Miesięcznik Murator ONLINE

Skocz do zawartości

Kaizen

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    26 089
  • Rejestracja

  • Wygrane w rankingu

    98

Zawartość dodana przez Kaizen

  1. Bardzo możliwe. Chociaż zależy od technologii dachu - zarówno spadowego jak i płaskiego. Lekki strop łatwo ocieplić tanią wełną z rolki, dachówka jest (niemal) wieczna. Dach płaski wymaga większej dużej staranności w wykonaniu bo nie wybacza błędów, trzeba ocieplać droższym EPS. No i nieużytkowe poddasze to całkiem przydatna graciarnia na coś, czego niby nie potrzebujesz, ale szkoda się rozstać. Instalacje można poprowadzić pod termoizolacją, pod stropem, w podłodze - to nie jest (duży) problem. Ale zacznij od sprawdzenia MPZP/WZ bo bardzo często płaski dach jest niedopuszczalny.
  2. Kaizen

    Kominek otwarty

    Rozporządzenie w sprawie WT nie zostawia wątpliwości: "3. W przypadku zastosowania w pomieszczeniach innego rodzaju wentylacji niż wentylacja mechaniczna nawiewna lub nawiewno-wywiewna, dopływ powietrza zewnętrznego, w ilości niezbędnej dla potrzeb wentylacyjnych, należy zapewnić przez urządzenia nawiewne umieszczane w oknach, drzwiach balkonowych lub w innych częściach przegród zewnętrznych. 4. Urządzenia nawiewne, o których mowa w ust. 3, powinny być stosowane zgodnie z wymaganiami określonymi w Polskiej Normie dotyczącej wentylacji w budynkach mieszkalnych, zamieszkania zbiorowego i użyteczności publicznej." Oczywiście takimi nawiewnikami wpada zimne powietrze i ludzie "uszczelniają" nawiewniki i kratki wentylacyjne. A potem mają grzyb a co więksi pechowcy dostają się do wiadomości jako ofiary zaczadzenia. Na 15 minut to za długo. Za to jak wentylacja nie działa to trzeba to robić gdzieś co godzinę. Dzień i noc. I pamiętaj, że jak nie ma działającej wentylacji, to musisz co najmniej rozszczelnić okno jak palisz w kominku pobierającym powietrze z wnętrza domu..
  3. Kaizen

    Kominek otwarty

    Ilość tlenu nie ma znaczenia. Ciąg kominowy przy rozgrzanym palenisku i kominie są drastycznie większe, niż przy rozpalaniu. Więc tu musi być znacznie większa siła, niż niedobór tlenu. Zresztą kominek nie wyciąga samego tlenu z powietrza w domu - wyciąga powietrze powodując podciśnienie i dom zaciąga więcej wentylacją i nieszczelnościami. Ta sama zasada dotyczy kominów wentylacyjnych - a w mrozy ciąg wsteczny w nich dowodzi braku nawiewu i że jeden komin jest "silniejszy" od drugiego. Doprowadzanie powietrza do kominka otwartego nie ma większego sensu. Lepiej, gdy zaciąga powietrze z pomieszczenia - wspomaga wtedy wentylację w usuwaniu CO2. Jedyny sens, jaki widzę, to doprowadzenie powietrza z zewnątrz w pobliże kominka - ale tak, żeby się ogrzało i zostało w pomieszczeniu a do spalania i wyrzucenia używał powietrza "zużytego" już w domu. To nie pal w kominku jak Ci życie miłe przed zamontowaniem nawiewników (zresztą wymaganych prawem). A i do oddychania nawet bez palenia w kominku powietrze jest potrzebne. I do odprowadzania nadmiaru wilgoci (ale to raczej poza sezonem grzewczym). Zapotrzebowanie na tlen wynika z chemii - prosta reakcja. I zależy od szybkości palenia. Do spalenia 1kg drewna trzeba ok. 4m3 powietrza przy spalaniu idealnym. W praktyce weźmy x2. Jak załadujesz 10kg które będą się paliły dwie godziny to raptem trzeba 40m3/h. Uzdatnianie tego kominka zarówno pod względem prawnym i funkcjonalnym wymaga wstawienia wsadu spełniającego ekoprojekt. Nie wiem, jak samo posiadanie gotowego do użycia - ale za używanie kominka bez takiego papierka grozi kara do 5K zł (choćby to były perfekcyjny wyrób zduński o znacznie lepszych parametrach - musi mieć kwit, choćby w praktyce kopcił i truł). Nawiewniki tak czy inaczej nieodzowne - a doprowadzenie IMO zbędne (i przepisy nie wymagają). Ale jak chcesz wydać czapkę pieniędzy i na samo doprowadzenie, i na kominek co to obsługuje, to nie zaszkodzi.
  4. Dobra, podsumuję dla innych, bo może w gąszczu dyskusji im umknęło - ale Ty czytałeś. Nie ma szans, żeby w łazience w domu z rekuperacją dostarczyć dość energii przy maksymalnym zagęszczeniu rurek nie przegrzewając innych pomieszczeniach przy największym możliwym rozstawie bez radykalnego ograniczenia przepływów nawet bez uwzględniania zysków, a co dopiero po ich uwzględnieniu. Stąd powszechne zalecenie montowania jeszcze drabinek w łazienkach, który przy TZ dla podłogówki grzeją tyle co kot napłakał. To wprost wynika z tabeli, którą wrzuciłem i zaznaczyłem w niej. I jak byś nie liczył, wyjdzie to samo, bo wskazówka oparła się na minimalnym zagęszczeniu w innych pomieszczeniach i maksymalnym w łazienkach. Co najwyżej dokładne przeliczenie może kogoś przekonać do rezygnacji z układania rurek w ogóle - ale to odradzam dla bezpieczeństwa bo łatwo obieg zakręcić, a podłogę warto wygrzać a może się w zdarzyć sytuacja, że jednak warto będzie tam trochę grzać. Więc Twoje obawy są zupełnie bezsensowne że zwiększenie rozstawu w innych pomieszczeniach niż łazienki podniesie temperaturę zasilania. Mało tego - żeby dobrze to zgrać, to przy temperaturze potrzebnej w łazienkach w pozostałych pomieszczeniach nawet, przy maksymalnym rozstawie, wypadałoby dać grupę mieszającą obniżającą TZ żeby przepływy były wystarczające do w miarę równomiernego rozkładu temperatur podłogi. Inaczej sprawa wygląda w pomieszczeniach z nawiewem WG - ale o tym też pisałem. Ale wiesz, że mam elektryczną i każde pomieszczenie steruję niezależnie? Tego nie da się zepsuć. To kwestia przestawienia w sterowniku - a nie zmiany w systemie grzewczym. I nie pisałem, że była niedogrzana, tylko że teraz jest przyjemniej - mam efekt ciepłej podłogi którego wcześniej był znikomy
  5. Tia, zapytałeś. Czy żona widziała kiedy ją zdradzałeś? W pytaniu zawarłeś stwierdzeni że nie grzeję - pytałeś o co innego. Chociaż wcześniej napisałem: W trzech, ale w dwóch podłogówką. Znowu coś sobie wyobrażasz. Pokazywałem projekt podłogówki wodnej do mojego domu. Nie mam tak zrobionej instalacji. Napisałem - maks zagęszczenie w łazienkach, minimum wszędzie innej. Minimalne to jest, jak na zrzucie, co 30cm. Rzadsze pogarsza komfort przez nierównomierną temperaturę i grozi pękaniem płytek a nawet wylewki. Skąd Ci się wzięło 50cm czy 1m? Co rozumiesz przez "oddać moc w założonej temperaturze czynnika"? I dlaczego tylko przy założonej, którą się przyjmuje dla temperatury obliczeniowej na zewnątrz O tototo. Zero pomiarów, zero obliczeń, zero liczb z Twojej strony. Zero konkretów - tylko kwestionowanie po trollowemu. EOsT z mojej strony
  6. Z czego wnioskujesz, że w łazienkach nie grzeję? W dwóch. Trollujesz, czy czytasz nieuważnie? Trollujesz jednak. Wcześniej twierdziłeś, że zysków nie da się policzyć, a teraz upierasz się na liczenie zysków... Policz, pokaż taki projekt. Ciekawe, co wyjdzie. Powodzenia i do zobaczenia za 10 lat... Grzałbym tak samo, jak grzeję teraz. I tak wychodzi maksymalne zagęszczenie w łazienkach i minimalne wszędzie indziej. A i tak w łazienkach, jak widać na zrzucie,brakuje mocy. Uwzględnienie zysków spowoduje tylko tyle że przy 100% innych pomieszczeniach procent pokrycia w łazienkach jeszcze spadnie więc tak czy inaczej trzeba podnieść temperaturę zasilania i ograniczyć przepływy pewnie w większości do zera. Czyli rizjlad rurek identyczny (chyba, ze ktoś się odważy i całkiem zrezygnuję z układania rurek w pomieszczeniach w których tak wyjdzie z projektu). Czyli dokładnie to samo co napisałem na początku. Po co chcesz liczyć zapotrzebowanie? Do doboru źródła ciepła? Wystarczy całkowite i to masz w standardowym OZC. Do projektu podłogówki niepotrzebne.
  7. To kosztowne i ryzykowne rozwiązanie. W takiej sytuacji trzeba ścianę fundamentową termicznie odizolować od wewnątrz i od zewnątrz (zwłaszcza, że ściana ceglana dobrze przewodzi ciepło więc znaczny mostek nie do uniknięcia - można go tylko znacząco zminimalizować) a hydroizolację zrobić z dbałością o szczegóły, żeby opadnięcie chudziaka o kilka mm nie rozszczelniło jej. Gdyby z tym mostkiem cieplnym chodziło tylko o straty kWh i złotówek, to pół biedy - prawdopodobnie ta termoizolacja z obydwu stron fundamentu będzie się zwracała dobre kilkadziesiąt lat. Ale większy problem, to wychłodzenie styku podłogi i tej ściany, skraplanie i pojawianie się grzyba i pleśni - a to wpływa na bezcenne zdrowie.
  8. Widzę, że nie ogarniasz. Tak, w większości pomieszczeń system grzewczy jest zbędny w domu podobnym do mojego. Skoro potrzebuję grzać tylko w 3 pomieszczeniach z 9 (plus jeszcze komunikacja), a i tak mam w sypialniach i pomieszczeniu technicznym cieplej, niż potrzebuję - to nie jest dla Ciebie dowód, że projekt bazujący na stratach (które to pomieszczenia mają oczywiście) nie ma sensu? Skoro straty w tym pomieszczeniu z nawiązką pokrywają zyski to jaki sens bazowania na stratach? Za to w tych pomieszczaniach, które grzeję - potrzebuję dostarczać tyle ciepła, co potrzebuje cały dom. Jak grzałem w łazienkach i sypialniach, to w łazienkach miałem chłodniej (nie powiem, że marzłem - ale teraz jest przyjemniej) a w sypialnie jeszcze bardziej przegrzane. A na czym bazować? Na stratach to można bazować w łazienkach - tylko i tak z nich wyniknie maksymalne zagęszczenie i moc i przy danej TZ zabraknie tam mocy i/lub będzie trzeba tłumić przepływy w innych pomieszczeniach (wiem, zrobiłem sobie projekt wodnej podłogówki i to z niego wynikało), więc nie ma co sobie zaprzątać głowy liczeniem. Tak się kończy bazowanie na stratach: Po uwzględnieniu zysków byłoby jeszcze gorzej - i tak nie da się obniżyć mocy w pozostałych pomieszczeniach, gdzie są większe zyski. I nie uwzględnione są tu też straty z łazienek do sąsiednich pomieszczeń - więc jeszcze bardziej im mocy brakuje przy danej TZ i przepływach. Dlatego bazować należy na doświadczeniach innych a z czasem i własnych. Dlatego pisałem, że na wszelki wypadek w sypialniach zainstalowałbym system grzewczy ale włączył go dopiero, gdyby się okazało, że jest tam za zimno (co jest całkiem możliwe w pierwszym, może dwóch pierwszych sezonach wygrzewania i osuszania domu - ja wtedy jeszcze grzałem i nie przetestowałem tego).
  9. To jest nielogiczne, bo im większy mróz tym ciąg kominowy większy (wygooglaj wzór na ciąg kominowy). Co nazywasz nawiewnikami automatycznymi? Higrosterowalne? Takie są w sezonie grzewczym wiecznie zamknięte, bo powietrze suche jak pieprz - to mogłaby być przyczyna i mrozy mogą ją potęgować (patrz wykres Molliera). Higrosterowalność w naszym klimacie nie ma najmniejszego sensu (zwłaszcza przy nawiewnikach - bo jak już, to zbyt wilgotno robi się w łazienkach, gdzie jest wywiew).
  10. Co kominiarz wpisał w protokole z przeglądu?
  11. A co z sypialnią? Ma straty - nie ma grzania. Co z kuchnią? Co z pomieszczeniem technicznym? Co z wiatrołapem? Co z korytarzem (który ma straty do góry i do dołu - a nie ma praktycznie zysków, poza przenikaniem z łazienek)? Nie - ja polecam olewanie tak zysków jak i strat. Zyski słoneczne i bytowe (ich skala) są tylko argumentem, że nie ma sensu patrzenie na straty (nawet, gdyby były prawidłowo policzone dla poszczególnych pomieszczeń - a nie średnia strat w budynku x m2), bo stanowią większość. Dla przypomnienia: Dlaczego się upierasz na uwzględnianie strat?
  12. Po co, jak to ma się nijak do ilości energii które do pomieszczenia trzeba dostarczyć? Zapotrzebowanie realne na ciepło może być od 0 do ponad 90% strat - w zależności od pomieszczenia w tym samym domu. Na tym wykresie masz temperaturę z sypialni z dwoma ścianami zewnętrznymi i łazienki (jedna ściana zewnętrzna). Do łazienki w styczniu trafi łącznie 108 kWh i tyle samo do drugiej łazienki (jak nie zmienię ustawień), do sypialni okrągłe zero. I na wykresie jeszcze widać pewien problem - w dłuższe i większe mrozy agresywne (IMO zbyt agresywne) zapobieganie przez rekuperator szronieniu, przez co nawiewane jest zimne powietrze. Muszę zweryfikować prawidłowość wskazań czujników i naprawić/przerobić sterowanie. Resztę ciepła dostarcza kominek i/lub klima w salonie. W żadnym innym pomieszczeniu nie jest odpalone ogrzewanie. Gdybym wszędzie chciał grzać podłogówką, to wystarczy na maksa zagęszczenie w łazienkach i na minimum w salonie. W sypialniach dałbym na wszelki wypadek też na minimum, gdyby tam był niemowlak czy gdyby coś jednak za bardzo się wykrzaczyło z wentylacją (pewnie jakby przez tydzień nie wzrastała temperatura powyżej -10 to bym jednak odpalił w sypialniach). Ale z założeniem, że obiegi są zakręcone - dopiero jak przy komfortowej temperaturze w łazienkach byłoby za zimno, to bym to zmienił. Jak pisałem - WG zmienia sytuację diametralnie. Wytłumacz, jak powinienem Twoim zdaniem zaprojektować system grzewczy? Ile powinienem pakować w podłogę w sypialniach? I po co?
  13. Ja cały czas piszę, że bazowanie projektu instalacji grzewczej na stratach, z których tylko 1/4 pokrywa sumaryczne straty całego budynku (a jeszcze w niektórych pomieszczeniach może w 10%, a w innych w 90) nie ma absolutnie sensu. Nie piszę, żeby uwzględniać zyski przy projektowaniu podłogówki jak to do Ciebie jeszcze nie dotarło - podałem receptę, jaka jest IMO co najmniej równie dobra metoda. Co doradzasz, skoro kwestionujesz moje podejście? Jak chcesz uwzględniać te minimalne zyski i jak je odnosić do strat, skoro nie znamy ani strat, ani zysków całkowitych czy minimalnych na poszczególne pomieszczenia?
  14. Nie mieszaj jednostek - 1,5kWh. Wiesz, że nie porównałem szczególnie słonecznego dnia w zimie? Dla przykładu Czyli ponad 2x większa moc i zyski. Wyżej linkowałem wpis "Skąd się biorą zyski bytowe?" z danymi. W styczniu (najgorszy miesiąc) CO pokrywa 40% strat. To niewystarczający dowód, że olewanie 60% w projektach ogrzewania sprawia, że są bezsensowne? Jak w 36h domu niemal bez zysków bytowych wychładza się o 1* to jakie znaczenie ma chwilowa moc (pisałem to 24 grudnia)? Masz też o tym w sygnaturce o bezwładności podłogówki. Tylko, że jak nie grzeję podłogą w sypialni, to wcale nie ma dużej różnicy przy rekuperacji o wysokiej sprawności.
  15. Ciekawostka. Naszło mnie dzisiaj i sprawdziłem: Cienko - 154,75W... Nędza jak nie wiem. Co to za zyski! Tu nie ma co uwzględniać. Nieprawdaż? Latem, to mamy zyski: No, 1025,86W/m2 to grzeje. Nie to, co zimą te nędzne 154W... Tylko to jest moc na m2 powierzchni poziomej. U mnie, dzięki dużemu okapowi, bezpośrednio w okolicach przesilenia wiosennego wpada okrągłe zero (trochę z rozproszonego i odbitego*). Ale weźmy taką teoretyczną sytuację, że okno ma 1m2 a ściana pomijalną grubość i na szybę nie pada żaden cień... I wiesz co wychodzi? Że w południe słoneczne przez m2 okna wpadało 550W 20 czerwca 2025 a 10 stycznia 2026 520W. W praktyce będzie cień i 20 czerwca wpadnie mniej niż wpadło dzisiaj, bo przy 16* nad horyzontem wpada wszystko. *Tak... Odbite. Biało dookoła - więc i odbitego znacznie więcej wpada, niż jak tę energię wchłaniają liście roślin.
  16. Kaizen

    Jaki zasobnik CWU do PC?

    To nie przypadek, że zgodnie z Rozporządzeniem w sprawie WT w punkcie czerpalnym ma być możliwość uzyskania 55*. Legionella pojawia się nie(tylko) w zasobniku. Jak masz cyrkulację - nie chodzącą cały czas - tam może mieć komfortowe warunki czy w punktach czerpalnych gdzie nie często używasz wody i niewiele (jak w umywalce - i może rura się nie zdezynfekować, bo jak z zasobnika wyjdzie 45* to marne szanse, żeby do końca rury doszła temperatura zdolna utłuc jakiekolwiek drobnoustroje. Do 2017 było 8-36 przypadków rocznie, 2022 r. ponad setka i ciągły trend wzrostowy do ponad 340 przypadków w zeszłym roku. Być może to przypadek, bo twardych badań na to nie znalazłem - ale to czas zarówno wzrostu cen prądu jak i rosnąca popularność pomp ciepła.
  17. Kaizen

    Jaki zasobnik CWU do PC?

    Nie, to tak nie działa. Jak zużywasz szybko wodę i nie działa cyrkulacja - to masz rozwarstwienie i nagłą zmianę z temperatury jaka panowała na początku do temperatury wodociągowej. Tak samo to działa w punkcie poboru. Im wolniej wodę zużywasz, im bardziej miesza cyrkulacja - tym bardziej temperatura się wyrównuje w zasobniku. A co do meritum - im wyżej czujnik, tym lepszy COP. Ale jest ryzyko, że zabraknie wody jak powyżej jest za mało na prysznic (o napełnieniu wanny nie wspominając). Zwłaszcza, jak ktoś chce grzać tylko w taniej strefie (ale wtedy lepiej ustawić wyższą temperaturę niż 45*, bo byle zużycie i wymieszanie spowoduje zbyt zimną wodę, o legionelli nie wspominając). Im niżej - tym pewniej zabezpieczona dostępność ciepłej wody ale też niższy COP (zwłaszcza, przy dogrzewaniu kiedy tylko automatyka uzna to za potrzebne - tu kompromisem może być ustawienie okienka grzania jednego a jak będzie za mało to dwóch na dobę).
  18. Widziałeś takie obliczenia, gdzie mamy w sypialni zyski z sąsiedniej łazienki o 3* cieplejszej czy uwzględniające straty z tej łazienki do tej sypialni? Wywiew to nie są zyski - to tylko brak strat na wentylacji jeżeli w tym pomieszczeniu jest ta sama temperatura obliczeniowa co w pomieszczeniu z którego powietrze przybywa. Uwzględniającej brak strat na wentylacji w kuchni (o tej samej temperaturze obliczeniowej, którą ma powietrze docierające z ogrzewanego, innego pomieszczenia)?
  19. Ja mam cztery przegrody zewnętrzne - ogrzewanie w kuchni odpaliłem tylko do wygrzewania. Nie uwzględniać ani strat, ani zysków. Napisałem, co uważam za równie dobre albo i lepsze przybliżenie w pierwszym poście. Pamiętaj też, że w projekcie ogrzewania podłogowego nie chodzi o moc całego systemu grzewczego a o podział mocy. I chodzi o to, żeby podział był jak najbardziej zbliżony do potrzeb faktycznych i żeby bez problemu dało się to dostroić na rotametrach. Sterowanie strefowe przy bezwładności podłogówki nie ma najmniejszego sensu. Moc całkowitą załatwia krzywa grzewcza.
  20. Tak czy inaczej projekty bazują na źle obliczonych stratach (bo na podstawie średniej na m2 - a straty są zupełnie inne w pomieszczeniu z nawiewem WG a inne w kuchni z wywiewem, inne w łazience z wywiewem) i w ogóle nie uwzględniają zysków. Pisałem: To zgadzasz się z powyższym stwierdzeniem, czy polemizujesz. Bo gubię się, jakie podejście polecasz.
  21. O tutaj: Wrzucił zdjęcie z czterema czujnikami - 52-65% na każdym z nich. Nie pokazałeś pomiarów z domu rodzinnego - a tam, gdzie pokazałeś to się okazało, że napisałeś nieprawdę. Mieszkałem w wielu mieszkaniach i domach, wielu użytkowników na FM pisało o problemach z wilgotnością w sezonie grzewczym. Nie obalisz wykresu Molliera. Jak pisałem bywają wyjątki: Producenta masz na zrzucie z karty, który się zaczyna tam, gdzie skończyłeś cytat. Z mojej strony EOsT, bo caraz bardziej mam wrażenie, ze trollujesz.
  22. Rozumiem, że nie masz rzetelnych obliczeń nawet dla całego budynku o poszczególnych pomieszczeniach nie mówiąc (a da się zrobić dla poszczególnych pomieszczeń - ale to znacznie więcej pracy)? Wróżenie z fusów nie sprawdza się. Tu przykład moich. Oczywiście przy WG będzie drastycznie inaczej i trzeba to policzyć. Dane które podajesz to na samo CO?
  23. Nie o tym jest ta dyskusja, jaki poziom CO2 jest w normie, a jaki nie. Wtrąciłeś się, że tak wysoka wilgotność to standard i nie dowodzi niesprawnej wentylacji. Jako dowód podajesz swoją ledwo działającą wentylację i wilgotność w nowym, niezamieszkanym i nieogrzewanym na stałe domu. Skąd to wziąłeś? Czyli +-0,5 - a scd ± 0.8 °C Wilgotności wrzucałem wcześniej (tak +-3) a scd4x +-6%. Ale nie tylko obydwa parametry BME ma zacznie lepsze... Ale też to różne parametry - dla BME jest maksymalna (gwarantowana) niedokładność, a scd "typowa" i może być inna.. https://www.kandrsmith.org/RJS/Misc/Hygrometers/calib_many.html No, to wrzucałem dane dokładności pomiarów scd4x - nie są takie, jak Ty podawałeś. Pomiarów temperatury i wilgotności z scd ja nie podawałem, bo mam zdecydowanie lepszy czujnik. Mało który higrometr cyfrowy dorównuje przeciętnemu analogowemu. Zwłaszcza przy skrajnych wartościach.
  24. Jak podajesz zakres, to interesują mnie pomiary, które pokazują to. I faktycznie, zazwyczaj najwyższy poziom jest w nocy w main bedroom (nawet, jak dwie osoby śpią). Tylko, że na wykresie rośnie w dzień - dlatego pytałem co to za pomieszczenie i ile w nim osób. U mnie z 760 po 3 godzinach spadło do 540 czyli 73ppm/h przy wentylacji "poza domem" czyli ledwo działającej. Dla Ciebie taki spadek jest dowodem wydajnie działającej wentylacji? Od długiego czasu mam dwa - tylko jeden pokazuje niewiarygodne dane dale CO2 (mh-z19) i tych nie podaję. Temperaturę i wilgotność podaję z BME280, jak pisałem. Jest on wyciągnięty na zewnątrz, bo jak był w obudowie to elektronika go ogrzewała i przekłamywał dane. Nie masz dokładniejszego pomiaru Coś pokręciłeś. To jaki ty masz sensor? Nie scd4x? Ale to nie chodzi o dokładność pomiaru w momencie, kiedy masz nowy dom, z metrami sześciennymi wody technologicznej (czemu ominąłeś pytanie o wygrzewanie wylewki?) nawilżającej przy ledwo działającej wentylacji, co szybkość spadku CO2 porównywalnej do trybu "poza domem" w moim rekuperatorze potwierdza. Zamieszkaj, wygrzej dom, pozbądź się wilgoci technologicznej. Wtedy zweryfikujesz: A tak przy okazji, teraz jestem w pokoju w bloku ze szczelnym oknem PVC, bez nawiewników, do tego zaklejona kratka wentylacyjna, przez jakieś 10 dni stał pusty i... I Mollier udowodnił, że trzeba dużego wysiłku, żeby utrzymać wilgotność w ryzach w mrozy przy działającej wentylacji. Jeszcze co do czujników https://www.kandrsmith.org/RJS/Misc/Hygrometers/calib_many.html Sam stwierdziłeś, że spada podobnie (na początku) jak u mnie w trybie "poza domem". Widzisz co ja podaje - właśnie po to, żeby było odniesienie. Ile było u Ciebie - nie ma na wykresie. Na moim widać, że przez pierwsze 8h było poniżej zera. I nie, nie jest to temperatura na zewnątrz. Czerpnia (czujnik w rekuperatorze) jest cieplejsza niż temperatura na zewnątrz. I naprawdę chcesz udowadniać, że 1,6* w 5,5 godziny (0,29*/h) w porównaniu z 1*/36h (0,027*/h) i to w słoneczny dzień wynika z różnicy kilku stopni na zewnątrz?
  25. No patrzę. I nie 800, nie 1000 a 1059 ppm pokazałeś i nie widać na wykresie, że to był koniec wzrostów. Opowiedz, co to za pomieszczenie i ile ludzi tak szybko podbija ppm gdy trzeba z 8h na spadek o 400ppm przy pustym domu. I jak tak porównuję te Twoje 8h na spadek z 800 do 400ppm to jest WOLNIEJSZE od spadku na moim wykresie jak wyjechałem na ferie zostawiając rekuperację pracującą na minimum (czyli 20%) - co by potwierdzało, że wentylacja działa znikomo. Czyli to nie jest zamieszkany dom, a mokre tynki odpalone na kilka dni? Wylewka chociaż była solidnie wygrzana (zgodnie z procedurą) czy też robiła za nawilżacz? To nie o tym rozmawiamy. Pogadamy w drugim sezonie grzewczym. I tak szybki spadek temperatury dowodzi, że cały dom wychłodzony. Na początku wykresu 22,1 na końcu 21,1 czas 36 godzin. Zero grzania (wyłączone CO, CWU i klima) i znikome zyski bytowe, bo nikogo nie było w domu.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...