, wszystko nieduże, ale rośnie i cieszy oko. Zakwitły prawie wszystkie byliny w porze dla siebie stosownej. Zaczynają kwitnąć jednoroczne: nagietki i nasturcje. Dopiero teraz widzę, co mam, jak wysoko wyrasta, w jakim kolorze ma liście i kwiaty... więc planuję przemeblowanie jesienne. http://www.konarzyny.edu.pl/my/320.jpg Wreszcie doczekaliśmy się końca formalności. Możemy się zameldować, jak tylko pani od tych spraw wróci z urlopu. A tu już prawie pół roku mieszkamy... Skończyła się karencja w spłacie kredytu i oto w 19. rocznicę ślubu zapłaciliśmy pierwszą ratę za dom. Na tę rocznicę kupiliśmy sobie trochę iglaków - posadziłam przy tarasie, przy podjeździe i wśród krzewów – nie będzie łyso zimą. Zrobiony też drenaż z jednej strony domu, tam gdzie z górki spływała woda w czasie ulewy.
  18. 21 czerwca 2007 r. Dostałam w prezencie wierzbę szczepioną i perukowiec. Strasznie się cieszę, bo sama bym sobie pewnie nie kupiła. Prace na działce i w domu bardzo spowolnione – koniec semestru, szaleństwo jak co roku. Niemniej jednak Jacek skosił trawę i zielska dziko rosnące (kosiarka sprawuje się dobrze), a ja walczę z chwastami.
  19. 21 czerwca 2007 r. Dostałam w prezencie wierzbę szczepioną i perukowiec. Strasznie się cieszę, bo sama bym sobie pewnie nie kupiła. Prace na działce i w domu bardzo spowolnione – koniec semestru, szaleństwo jak co roku. Niemniej jednak Jacek skosił trawę i zielska dziko rosnące (kosiarka sprawuje się dobrze), a ja walczę z chwastami.
  20. 11 czerwca 2007 r. Mój mąż przez dwa popołudnia był brukarzem i oto jest chodniczek od nieistniejącej jeszcze furtki do schodów. Krysia powiedziała: Zupełnie jak na Starówce. http://www.konarzyny.edu.pl/my/321.jpg Kosiarka została nabyta. Z allegro, jak zwykle. Używana, ale za to z aluminiową obudową. Mam nadzieję, że przyjedzie szybko, bo trawa pilnie domaga się koszenia. Wysialiśmy cały worek i chcieliśmy dokupić, ale tej samej mieszanki w sklepie brak. Więc znów z internetu ściągamy i czekamy.... Ja kopię i kopię po kawałku, wyciągam z ziemi kamienie, układam pod ścianami coś na kształt opaski. Na razie taka będzie. http://www.konarzyny.edu.pl/my/316.jpg ] A tymczasem roślinki powolutku... Kwitnie ognik, tawułka, krwawnik i parzydło leśne. Powoli rozwija się lawenda i maciejka. http://www.konarzyny.edu.pl/my/333.jpg A Jacek znów przywiózł drzewko, całkiem sporą śliwę czerwonolistną. Bardzo fajnie wygląda na tle zieloności lasu albo żółtej ściany domu – zależy jak patrzeć.
  21. 11 czerwca 2007 r. Mój mąż przez dwa popołudnia był brukarzem i oto jest chodniczek od nieistniejącej jeszcze furtki do schodów. Krysia powiedziała: Zupełnie jak na Starówce. http://www.konarzyny.edu.pl/my/321.jpg Kosiarka została nabyta. Z allegro, jak zwykle. Używana, ale za to z aluminiową obudową. Mam nadzieję, że przyjedzie szybko, bo trawa pilnie domaga się koszenia. Wysialiśmy cały worek i chcieliśmy dokupić, ale tej samej mieszanki w sklepie brak. Więc znów z internetu ściągamy i czekamy.... Ja kopię i kopię po kawałku, wyciągam z ziemi kamienie, układam pod ścianami coś na kształt opaski. Na razie taka będzie. http://www.konarzyny.edu.pl/my/316.jpg ] A tymczasem roślinki powolutku... Kwitnie ognik, tawułka, krwawnik i parzydło leśne. Powoli rozwija się lawenda i maciejka. http://www.konarzyny.edu.pl/my/333.jpg A Jacek znów przywiózł drzewko, całkiem sporą śliwę czerwonolistną. Bardzo fajnie wygląda na tle zieloności lasu albo żółtej ściany domu – zależy jak patrzeć.
  22. 3 czerwca 2007 r. Ależ się zleciało - mieszkamy już 4 miesiące. Jeszcze korzystamy z karencji w spłacie kredytu, ale koniec tego dobrego. W lipcu pierwsza rata. Stale coś tam drobnego, a bardzo potrzebnego się kupuje do domu. Ostatnio: tabliczka z numerem domu. Została pomalowana i niebawem zawiśnie. Lista zakupów jest oczywiście długa, ale większość musi poczekać. Teraz chyba najpilniejszym wydatkiem jest kosiarka, bo pierwsza wysiana trawa ma już miesiąc. Nie ma wyjścia, trzeba kupić. No i trawa się skończyła, a pole czeka. Po ostatnich burzach i ulewach postanowiliśmy radykalnie rozwiązać problem wody spływającej z górki pod dom. Dren już kupiony, jeszcze czekamy na żwir i trzeba przywieźć słomę. Znów będzie kopanie, ale trudno, nie ma rady. Dostaliśmy trochę łupanych kamieni, w sam raz na ścieżkę. Jacek rozpoczął układanie, ale w połowie skończył, bo przecież nasi grali, trzeba było kibicować. A ja się cieszę, bo z posadzonych roślin przyjęły się prawie wszystkie. Z opóźnieniem zaskoczył i jaśminowiec, i mahonia, i bluszcz, i wierzba mandżurska. Nigdy nie należy tracić nadziei. Ja głównie skaczę przy kwiatkach, a Krysia chucha na swoje warzywa. Bardzo ładnie jej rosną, choć późno siane. http://www.konarzyny.edu.pl/my/314.jpg Od paru tygodni piec ogrzewa tylko wodę. Jeden zasyp na miesiąc.
  23. 3 czerwca 2007 r. Ależ się zleciało - mieszkamy już 4 miesiące. Jeszcze korzystamy z karencji w spłacie kredytu, ale koniec tego dobrego. W lipcu pierwsza rata. Stale coś tam drobnego, a bardzo potrzebnego się kupuje do domu. Ostatnio: tabliczka z numerem domu. Została pomalowana i niebawem zawiśnie. Lista zakupów jest oczywiście długa, ale większość musi poczekać. Teraz chyba najpilniejszym wydatkiem jest kosiarka, bo pierwsza wysiana trawa ma już miesiąc. Nie ma wyjścia, trzeba kupić. No i trawa się skończyła, a pole czeka. Po ostatnich burzach i ulewach postanowiliśmy radykalnie rozwiązać problem wody spływającej z górki pod dom. Dren już kupiony, jeszcze czekamy na żwir i trzeba przywieźć słomę. Znów będzie kopanie, ale trudno, nie ma rady. Dostaliśmy trochę łupanych kamieni, w sam raz na ścieżkę. Jacek rozpoczął układanie, ale w połowie skończył, bo przecież nasi grali, trzeba było kibicować. A ja się cieszę, bo z posadzonych roślin przyjęły się prawie wszystkie. Z opóźnieniem zaskoczył i jaśminowiec, i mahonia, i bluszcz, i wierzba mandżurska. Nigdy nie należy tracić nadziei. Ja głównie skaczę przy kwiatkach, a Krysia chucha na swoje warzywa. Bardzo ładnie jej rosną, choć późno siane. http://www.konarzyny.edu.pl/my/314.jpg Od paru tygodni piec ogrzewa tylko wodę. Jeden zasyp na miesiąc.
  24. 26 maja 2007 r. Przy tej upalnej pogodzie na poddaszu jest zdecydowanie za gorąco. Na parterze przyjemnie, a u góry jak w innej strefie klimatycznej. Rekuperator spisuje się dobrze, ale nie mamy jeszcze wkładu letniego. Niestety, trzeba było dokupić. No i oczywiście przełączyć czerpnię na GWC. Brakuje nam rolet w oknach dachowych. Do tej pory nie myślałam, że będą aż tak potrzebne. Nigdy nie mieliśmy takich okien, wszystkiego dopiero się uczymy. W ogrodzie kawałek po kawałku pojawia się trawnik. Chodzimy i oglądamy: ta trawa ma 3 tygodnie, ta dwa, a ta jest tygodniowa. Bo tak się jakoś składa, że zwykle siejemy w soboty. Troszkę się obawiam, że będziemy mieli szachownicę trawnikową, ale liczę na to, że się kiedyś to wyrówna. A na tle trawy znacznie lepiej wyglądają moje mizerne, choć obiecujące kwiatki. http://www.konarzyny.edu.pl/my/315.jpg Wszystko rośnie, a najbujniej chwasty, toteż mam co robić i tylko przeskakuję z rabatki na rabatkę. Kiedy kończę ostatnią, pierwsza już jest do pielenia. A jednak z roślinami jest jak z dziećmi. Niepokorne i rosnące po swojemu czarują jednak zmęczonego rodzica uśmiechami – kwiatami. Czasem zaskakują listkiem wypuszczonym na pozornie suchej łodyżce. I znów chce się kopać, grabić, podlewać i nadskakiwać... http://www.konarzyny.edu.pl/my/331.jpg
  25. 26 maja 2007 r. Przy tej upalnej pogodzie na poddaszu jest zdecydowanie za gorąco. Na parterze przyjemnie, a u góry jak w innej strefie klimatycznej. Rekuperator spisuje się dobrze, ale nie mamy jeszcze wkładu letniego. Niestety, trzeba było dokupić. No i oczywiście przełączyć czerpnię na GWC. Brakuje nam rolet w oknach dachowych. Do tej pory nie myślałam, że będą aż tak potrzebne. Nigdy nie mieliśmy takich okien, wszystkiego dopiero się uczymy. W ogrodzie kawałek po kawałku pojawia się trawnik. Chodzimy i oglądamy: ta trawa ma 3 tygodnie, ta dwa, a ta jest tygodniowa. Bo tak się jakoś składa, że zwykle siejemy w soboty. Troszkę się obawiam, że będziemy mieli szachownicę trawnikową, ale liczę na to, że się kiedyś to wyrówna. A na tle trawy znacznie lepiej wyglądają moje mizerne, choć obiecujące kwiatki. http://www.konarzyny.edu.pl/my/315.jpg Wszystko rośnie, a najbujniej chwasty, toteż mam co robić i tylko przeskakuję z rabatki na rabatkę. Kiedy kończę ostatnią, pierwsza już jest do pielenia. A jednak z roślinami jest jak z dziećmi. Niepokorne i rosnące po swojemu czarują jednak zmęczonego rodzica uśmiechami – kwiatami. Czasem zaskakują listkiem wypuszczonym na pozornie suchej łodyżce. I znów chce się kopać, grabić, podlewać i nadskakiwać... http://www.konarzyny.edu.pl/my/331.jpg
×
×
  • Dodaj nową pozycję...