-
Liczba zawartości
26 089 -
Rejestracja
-
Wygrane w rankingu
98
Typ zawartości
Profile
Forum
Artykuły
Blogi
Pobrane
Sklep
Wydarzenia
Galeria
Zawartość dodana przez Kaizen
-
rekuperacja a płaski betonowy dach
Kaizen odpowiedział andrzej2025 → na topic → Wentylacja, klimatyzacja, rekuperacja
Bardzo możliwe. Chociaż zależy od technologii dachu - zarówno spadowego jak i płaskiego. Lekki strop łatwo ocieplić tanią wełną z rolki, dachówka jest (niemal) wieczna. Dach płaski wymaga większej dużej staranności w wykonaniu bo nie wybacza błędów, trzeba ocieplać droższym EPS. No i nieużytkowe poddasze to całkiem przydatna graciarnia na coś, czego niby nie potrzebujesz, ale szkoda się rozstać. Instalacje można poprowadzić pod termoizolacją, pod stropem, w podłodze - to nie jest (duży) problem. Ale zacznij od sprawdzenia MPZP/WZ bo bardzo często płaski dach jest niedopuszczalny. -
Rozporządzenie w sprawie WT nie zostawia wątpliwości: "3. W przypadku zastosowania w pomieszczeniach innego rodzaju wentylacji niż wentylacja mechaniczna nawiewna lub nawiewno-wywiewna, dopływ powietrza zewnętrznego, w ilości niezbędnej dla potrzeb wentylacyjnych, należy zapewnić przez urządzenia nawiewne umieszczane w oknach, drzwiach balkonowych lub w innych częściach przegród zewnętrznych. 4. Urządzenia nawiewne, o których mowa w ust. 3, powinny być stosowane zgodnie z wymaganiami określonymi w Polskiej Normie dotyczącej wentylacji w budynkach mieszkalnych, zamieszkania zbiorowego i użyteczności publicznej." Oczywiście takimi nawiewnikami wpada zimne powietrze i ludzie "uszczelniają" nawiewniki i kratki wentylacyjne. A potem mają grzyb a co więksi pechowcy dostają się do wiadomości jako ofiary zaczadzenia. Na 15 minut to za długo. Za to jak wentylacja nie działa to trzeba to robić gdzieś co godzinę. Dzień i noc. I pamiętaj, że jak nie ma działającej wentylacji, to musisz co najmniej rozszczelnić okno jak palisz w kominku pobierającym powietrze z wnętrza domu..
-
Ilość tlenu nie ma znaczenia. Ciąg kominowy przy rozgrzanym palenisku i kominie są drastycznie większe, niż przy rozpalaniu. Więc tu musi być znacznie większa siła, niż niedobór tlenu. Zresztą kominek nie wyciąga samego tlenu z powietrza w domu - wyciąga powietrze powodując podciśnienie i dom zaciąga więcej wentylacją i nieszczelnościami. Ta sama zasada dotyczy kominów wentylacyjnych - a w mrozy ciąg wsteczny w nich dowodzi braku nawiewu i że jeden komin jest "silniejszy" od drugiego. Doprowadzanie powietrza do kominka otwartego nie ma większego sensu. Lepiej, gdy zaciąga powietrze z pomieszczenia - wspomaga wtedy wentylację w usuwaniu CO2. Jedyny sens, jaki widzę, to doprowadzenie powietrza z zewnątrz w pobliże kominka - ale tak, żeby się ogrzało i zostało w pomieszczeniu a do spalania i wyrzucenia używał powietrza "zużytego" już w domu. To nie pal w kominku jak Ci życie miłe przed zamontowaniem nawiewników (zresztą wymaganych prawem). A i do oddychania nawet bez palenia w kominku powietrze jest potrzebne. I do odprowadzania nadmiaru wilgoci (ale to raczej poza sezonem grzewczym). Zapotrzebowanie na tlen wynika z chemii - prosta reakcja. I zależy od szybkości palenia. Do spalenia 1kg drewna trzeba ok. 4m3 powietrza przy spalaniu idealnym. W praktyce weźmy x2. Jak załadujesz 10kg które będą się paliły dwie godziny to raptem trzeba 40m3/h. Uzdatnianie tego kominka zarówno pod względem prawnym i funkcjonalnym wymaga wstawienia wsadu spełniającego ekoprojekt. Nie wiem, jak samo posiadanie gotowego do użycia - ale za używanie kominka bez takiego papierka grozi kara do 5K zł (choćby to były perfekcyjny wyrób zduński o znacznie lepszych parametrach - musi mieć kwit, choćby w praktyce kopcił i truł). Nawiewniki tak czy inaczej nieodzowne - a doprowadzenie IMO zbędne (i przepisy nie wymagają). Ale jak chcesz wydać czapkę pieniędzy i na samo doprowadzenie, i na kominek co to obsługuje, to nie zaszkodzi.
-
Dobra, podsumuję dla innych, bo może w gąszczu dyskusji im umknęło - ale Ty czytałeś. Nie ma szans, żeby w łazience w domu z rekuperacją dostarczyć dość energii przy maksymalnym zagęszczeniu rurek nie przegrzewając innych pomieszczeniach przy największym możliwym rozstawie bez radykalnego ograniczenia przepływów nawet bez uwzględniania zysków, a co dopiero po ich uwzględnieniu. Stąd powszechne zalecenie montowania jeszcze drabinek w łazienkach, który przy TZ dla podłogówki grzeją tyle co kot napłakał. To wprost wynika z tabeli, którą wrzuciłem i zaznaczyłem w niej. I jak byś nie liczył, wyjdzie to samo, bo wskazówka oparła się na minimalnym zagęszczeniu w innych pomieszczeniach i maksymalnym w łazienkach. Co najwyżej dokładne przeliczenie może kogoś przekonać do rezygnacji z układania rurek w ogóle - ale to odradzam dla bezpieczeństwa bo łatwo obieg zakręcić, a podłogę warto wygrzać a może się w zdarzyć sytuacja, że jednak warto będzie tam trochę grzać. Więc Twoje obawy są zupełnie bezsensowne że zwiększenie rozstawu w innych pomieszczeniach niż łazienki podniesie temperaturę zasilania. Mało tego - żeby dobrze to zgrać, to przy temperaturze potrzebnej w łazienkach w pozostałych pomieszczeniach nawet, przy maksymalnym rozstawie, wypadałoby dać grupę mieszającą obniżającą TZ żeby przepływy były wystarczające do w miarę równomiernego rozkładu temperatur podłogi. Inaczej sprawa wygląda w pomieszczeniach z nawiewem WG - ale o tym też pisałem. Ale wiesz, że mam elektryczną i każde pomieszczenie steruję niezależnie? Tego nie da się zepsuć. To kwestia przestawienia w sterowniku - a nie zmiany w systemie grzewczym. I nie pisałem, że była niedogrzana, tylko że teraz jest przyjemniej - mam efekt ciepłej podłogi którego wcześniej był znikomy
-
Tia, zapytałeś. Czy żona widziała kiedy ją zdradzałeś? W pytaniu zawarłeś stwierdzeni że nie grzeję - pytałeś o co innego. Chociaż wcześniej napisałem: W trzech, ale w dwóch podłogówką. Znowu coś sobie wyobrażasz. Pokazywałem projekt podłogówki wodnej do mojego domu. Nie mam tak zrobionej instalacji. Napisałem - maks zagęszczenie w łazienkach, minimum wszędzie innej. Minimalne to jest, jak na zrzucie, co 30cm. Rzadsze pogarsza komfort przez nierównomierną temperaturę i grozi pękaniem płytek a nawet wylewki. Skąd Ci się wzięło 50cm czy 1m? Co rozumiesz przez "oddać moc w założonej temperaturze czynnika"? I dlaczego tylko przy założonej, którą się przyjmuje dla temperatury obliczeniowej na zewnątrz O tototo. Zero pomiarów, zero obliczeń, zero liczb z Twojej strony. Zero konkretów - tylko kwestionowanie po trollowemu. EOsT z mojej strony
-
Z czego wnioskujesz, że w łazienkach nie grzeję? W dwóch. Trollujesz, czy czytasz nieuważnie? Trollujesz jednak. Wcześniej twierdziłeś, że zysków nie da się policzyć, a teraz upierasz się na liczenie zysków... Policz, pokaż taki projekt. Ciekawe, co wyjdzie. Powodzenia i do zobaczenia za 10 lat... Grzałbym tak samo, jak grzeję teraz. I tak wychodzi maksymalne zagęszczenie w łazienkach i minimalne wszędzie indziej. A i tak w łazienkach, jak widać na zrzucie,brakuje mocy. Uwzględnienie zysków spowoduje tylko tyle że przy 100% innych pomieszczeniach procent pokrycia w łazienkach jeszcze spadnie więc tak czy inaczej trzeba podnieść temperaturę zasilania i ograniczyć przepływy pewnie w większości do zera. Czyli rizjlad rurek identyczny (chyba, ze ktoś się odważy i całkiem zrezygnuję z układania rurek w pomieszczeniach w których tak wyjdzie z projektu). Czyli dokładnie to samo co napisałem na początku. Po co chcesz liczyć zapotrzebowanie? Do doboru źródła ciepła? Wystarczy całkowite i to masz w standardowym OZC. Do projektu podłogówki niepotrzebne.
-
Izolacja kamiennego fundamentu (wewnątrz)
Kaizen odpowiedział ZiiBii → na topic → Fundamenty i piwnice
To kosztowne i ryzykowne rozwiązanie. W takiej sytuacji trzeba ścianę fundamentową termicznie odizolować od wewnątrz i od zewnątrz (zwłaszcza, że ściana ceglana dobrze przewodzi ciepło więc znaczny mostek nie do uniknięcia - można go tylko znacząco zminimalizować) a hydroizolację zrobić z dbałością o szczegóły, żeby opadnięcie chudziaka o kilka mm nie rozszczelniło jej. Gdyby z tym mostkiem cieplnym chodziło tylko o straty kWh i złotówek, to pół biedy - prawdopodobnie ta termoizolacja z obydwu stron fundamentu będzie się zwracała dobre kilkadziesiąt lat. Ale większy problem, to wychłodzenie styku podłogi i tej ściany, skraplanie i pojawianie się grzyba i pleśni - a to wpływa na bezcenne zdrowie. -
Widzę, że nie ogarniasz. Tak, w większości pomieszczeń system grzewczy jest zbędny w domu podobnym do mojego. Skoro potrzebuję grzać tylko w 3 pomieszczeniach z 9 (plus jeszcze komunikacja), a i tak mam w sypialniach i pomieszczeniu technicznym cieplej, niż potrzebuję - to nie jest dla Ciebie dowód, że projekt bazujący na stratach (które to pomieszczenia mają oczywiście) nie ma sensu? Skoro straty w tym pomieszczeniu z nawiązką pokrywają zyski to jaki sens bazowania na stratach? Za to w tych pomieszczaniach, które grzeję - potrzebuję dostarczać tyle ciepła, co potrzebuje cały dom. Jak grzałem w łazienkach i sypialniach, to w łazienkach miałem chłodniej (nie powiem, że marzłem - ale teraz jest przyjemniej) a w sypialnie jeszcze bardziej przegrzane. A na czym bazować? Na stratach to można bazować w łazienkach - tylko i tak z nich wyniknie maksymalne zagęszczenie i moc i przy danej TZ zabraknie tam mocy i/lub będzie trzeba tłumić przepływy w innych pomieszczeniach (wiem, zrobiłem sobie projekt wodnej podłogówki i to z niego wynikało), więc nie ma co sobie zaprzątać głowy liczeniem. Tak się kończy bazowanie na stratach: Po uwzględnieniu zysków byłoby jeszcze gorzej - i tak nie da się obniżyć mocy w pozostałych pomieszczeniach, gdzie są większe zyski. I nie uwzględnione są tu też straty z łazienek do sąsiednich pomieszczeń - więc jeszcze bardziej im mocy brakuje przy danej TZ i przepływach. Dlatego bazować należy na doświadczeniach innych a z czasem i własnych. Dlatego pisałem, że na wszelki wypadek w sypialniach zainstalowałbym system grzewczy ale włączył go dopiero, gdyby się okazało, że jest tam za zimno (co jest całkiem możliwe w pierwszym, może dwóch pierwszych sezonach wygrzewania i osuszania domu - ja wtedy jeszcze grzałem i nie przetestowałem tego).
-
Ciąg wsteczny, brak pomysłów
Kaizen odpowiedział risse60 → na topic → Wentylacja, klimatyzacja, rekuperacja
To jest nielogiczne, bo im większy mróz tym ciąg kominowy większy (wygooglaj wzór na ciąg kominowy). Co nazywasz nawiewnikami automatycznymi? Higrosterowalne? Takie są w sezonie grzewczym wiecznie zamknięte, bo powietrze suche jak pieprz - to mogłaby być przyczyna i mrozy mogą ją potęgować (patrz wykres Molliera). Higrosterowalność w naszym klimacie nie ma najmniejszego sensu (zwłaszcza przy nawiewnikach - bo jak już, to zbyt wilgotno robi się w łazienkach, gdzie jest wywiew). -
Ciąg wsteczny, brak pomysłów
Kaizen odpowiedział risse60 → na topic → Wentylacja, klimatyzacja, rekuperacja
Co kominiarz wpisał w protokole z przeglądu? -
A co z sypialnią? Ma straty - nie ma grzania. Co z kuchnią? Co z pomieszczeniem technicznym? Co z wiatrołapem? Co z korytarzem (który ma straty do góry i do dołu - a nie ma praktycznie zysków, poza przenikaniem z łazienek)? Nie - ja polecam olewanie tak zysków jak i strat. Zyski słoneczne i bytowe (ich skala) są tylko argumentem, że nie ma sensu patrzenie na straty (nawet, gdyby były prawidłowo policzone dla poszczególnych pomieszczeń - a nie średnia strat w budynku x m2), bo stanowią większość. Dla przypomnienia: Dlaczego się upierasz na uwzględnianie strat?
-
Po co, jak to ma się nijak do ilości energii które do pomieszczenia trzeba dostarczyć? Zapotrzebowanie realne na ciepło może być od 0 do ponad 90% strat - w zależności od pomieszczenia w tym samym domu. Na tym wykresie masz temperaturę z sypialni z dwoma ścianami zewnętrznymi i łazienki (jedna ściana zewnętrzna). Do łazienki w styczniu trafi łącznie 108 kWh i tyle samo do drugiej łazienki (jak nie zmienię ustawień), do sypialni okrągłe zero. I na wykresie jeszcze widać pewien problem - w dłuższe i większe mrozy agresywne (IMO zbyt agresywne) zapobieganie przez rekuperator szronieniu, przez co nawiewane jest zimne powietrze. Muszę zweryfikować prawidłowość wskazań czujników i naprawić/przerobić sterowanie. Resztę ciepła dostarcza kominek i/lub klima w salonie. W żadnym innym pomieszczeniu nie jest odpalone ogrzewanie. Gdybym wszędzie chciał grzać podłogówką, to wystarczy na maksa zagęszczenie w łazienkach i na minimum w salonie. W sypialniach dałbym na wszelki wypadek też na minimum, gdyby tam był niemowlak czy gdyby coś jednak za bardzo się wykrzaczyło z wentylacją (pewnie jakby przez tydzień nie wzrastała temperatura powyżej -10 to bym jednak odpalił w sypialniach). Ale z założeniem, że obiegi są zakręcone - dopiero jak przy komfortowej temperaturze w łazienkach byłoby za zimno, to bym to zmienił. Jak pisałem - WG zmienia sytuację diametralnie. Wytłumacz, jak powinienem Twoim zdaniem zaprojektować system grzewczy? Ile powinienem pakować w podłogę w sypialniach? I po co?
-
Ja cały czas piszę, że bazowanie projektu instalacji grzewczej na stratach, z których tylko 1/4 pokrywa sumaryczne straty całego budynku (a jeszcze w niektórych pomieszczeniach może w 10%, a w innych w 90) nie ma absolutnie sensu. Nie piszę, żeby uwzględniać zyski przy projektowaniu podłogówki jak to do Ciebie jeszcze nie dotarło - podałem receptę, jaka jest IMO co najmniej równie dobra metoda. Co doradzasz, skoro kwestionujesz moje podejście? Jak chcesz uwzględniać te minimalne zyski i jak je odnosić do strat, skoro nie znamy ani strat, ani zysków całkowitych czy minimalnych na poszczególne pomieszczenia?
-
Nie mieszaj jednostek - 1,5kWh. Wiesz, że nie porównałem szczególnie słonecznego dnia w zimie? Dla przykładu Czyli ponad 2x większa moc i zyski. Wyżej linkowałem wpis "Skąd się biorą zyski bytowe?" z danymi. W styczniu (najgorszy miesiąc) CO pokrywa 40% strat. To niewystarczający dowód, że olewanie 60% w projektach ogrzewania sprawia, że są bezsensowne? Jak w 36h domu niemal bez zysków bytowych wychładza się o 1* to jakie znaczenie ma chwilowa moc (pisałem to 24 grudnia)? Masz też o tym w sygnaturce o bezwładności podłogówki. Tylko, że jak nie grzeję podłogą w sypialni, to wcale nie ma dużej różnicy przy rekuperacji o wysokiej sprawności.
-
Ciekawostka. Naszło mnie dzisiaj i sprawdziłem: Cienko - 154,75W... Nędza jak nie wiem. Co to za zyski! Tu nie ma co uwzględniać. Nieprawdaż? Latem, to mamy zyski: No, 1025,86W/m2 to grzeje. Nie to, co zimą te nędzne 154W... Tylko to jest moc na m2 powierzchni poziomej. U mnie, dzięki dużemu okapowi, bezpośrednio w okolicach przesilenia wiosennego wpada okrągłe zero (trochę z rozproszonego i odbitego*). Ale weźmy taką teoretyczną sytuację, że okno ma 1m2 a ściana pomijalną grubość i na szybę nie pada żaden cień... I wiesz co wychodzi? Że w południe słoneczne przez m2 okna wpadało 550W 20 czerwca 2025 a 10 stycznia 2026 520W. W praktyce będzie cień i 20 czerwca wpadnie mniej niż wpadło dzisiaj, bo przy 16* nad horyzontem wpada wszystko. *Tak... Odbite. Biało dookoła - więc i odbitego znacznie więcej wpada, niż jak tę energię wchłaniają liście roślin.
-
To nie przypadek, że zgodnie z Rozporządzeniem w sprawie WT w punkcie czerpalnym ma być możliwość uzyskania 55*. Legionella pojawia się nie(tylko) w zasobniku. Jak masz cyrkulację - nie chodzącą cały czas - tam może mieć komfortowe warunki czy w punktach czerpalnych gdzie nie często używasz wody i niewiele (jak w umywalce - i może rura się nie zdezynfekować, bo jak z zasobnika wyjdzie 45* to marne szanse, żeby do końca rury doszła temperatura zdolna utłuc jakiekolwiek drobnoustroje. Do 2017 było 8-36 przypadków rocznie, 2022 r. ponad setka i ciągły trend wzrostowy do ponad 340 przypadków w zeszłym roku. Być może to przypadek, bo twardych badań na to nie znalazłem - ale to czas zarówno wzrostu cen prądu jak i rosnąca popularność pomp ciepła.
-
Nie, to tak nie działa. Jak zużywasz szybko wodę i nie działa cyrkulacja - to masz rozwarstwienie i nagłą zmianę z temperatury jaka panowała na początku do temperatury wodociągowej. Tak samo to działa w punkcie poboru. Im wolniej wodę zużywasz, im bardziej miesza cyrkulacja - tym bardziej temperatura się wyrównuje w zasobniku. A co do meritum - im wyżej czujnik, tym lepszy COP. Ale jest ryzyko, że zabraknie wody jak powyżej jest za mało na prysznic (o napełnieniu wanny nie wspominając). Zwłaszcza, jak ktoś chce grzać tylko w taniej strefie (ale wtedy lepiej ustawić wyższą temperaturę niż 45*, bo byle zużycie i wymieszanie spowoduje zbyt zimną wodę, o legionelli nie wspominając). Im niżej - tym pewniej zabezpieczona dostępność ciepłej wody ale też niższy COP (zwłaszcza, przy dogrzewaniu kiedy tylko automatyka uzna to za potrzebne - tu kompromisem może być ustawienie okienka grzania jednego a jak będzie za mało to dwóch na dobę).
-
Widziałeś takie obliczenia, gdzie mamy w sypialni zyski z sąsiedniej łazienki o 3* cieplejszej czy uwzględniające straty z tej łazienki do tej sypialni? Wywiew to nie są zyski - to tylko brak strat na wentylacji jeżeli w tym pomieszczeniu jest ta sama temperatura obliczeniowa co w pomieszczeniu z którego powietrze przybywa. Uwzględniającej brak strat na wentylacji w kuchni (o tej samej temperaturze obliczeniowej, którą ma powietrze docierające z ogrzewanego, innego pomieszczenia)?
-
Ja mam cztery przegrody zewnętrzne - ogrzewanie w kuchni odpaliłem tylko do wygrzewania. Nie uwzględniać ani strat, ani zysków. Napisałem, co uważam za równie dobre albo i lepsze przybliżenie w pierwszym poście. Pamiętaj też, że w projekcie ogrzewania podłogowego nie chodzi o moc całego systemu grzewczego a o podział mocy. I chodzi o to, żeby podział był jak najbardziej zbliżony do potrzeb faktycznych i żeby bez problemu dało się to dostroić na rotametrach. Sterowanie strefowe przy bezwładności podłogówki nie ma najmniejszego sensu. Moc całkowitą załatwia krzywa grzewcza.
-
Tak czy inaczej projekty bazują na źle obliczonych stratach (bo na podstawie średniej na m2 - a straty są zupełnie inne w pomieszczeniu z nawiewem WG a inne w kuchni z wywiewem, inne w łazience z wywiewem) i w ogóle nie uwzględniają zysków. Pisałem: To zgadzasz się z powyższym stwierdzeniem, czy polemizujesz. Bo gubię się, jakie podejście polecasz.
-
O tutaj: Wrzucił zdjęcie z czterema czujnikami - 52-65% na każdym z nich. Nie pokazałeś pomiarów z domu rodzinnego - a tam, gdzie pokazałeś to się okazało, że napisałeś nieprawdę. Mieszkałem w wielu mieszkaniach i domach, wielu użytkowników na FM pisało o problemach z wilgotnością w sezonie grzewczym. Nie obalisz wykresu Molliera. Jak pisałem bywają wyjątki: Producenta masz na zrzucie z karty, który się zaczyna tam, gdzie skończyłeś cytat. Z mojej strony EOsT, bo caraz bardziej mam wrażenie, ze trollujesz.
-
Rozumiem, że nie masz rzetelnych obliczeń nawet dla całego budynku o poszczególnych pomieszczeniach nie mówiąc (a da się zrobić dla poszczególnych pomieszczeń - ale to znacznie więcej pracy)? Wróżenie z fusów nie sprawdza się. Tu przykład moich. Oczywiście przy WG będzie drastycznie inaczej i trzeba to policzyć. Dane które podajesz to na samo CO?
-
Nie o tym jest ta dyskusja, jaki poziom CO2 jest w normie, a jaki nie. Wtrąciłeś się, że tak wysoka wilgotność to standard i nie dowodzi niesprawnej wentylacji. Jako dowód podajesz swoją ledwo działającą wentylację i wilgotność w nowym, niezamieszkanym i nieogrzewanym na stałe domu. Skąd to wziąłeś? Czyli +-0,5 - a scd ± 0.8 °C Wilgotności wrzucałem wcześniej (tak +-3) a scd4x +-6%. Ale nie tylko obydwa parametry BME ma zacznie lepsze... Ale też to różne parametry - dla BME jest maksymalna (gwarantowana) niedokładność, a scd "typowa" i może być inna.. https://www.kandrsmith.org/RJS/Misc/Hygrometers/calib_many.html No, to wrzucałem dane dokładności pomiarów scd4x - nie są takie, jak Ty podawałeś. Pomiarów temperatury i wilgotności z scd ja nie podawałem, bo mam zdecydowanie lepszy czujnik. Mało który higrometr cyfrowy dorównuje przeciętnemu analogowemu. Zwłaszcza przy skrajnych wartościach.
-
Jak podajesz zakres, to interesują mnie pomiary, które pokazują to. I faktycznie, zazwyczaj najwyższy poziom jest w nocy w main bedroom (nawet, jak dwie osoby śpią). Tylko, że na wykresie rośnie w dzień - dlatego pytałem co to za pomieszczenie i ile w nim osób. U mnie z 760 po 3 godzinach spadło do 540 czyli 73ppm/h przy wentylacji "poza domem" czyli ledwo działającej. Dla Ciebie taki spadek jest dowodem wydajnie działającej wentylacji? Od długiego czasu mam dwa - tylko jeden pokazuje niewiarygodne dane dale CO2 (mh-z19) i tych nie podaję. Temperaturę i wilgotność podaję z BME280, jak pisałem. Jest on wyciągnięty na zewnątrz, bo jak był w obudowie to elektronika go ogrzewała i przekłamywał dane. Nie masz dokładniejszego pomiaru Coś pokręciłeś. To jaki ty masz sensor? Nie scd4x? Ale to nie chodzi o dokładność pomiaru w momencie, kiedy masz nowy dom, z metrami sześciennymi wody technologicznej (czemu ominąłeś pytanie o wygrzewanie wylewki?) nawilżającej przy ledwo działającej wentylacji, co szybkość spadku CO2 porównywalnej do trybu "poza domem" w moim rekuperatorze potwierdza. Zamieszkaj, wygrzej dom, pozbądź się wilgoci technologicznej. Wtedy zweryfikujesz: A tak przy okazji, teraz jestem w pokoju w bloku ze szczelnym oknem PVC, bez nawiewników, do tego zaklejona kratka wentylacyjna, przez jakieś 10 dni stał pusty i... I Mollier udowodnił, że trzeba dużego wysiłku, żeby utrzymać wilgotność w ryzach w mrozy przy działającej wentylacji. Jeszcze co do czujników https://www.kandrsmith.org/RJS/Misc/Hygrometers/calib_many.html Sam stwierdziłeś, że spada podobnie (na początku) jak u mnie w trybie "poza domem". Widzisz co ja podaje - właśnie po to, żeby było odniesienie. Ile było u Ciebie - nie ma na wykresie. Na moim widać, że przez pierwsze 8h było poniżej zera. I nie, nie jest to temperatura na zewnątrz. Czerpnia (czujnik w rekuperatorze) jest cieplejsza niż temperatura na zewnątrz. I naprawdę chcesz udowadniać, że 1,6* w 5,5 godziny (0,29*/h) w porównaniu z 1*/36h (0,027*/h) i to w słoneczny dzień wynika z różnicy kilku stopni na zewnątrz?
-
No patrzę. I nie 800, nie 1000 a 1059 ppm pokazałeś i nie widać na wykresie, że to był koniec wzrostów. Opowiedz, co to za pomieszczenie i ile ludzi tak szybko podbija ppm gdy trzeba z 8h na spadek o 400ppm przy pustym domu. I jak tak porównuję te Twoje 8h na spadek z 800 do 400ppm to jest WOLNIEJSZE od spadku na moim wykresie jak wyjechałem na ferie zostawiając rekuperację pracującą na minimum (czyli 20%) - co by potwierdzało, że wentylacja działa znikomo. Czyli to nie jest zamieszkany dom, a mokre tynki odpalone na kilka dni? Wylewka chociaż była solidnie wygrzana (zgodnie z procedurą) czy też robiła za nawilżacz? To nie o tym rozmawiamy. Pogadamy w drugim sezonie grzewczym. I tak szybki spadek temperatury dowodzi, że cały dom wychłodzony. Na początku wykresu 22,1 na końcu 21,1 czas 36 godzin. Zero grzania (wyłączone CO, CWU i klima) i znikome zyski bytowe, bo nikogo nie było w domu.
